Wczorajszy Głos Wielkopolski Polska The Times poinformował czytelników, że lekarze ze szpitala specjalistycznego w Pile zmusili do dymisji dyrektora. Podano, że powodem odejścia dyrektora było wymaganie od lekarzy przestrzegania czasu pracy. Z identycznego powodu, lekarze zmusili do odejścia dyrektora szpitala wojewódzkiego w Krośnie. Czy tą grupę zawodową nie obowiązują polskie przepisy, a przynajmniej kodeks pracy?
Trudno się dziwić tej sytuacji, kiedy wiadomym jest, że np. lekarz w jednym szpitalu kończy pracę o 15.00 a dyżur w innym szpitalu zaczyna też o 15.00. Często ten drugi szpital jest w sąsiednim mieście powiatowym odległym o 35 km. Inny autentyczny przypadek z powiatowego szpitala; lekarz anestezjolog wypracowuje miesięcznie przeciętnie od 300 do 460 godzin i w ten sposób zarabia ok. 30.000 zł miesięcznie. Czy taki stachanowiec nie stwarza zagrożenia dla operowanych pacjentów? Mniejsi pracoholicy zarabiają po ok. 15 – 18 tys. zł (oczywiście na tzw. kontraktach lekarskich).
O nagminnym przekraczaniu czasu pracy przez lekarzy powinien wiedzieć NFZ, ale udaje, że nie stanowi to problemu. Zapewne gdyby NFZ przestrzegał swoich własnych wymogów, to okazałoby się, że w Polsce brakuje lekarzy.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)