Jak się uchronić…
Boże, jak się uchronić od Twojej podłości
Rozum ludzi spętany drwiną twej głupoty
Żeś go w raju ulepił do gnojnej roboty
Ma być pociechą dla jego godności
Jak się uwolnić, Boże, od Twego kłamania
Słońce kłamie że świeci, ledwie promień kleci
Kłamią wiatry i woda, kłamie letnia pogoda
Żeby ukryć szyderstwo niebieskiego drania
Ty jętce jednodniówce dajesz radość życia
Szczupakom w stawie dajesz pełnię werwy
A wszystko wokół śpiewa perykopę gnicia
Czując Twoją podstępność dupczy się bez przerwy
Przecz kłamie moja żona, przeklęta trupini
Że żyję życiem człowieka nędznego
Pies szczeka na wiatr udając żywego
Kiedy jadę z bękartem na spuchniętej świni
Kłamie podła kobieta pchając mnie do złego
Że mnie kocha żywego z matką bożą sielską
Że będę żywy, żywy do niczego
Gdy połączę się w jedno ciałem w cielsko
nie możesz Boże stać przy kłamstwie swoim
obwiniać mnie grzesznego, że jestem parszywy
że przeze mnie nie możesz być nam szczodrobliwy
bo się wyznać nie możesz na matactwie moim
tymczasem to ty jesteś największym pieniaczem
udajesz że żyjemy podtrzymując fikcje
radosnego jebanka - wstrętny krucyfiksie
które się kończy rozpaczliwym płaczem
kłamiesz, że Twój Synalek zmartwychwstał nad ranem
by zbawić dziada w Kalwarii na szczudle
gdy zamarznie od mrozu przy cudownym źródle
za grzechy, których nie zjadł w kawiorze z szampanem
Wszystko mogę wybaczyć – człowiek’m popędliwy
Żołnierza coś mu urwał pod Marengo nogę
I żeś do każdej wojny dolewał oliwy
Ale tego żebraka wybaczyć nie mogę
Współczuję klęski, mój Boże, głęboko
Żeś spaprał dzieło stworzenia pętaku
I teraz się ukrywasz w gorejącym krzaku
Jak gówniarz który napluł żebrakowi w oko
Inne tematy w dziale Kultura