O przypadku pana senatora na Salonie pisano dużo. Mnie przy okazji różnych komentarzy na ten temat zaciekawiły wypowiedzi i mowa ciała arcybiskupa z Lublina. Wczoraj w TVN (u Bogdana Rymanowskiego) dołączył JE do obrońców senatora . Był bardzo podekscytowany i chyba zdenerwowany. Bardzo troskał się o los autorytetów w Polsce. Ciekawe czemu? Czy ksywki "filozof" nie dorobił się czasem po jakimś grzechu? Jednocześnie nie miał żadnego zrozumienia dla mediów.
Fajnie to było oglądać i słuchać, choć wspomniał też, że kościół jest głównie dla grzeszników. Duszpasterzowi w tym ferworze całkiem zapomniało się, że zgodnie z nauczaniem Kościoła rozgrzeszenie wymaga: wyznania grzechu, wyrażenia skruchy, no i zadośćuczynienia. Póki co pan senator tylko kręci, nawet więcej - idzie w zaparte, a tymczasem dobry postarz już go rozgrzesza i jednocześnie potępia podłych dziennikarzy.
Oj źle to wróży Kościołowi!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)