lader lader
2293
BLOG

Śmierć przyjechała o piątej rano...

lader lader Polityka Obserwuj notkę 41



To było tak .

Pewnego pięknego czerwcowego dnia o godzinie 5 rano 1943 roku do małego miasteczka w generalnej guberni zajechało sześć samochodów ciężarowych z których wysiadło dwa plutony niemieckich żołnierzy.

Z niemieckim drylem i z niemiecką dokładnością otoczyli to miasteczko ze wszystkich stron, a w miejscach strategicznych ustawili karabiny maszynowe. A potem systematycznie dom po domu ulica po ulicy zaczęli z tych domów wypędzać ich mieszkańców i gromadzić ich na rynku.

Kilku z tych mieszkańców przeczuwając że może się to dla nich źle skończyć próbowało uciec z tego miasteczka, ale nie mieli szans, bo karabiny maszynowe były ustawione tak że ich ostrzał pokrywał dokładnie cały teren.

O godz. 15 wszyscy mieszkańcy tego miasteczka byli już wyrzuceni ze swoich domów i w zgrabnym szyku opuszczali swoje miasteczko niosąc ze sobą to co zdołali unieść.

I tak to w ciągu kilku godzin w mieście gdzie na co dzień tętniło życie pozostał parę błąkających się kur i bezpańskich psów.

Gorzej los obszedł się z tymi którzy z jakichś powodów byli w tym czasie poza swoim miastem. Ci po powrocie zastali puste domy i wyludnione miasto. Kilku takich nieszczęśliwców którzy po powrocie nie zastali swoich bliskich i nie wiedząc co z sobą zrobić poszło tą sama drogą co kolumna prowadzona przez Niemców.

Paru jednak z mieszkańców tego miasteczka postanowiło zostać i ukryć się w okolicy tego miasteczka.

Był tylko jeden problem. Niemcy wyprowadzając tych ludzi pozostawili na murach tego miasta i w okolicznych wsiach groźnie brzmiące plakaty o tym że za udzielenie schronienia mieszkańcom tego miasta grozi śmierć. A żeby groźba była bardziej skuteczna to w każdej ze wsi otaczających to miasto sołtys wraz z radą musiał wyznaczyć po siedmiu zakładników spośród mieszkańców swojej wsi którzy mieli być rozstrzelani w razie złamania tego zakazu.

I oto jest listopadowa zimna i deszczowa noc. Do okna wiejskiej chałupy puka przemoknięty, zmarznięty wychudzony i głodny człowiek i prosi wystraszonego i przerażonego polskiego chłopa o ratunek i schronienie.

Tym wystraszonym i przerażonym polskim chłopem jest mój dziadek pełniący funkcję sołtysa tej wsi, a tym przemokniętym i przemarzniętym człowiekiem jest polak żydowskiego pochodzenia mieszkaniec tego miasteczka, zamożny przedsiębiorca i kupiec, który w czasie kiedy Niemcy pacyfikowali to miasteczko był w tym czasie w interesach w innym miejscu i tym sposobem uniknął pacyfikacji.

I tym miejscu zaczyna się tragedia mojego dziadka i mojej rodziny.

Bo jak opowiadał mi mój ojciec, ( dziadka nie znałem, bo nie przeżył wojny ). Mój dziadek który był uważany za silnego, mądrego i porządnego człowieka płakał, kiedy musiał odmówić schronienia temu człowiekowi będącemu w potrzebie. Bo dopiero co wyznaczył spośród mieszkańców swojej wsi siedmiu zakładników, którzy mieli być rozstrzelani właśnie za ukrywanie takich ludzi jak ten który go o to prosił. A wśród tych wyznaczonych zakładników był jego pierworodny syn czyli mój ojciec.

I to te łzy bezradność i bezsilność mojego dziadka który jako porządny człowiek i katolik i któremu w uszach brzmiały słowa słyszane w kościele i zawarte w piśmie “ byłem w potrzebie a nie pomogliście mi….. “, były dla niego i są nawet dziś jak cierń dla mojej rodziny i dla mnie.

Ten człowiek który prosił o pomoc mojego dziadka, a którego dziadek znał i szanował, a któremu nie mógł pomóc nie narażając innych na śmierć, dzięki pomocy mieszkańców wsi ukrywał się jeszcze przez miesiąc w lasach otaczających wieś, ale kiedy przyszła zima sam zgłosił się do Niemców i ślad po nim zaginął…

I to człowiek człowiekowi zgotował taki los. To nie Niemcy, to nie Polacy, to nie Żydzi…..

To człowiek, mała, podła, zła i okrutna istota podróżująca na małej kupie gruzu jaką jest ziemia, w bezkresnej otchłani kosmosu zamiast się wspierać, szanować i pomagać sobie nawzajem w tej bezkresnej wędrówce do nikąd….. , zgotowała sobie i co gorsza nadal gotuje sobie i innym taki los.

I nadal nie rozumie że wszyscy jesteśmy………

lader
O mnie lader

Prostolinijnny, a do tego jeszcze skrajny dyslektyk, który rwie się do pisania.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka