lader lader
280
BLOG

Agent Tomek i inni...

lader lader Polityka Obserwuj notkę 1

Państwo prawa. Czyli lekcja sprawiedliwości po polsku…

Rzecz się dzieje w tramwaju w jednym z większych miast w Polsce. Podróżujące tramwajem młode małżeństwo staje się ofiarą napadu trójki bandytów popularnie zwanych kieszonkowcami. Kiedy mąż ofiary napadu orientuje się że jego żona jest właśnie okradana przez jednego z bandytów postanawia zareagować i głośno krzycząc zostaw ją złodzieju próbuje zatrzymać bandytę. Wtedy pozostała dwójka bandziorów atakuje go i uwalnia zatrzymanego złodzieja.

Stojący obok potężny mężczyzna tak z wyglądu 190 cm wzrostu i na oko ze sto dwadzieścia kilogramów wagi kierując się bardziej odruchem niż rozumem postanawia pomóc ofierze napadu i staje w jego obronie. Wtedy bandyci wycofują się na drugi koniec tramwaju i giną w tłumie innych pasażerów.

Po chwili tramwaj się zatrzymuje i mężczyzna który pomógł poszkodowanym wysiada z tramwaju i czeka na wysepce tramwajowej na zmianę świateł aby przejść na drugą stronę ulicy.

I wtedy dostaje potężny cios w szczękę od jednego z bandytów, którym śmiał się przeciwstawić w tramwaju i który to cios omal nie powalił go na ziemię. i kiedy odruchowo zasłaniając się przed kolejnymi ciosami odzyskuje świadomość i łapie napastnika za bary szykując się do zadania mu nokautującego ciosu, wtedy z przerażeniem dostrzega błyskające światła radiowozu i biegnących dwóch policjantów. Wtedy rozluźnia uchwyt i zdzierając ubranie z bandyty pozwala mu się uwolnić modląc się aby mu się nic nie stało kiedy przerażony bandzior uciekał wśród pisku opon i trąbiących samochodów.

Kiedy policjanci dobiegli do tego pobitego i pokrwawionego mężczyzny zadali mu proste i logiczne pytanie. Dlaczego pan go wypuścił.?….

I tu zaczyna się opowieść o państwie prawa w naszym polskim wydaniu.

Bo ten potężny mężczyzna o dłoniach jak bochny chleba, który jednym ciosem potrafił znokautować dorodnego wieprza przed świątecznym świniobiciem, bardziej bał się swojego państwa i instytucji stojących na straży prawa w jego państwie niż tych bandytów, ponieważ był jednym z trybików tej bezdusznej i nieudolnej machiny jakim jest polski wymiar sprawiedliwości i dlatego wolał wypuścić tego bandziora niż narażać się na szykany ze strony tych instytucji jakie towarzyszą zawsze ludziom poszkodowanym i szukającym w nich sprawiedliwości.

A tym mężczyzną  nie był przypadkowy człowiek, którego spotkało takie nieszczęście, ale człowiek z samego środka tej instytucji jakim jest polski wymiar sprawiedliwości, bo tym mężczyzną był funkcjonariusz służby więziennej o prawie już dwudziestoletnim stażu pracy i to nie w państwie o systemie totalitarnym, ale w państwie noszącym dumną nazwę państwa demokratycznego.

A co było przyczyną takiego a nie innego zachowania się tego mężczyzny, że wolał wypuścić bandytę, który naraził jego życie i zdrowie na niebezpieczeństwo niż oddać go w ręce sprawiedliwości.

Ano tą przyczyną była znajomość funkcjonowania tej machiny jakim jest polski wymiar sprawiedliwości i to poznana od środka i na własnej skórze.
A oto jak funkcjonuje polski wymiar sprawiedliwości widziany od środka z samego jego centrum i to widziany oczami tych którzy w nim uczestniczą i są bezradni wobec jego inercji i proceduralnych bezsensownych zawiłości.

A oto jeden z przykładów jak funkcjonuje polski wymiar sprawiedliwości.

W jednym z polskich zakładów karnych podczas nocnej służby oddziałowy pełniący służbę na oddziale podczas kontroli stwierdza że w jednej z sal w której przebywają skazani doszło do pobicia jednego z osadzonych. Podejmuje zwykłą procedurę jaka obowiązuje w takim przypadku i powiadamia swojego przełożonego. Przełożony robi to co do niego należy i zabezpiecza dowody, zeznania poszkodowanego i świadka czyli oddziałowego, poddaje obdukcji poszkodowanego i w raporcie powiadamia o tym swoich przełożonych. Dyrektor zakładu karnego powiadamia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa organy do tego upoważnione i zaczyna się “ normalna “ procedura przewidziana w polskim prawie w takich sprawach.

I tu mam pytanie do czytelników. Jak myślicie ile czasu potrzebuje polski wymiar sprawiedliwości na osądzenie, czy w tym wypadku doszło do popełnienia przestępstwa, czy nie i kto jako pierwszy został ukarany przez sąd w tej sprawie.

Przypominam że zdarzenie miało miejsce w zakładzie karnym. Wszyscy uczestnicy zdarzenia byli do dyspozycji wymiaru sprawiedliwości przez dwadzieścia cztery godziny na dobę zamknięci w celach, albo jako świadkowie pracujący w tym zakładzie.

Ułatwię wam to zadanie bo sami nigdy byście nie zgadli. Polski wymiar sprawiedliwości na wydanie wyroku w tej sprawie potrzebował siedmiu lat. A pierwszymi ukaranymi w tym postępowaniu przed polskim sądem byli ci funkcjonariusze którzy wykryli to przestępstwo i mieli to nieszczęście że byli świadkami w tym postępowaniu.

Dlaczego to oni padli pierwszą ofiarą tego postępowania przed polskim wymiarem sprawiedliwości. Ano dlatego, że nie stawili się na rozprawę, bo kiedy po kilku rozprawach ( sprawa prosta jak drut ) i po złożeniu już zeznań, kilkakrotnie jeszcze byli wzywani do sądu tylko po to aby być, lub aby dowiedzieć się, że rozprawa została odroczona, bo na rozprawę nie stawił się ktoś z uczestników postępowania. I kiedy przy kolejnym wezwaniu do sądu okazało się że jeden z oskarżonych w tej sprawie, który znów został zatrzymany i przebywał w ich zakładzie karnym nie został dowieziony na tą rozprawę, to ci funkcjonariusze nauczeni już przez sąd że rozprawa się nie odbędzie postanowili nie jechać na tą rozprawę, tym bardziej że obaj pełnili służbę w tym dniu i to oni wydawali tego oskarżonego na tą rozprawę, na którą nie został  dowieziony przez policję.

Ale tym razem sąd, który nie mógł przez kilka lat poradzić sobie z wyegzekwowaniem od oskarżonych w tej sprawie stawiennictwa w sądzie, wykazał się nadzwyczajną skutecznością wobec świadków jakimi byli ci funkcjonariusze i postanowił ukarać ich karą grzywny w wysokości jednej czwartej wysokości ich pensji.

Wtedy ci funkcjonariusze zwrócili się na piśmie do sądu z prośbą o darowanie tej kary, podając  powody swojej nieobecności na tej rozprawie. I wtedy sąd  na następnej rozprawie w obecności wszystkich uczestników tej rozprawy postanowił odczytać prośbę tych funkcjonariuszy o darowanie kary i wspaniałomyślnie darował im tą karę dając tym niezły ubaw oskarżonym i wszystkim uczestnikom rozprawy.

I wtedy to jeden z tych oskarżonych i już skazanych w tej sprawie po powrocie do celi udzielił tym funkcjonariuszom nie kryjąc przy tym satysfakcji lekcji sprawiedliwości mówiąc. I co panowie zachciało wam się sprawiedliwości.?. No to już  ku…a wiecie, co to jest sprawiedliwość .??

I to o tej lekcji sprawiedliwości myślał i jej obawiał się ten mężczyzna który widząc biegnących policjantów rozluźnił uchwyt i pozwolił temu bandycie uciec, bardziej bojąc się swojego państwa i jego sprawiedliwości niż tych bandytów.

Ale dlaczego ja wam o tym opowiadam i co wspólnego ma z tym wszystkim wymieniony w tytule agent Tomek.

Ano opowiadam wam o tym dlatego że codziennie tysiące ludzi w Polsce jest świadkami przestępstw popełnianych w naszym kraju, ale ci ludzie nie reagują na nie ponieważ tak jak ten mężczyzna bardziej boją się swojego państwa i jego instytucji stojących na straży prawa niż skutków tych przestępstw.

A gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla agenta Tomka.

Otóż codziennie w drodze do pracy, albo z pracy na ulicach polskich miast i wsi znajduje się grubo ponad sto tysięcy funkcjonariuszy różnych służb, którzy nauczeni przykrymi doświadczeniami swoich kolegów z polskim wymiarem sprawiedliwości, reagują tak jak ten mężczyzna, który kierując się naturalnym odruchem niesienia pomocy popadł w kłopoty i dlatego odwracają głowy udając że nie widzą panoszącego się bezprawia, bo wiedzą czym jest dostanie się w tryby polskiego wymiaru sprawiedliwości opanowanego przez mafijne kartele przestępcze, które  teraz już nawet ośmielają się rzucić wezwanie polskiemu państwu atakując tych którym się jeszcze chce tak jak przysłowiowemu agentowi Tomkowi stanąć na ich drodze.

I w tym miejscu mam prośbę i ostrzeżenie do wszystkich ludzi dobrej woli, którzy zachowali w sobie jeszcze trochę instynktu propaństwowego. Oto mafijne kartele przestępcze poczuły się na tyle silne, że postanowiły rzucić wyzwanie polskiemu państwu i rękami polskiego parlamentu i rekami polskiego wymiaru sprawiedliwości postanowiły zniszczyć to, co jest sednem i istotą każdego państwa czyli prawo i instytucje stojące na jego straży, oraz ludzi którzy w nich pracują.

A takim jaskrawym i bezczelnym przykładem pokazu siły tych mafijnych karteli przestępczych jest próba ubezwłasnowolnienia rękami polskiego parlamentu i rękami polskiego wymiaru sprawiedliwości organów państwa stojących na straży prawa w Polsce, przez atak na takich ludzi jak agent Tomek i jego przełożony, którzy mieli odwagę rzucić im wyzwanie i stanąć na ich drodze.

Bo jeśli uda się tym mafijnym kartelom przestępczym doprowadzić do uchylenia immunitetów poselskich tym dwóm polskim posłom, którzy mieli odwagę rzucić im wyzwanie i pozwoli im się na wrzucenie tych posłów i byłych funkcjonariuszy w bezduszne i nieudolne tryby polskiego wymiaru sprawiedliwości to już nikt i nigdy nie odważy się stanąć im na drodze i to bez względu na to czy po paru latach okaże się że ci funkcjonariusze byli winni czy nie.

Bo gdzie znajdzie się taki odważny, albo na tyle głupi, który będzie miał odwagę powiedzieć tym kartelą NIE…

Więc apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli i do posłów wszystkich sił politycznych w Polsce, nie pozwólcie aby zło zwyciężyło, bo jeśli ono zwycięży to nie pozostanie nam już nic…. Bo w tej rozgrywce z tym rakiem jakim jest korupcja i przestępczość nie chodzi już o pojedynczych ludzi, ale o naród i jego państwo…

A w tym wypadku nie chodzi już tylko o to żeby nie pozwolić na zniszczenie tych instytucji i tych ludzi, ale trzeba dopaść tych, którzy poczuli się już tak silni i tak bezczelni, że odważyli się rzucić wezwanie polskiemu państwu i jego demokratycznym instytucją. Bo jeśli się tego nie zrobi i nie dopadnie się tych bezpośrednich i pośrednich sprawców tej nagonki na te instytucje i na tych ludzi już teraz, to oni jak ta zaraza znów się rozmnożą i znów będą niszczyć nasze państwo bez względu na to kto będzie rządził w przyszłości.

lader
O mnie lader

Prostolinijnny, a do tego jeszcze skrajny dyslektyk, który rwie się do pisania.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka