Okazuje się, że poglądy elity polskiej kultury, ale pewnie i europejskiej, mają wiele wspólnego z ideologią praktykowaną przez Leppera i jego partię. Zauważył to wcześniej pan Rafał Ziemkiewicz, w felietonie na stronach Rzepy, opisującym słynny Kongres Kultury w Krakowie, który nazwał Kongresem Samoobrony, z powodu roszczeniowego charakteru prawie wszystkich wystąpień. Artyści są kategorią uprzywilejowaną i należy im się więcej niż zwykłym śmiertelnikom. Kiedy w plenarnej debacie prof. Leszek Balcerowicz stwierdził, że państwo ma z natury ograniczone zasoby i nie powinno być omnipotentne, sala wydawała głuche pomruki. Ale gdy stwierdził, że tam gdzie dominuje etatyzm, brak konkurencji i miękkie finansowanie – nieuchronnie pojawia się marnotrawstwo, władza związków zawodowych i roszczeniowe postawy - sala była już agresywna. Kolejni mówcy rzucili się na byłego premiera wytykając mu demagogię i niezrozumienie fenomenu kultury. Profesor Jerzy Hausner, który sugerował aby pieniądze publiczne trafiały do różnych podmiotów prowadzących działalność kulturalną, a nie tylko w sposób z góry przesądzony do podmiotów publicznych, został wręcz sponiewierany. Przecież na ten sposób argumentowania, podobnie reagowali ludzie Leppera.
Ostatnio przy okazji dyskusji na temat zatrzymania w areszcie szwajcarskim Romana Polańskiego, nasze gwiazdy wielkiej kultury Dorota Stalińska ale, niestety, i Krzysztof Zanussi, chcąc usprawiedliwić "postępek" słynnego reżysera, mówili coś o nieletnich prostytutkach, winnych uwodzenia starszych panów. Wypowiedzi te i inne zostały oczywiście potępione, ale przez ciemnogrodzian i oszołomów. Postępowcy zapewne zgadzali się z taką konstatacją. Tymczasem, ja - i chyba wielu Salonowiczów, pamięta oburzenie jakie wywołała, wśród tych ostatnich, słynna reakcja śmiechu i wypowiedź A. Leppera na temat oskarżenia przez francuską prostytutkę p. B. Golika, europosła z Samoobrony, o gwałt.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)