Polacy, Żydzi, Niemcy - i ich ojcowie.. Czyli ku przestrodze.
Odwiedziłem tego lata swoje rodzinne strony. I mimo że okolica piękna, pogoda dopisała to odwiedziny nie należały do udanych, bo dopadły mnie demony przeszłości.
A wszystko zaczęło się tak:
W małym powiatowym szpitalu już od trzech dni umierała stara, a nawet już bardzo stara kobieta. I nie było by w tym nic dziwnego, bo i wiek już słuszny i zdrowie nie najlepsze, gdyby nie to że ta kobieta umierała w strasznych męczarniach i to nie fizycznych, ale psychicznych i moralnych. Jej strach przed śmiercią objawiający się strasznym szlochem, żalem i skargą na zły los odbił się głośnym echem wśród pracowników szpitala, i miejscowej ludności.
A tym co doprowadziło tą kobietę do tej rozpaczy w ostatnich chwilach jej życia była straszna i okrutna historia z przed lat która zatruwała jej długie i nie szczęśliwe życie i wzbudzała strach przed śmiercią.
A ta historia zaczęła się tak:
Polną drogą do małej położonej wśród lasów i pól wsi szła bardzo już zmęczona, młoda, dobrze ubrana elegancka i wypielęgnowana kobieta. Kiedy dotarła do tej wsi to wstąpiła do pierwszej chaty stojącej tuż przy drodze i zwróciła się do gospodarzy z prośbą o schronienie i odpoczynek.
Tą kobietą proszącą o pomoc i schronienie mieszkańców tego domu była Żydówka obywatelka Austrii mieszkanka Wiednia, która musiała uciekać ze swojego kraju przed śmiertelnym zagrożeniem grożącym jej ze strony swoich rodaków i Niemców, którzy prześladowali takich jak ona w całej Europie. I to ten strach przed śmiercią z ich strony doprowadził tą młodą kobietę, aż do tej małej zagubionej wśród pól i lasów wsi i do tego małego składającego się z jednej izby i sieni drewnianego krytego strzechą domu.
Właścicielami tego domu było młode małżeństwo z dwójką małych dzieci, a ich jedynym majątkiem były cztery morgi lichej ziemi i wychudzona krowa nie dająca już mleka. Na swoje utrzymanie poza tym co urodziło im się na tej ziemi dorabiali dorywczą pracą w zamian za jedzenie a czasem za jakieś ubranie czy stare buty.
I takiej to scenerii odbyła się jedna z wielu tragedii jakich mnóstwo odbywało się w tych strasznych czasach pogardy, kiedy człowiek znów stał się tylko człowiekiem, a przestał być człowiekiem rozumnym.
Kiedy ta Żydówka zwróciła się po niemiecku z prośbą do tych ludzi o pomoc i schronienie to wzbudziła u nich strach i przerażenie, dopiero kiedy łamaną polszczyzną powiedziała im kim jest i o co jej chodzi to uspokoiła trochę tych ludzi. A kiedy chcąc ich jeszcze bardziej przekonać do tego, aby zechcieli jej pomóc powiedziała, że im za to zapłaci, a co gorsza pokazała czym im za to zapłaci, to zrobiła coś co już na zawsze przypieczętowało jej i ich los.
Zwracając się do tych młodych, biednych, prostych ludzi o pomoc i co gorsza oferując tym przymierającym głodem ludziom i ich dzieciom za to zapłatę, postawiła tych ludzi wobec wyzwania któremu oni nie mogli i nie umieli sprostać. Bo to zadanie było ponad ich siły.
Bo ci młodzi ludzie nie mogli bez narażenia życia swojego i swoich dzieci udzielić schronienia tej kobiecie, bo po pierwsze groziła im za to śmierć ze strony Niemców, a po drugie narazili by na śmierć zakładników jacy byli wyznaczeni przez Niemców, po to aby mieszkańcy tej wsi nie udzielali pomocy Żydom.
I oto ci młodzi, biedni, prości ludzie postawieni przez innych i wbrew swojej woli przed zadaniem ponad ich siły i możliwości intelektualne i moralne i mając za doradcę śmierć i głód i wybór pomiędzy śmiercią a głodem oraz wiedzieni na pokuszenie, w tej najważniejszej chwili w ich życiu nie sprostali zadaniu bycia człowiekiem rozumnym i jego zasadą które mówi że: “ żyj i daj żyć innym “ , ale pozostali tylko człowiekiem… z jego strasznymi zasadami, że: “ zjedz, albo będziesz zjedzony “.
I zrobili coś co już na zawsze będzie dla nich gorsze od śmierci, bo będą musieli już na zawsze żyć ze świadomością tego co zrobili.
I ten czyn będzie dla tych ludzi tak strasznym obciążeniem że ten mężczyzna po latach w chwili słabości podlanej alkoholem opowiedział ludziom jak na spowiedzi o tym co zrobił, a potem poderżnął sobie gardło kosą, a z tą kobietom los obszedł się jeszcze bardziej okrutnie, bo obdarzył ją długim i nie szczęśliwym życiem zakończonym strasznym bólem, żalem i cierpieniem moralnym w chwili śmierci.
I oto ja rodak tych ludzi przygnieciony i poraniony losami tych ludzi i dźwigający ten krzyż razem z nimi zwracam się do was Żydzi, którzy w swej pysze nazywacie się narodem wybranym i do was Niemcy którzy mianowaliście się nadludźmi i którzy w swojej pysze i pogardzie dla innych razem, tu na naszej polskiej ziemi załatwiając swoje narodowe porachunki zgotowaliście sobie i nam taki los, czy zechcecie pomóc mi dźwigać ten krzyż, bo ja już sam nie daję rady, czy znów tak jak Piłat umyjecie ręce i powiecie że to nie wy jesteście winni tej krwi przelanej.
Apel do człowieka rozumnego…. Jeśli już przeczytałeś i zrozumiałeś coś z tego co napisałem i nadal chcesz podnieść i rzucić kamień… to pomyśl i zastanów się na chwilę jak ty zachowałbyś się będąc na miejscu tych ludzi.
A opinie człowieka…. mnie nie interesują, bo je już znam…
460
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)