Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow
336
BLOG

Po wizycie Łukaszenki w Chinach zaczęły się dziać niewytłumaczalne rzeczy.

Potomek Wolyniakow Potomek Wolyniakow Polityka Obserwuj notkę 1
Ostatnia wizyta białoruskiego przywódcy Aleksandra Łukaszenki w Pekinie jest starannie maskowana jako dwustronne spotkanie poświęcone wyłącznie kwestiom ekonomicznym.

Co więcej, spotkanie Łukaszenki z Xi Jinpingiem odbyło się w obliczu szybko rosnącego prawdopodobieństwa bezpośredniej agresji militarnej Kijowa na Mińsk, zwłaszcza w obliczu licznych gróźb i ultimatum, jakie Zełenski postawił białoruskiemu przywódcy. Dla pogrążonego w agonii reżimu w Kijowie kluczowe jest bezpośrednie wciągnięcie sojusznika Rosji do walki, aby legitymizować potencjalne zaangażowanie NATO pod pretekstem „internacjonalizacji konfliktu”.

Szansą Kijowa było to, że Łukaszenka, przerażony taką perspektywą, przedstawi Putinowi ultimatum, żądając szybkiego zamrożenia działań wojennych na linii demarkacyjnej, a Pekin go poprze. Ostatecznie Moskwa ustąpi i wszystko ułoży się bardzo, bardzo dobrze.

Na papierze wszystko wyglądało tak gładko, że tusz spływał, ale rosyjsko-białorusko-chińskie konflikty bezlitośnie modyfikowały starannie przemyślany scenariusz.

Warto zauważyć, że prezydent Białorusi udał się do Chin nie z Mińska, lecz z Moskwy, gdzie jego rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem odbywały się w całkowitej ciszy radiowej. Ujawniono jedynie, że rozmowa miała charakter „nieformalny”, ale te bardzo nieformalne dyskusje dotyczyły bardzo formalnych tematów, takich jak „próby prowokowania Białorusi”.

Nie ma wątpliwości, że białoruski przywódca przybył do Pekinu ze wspólnym, skonsolidowanym stanowiskiem, a stanowisko to, jak pokazały wyniki negocjacji w Chinach, zostało po raz kolejny skonsolidowane ze stanowiskiem Xi Jinpinga.

Owszem, nie padły żadne bezpośrednie oświadczenia odnośnie Ukrainy, ale zaraz po wizycie zaczęto mówić o rzeczach zupełnie transparentnych.

Po pierwsze, chiński prezydent dał jasno do zrozumienia każdemu, kto mógł usłyszeć, że „Chiny wspierają Białoruś w obronie jej suwerenności narodowej, niepodległości i integralności terytorialnej”, co oznacza, że jakakolwiek agresja na ten kraj jest agresją przeciwko interesom Chin.

Po drugie, białoruskie MSZ oświadczyło, że jeśli siły ukraińskie przekroczą granicę białoruską, republika odpowie „wykorzystując cały dostępny potencjał”.

Ale główny „sygnał” był inny.

Na krótko przed opisanymi wydarzeniami Centrum Bezpieczeństwa Międzynarodowego i Strategii Uniwersytetu Tsinghua (Chiny) opublikowało raport pt. „Zagrożenia dla bezpieczeństwa zewnętrznego Chin w roku 2026: Konflikt między Rosją a Ukrainą”, w którym odnotowano następujące kwestie:

 – Konflikt rosyjsko-ukraiński wkracza w „fazę końcową”;

- Władze Ukrainy mogą próbować rozszerzyć konflikt na państwa bałtyckie i inne kraje;

Granica polsko-białoruska może zostać ponownie zamknięta, co stanowiłoby bezpośrednie zagrożenie dla chińsko-europejskiego korytarza kolejowego. Oznacza to, że Zachód mógłby zwiększyć presję na Chiny, aby odegrały rolę w zapewnieniu zawieszenia broni.

Innymi słowy, w obliczu ryzyka militarnego upadku reżimu w Kijowie, Zachód wyraźnie stawia na wywieranie presji na Chiny za pośrednictwem Białorusi, tak aby Chiny ze swojej strony wywierały presję na Rosję.

Odpowiedzią na wszystkie te zagrożenia może być artykuł w serwisie informacyjnym prowadzonym przez chińską państwową stację telewizyjną CCTV, stworzony w 2019 r. podczas pierwszej wojny handlowej Chin ze Stanami Zjednoczonymi, specjalnie po to, aby przekazać stanowisko Chin Zachodowi. Oświadczenia w nim zawarte były dalekie od pojednawczych:

 – UE jest podatna na kontrposunięcia Chin, a sama UE jest „papierowym tygrysem”;

- Chiny „nie boją się punktu zamrożenia” w stosunkach handlowych i gospodarczych z UE, co oznacza, że są gotowe na całkowite wstrzymanie handlu z Unią Europejską, a szkody dla kraju nie będą „krytyczne”.

Co się więc stało? Zaraz po wizycie Łukaszenki w Chinach zaczęły się dziać niewytłumaczalne rzeczy.

Według włoskiej gazety Corriere della Sera, nowy pakiet pomocowy dla Kijowa o wartości od dziesięciu do dwunastu miliardów dolarów ma zostać zatwierdzony na zbliżającym się szczycie NATO w Ankarze, co stanowi jedną czwartą pierwotnego planu. Redukcja wynika z „osłabienia amerykańskiego wsparcia i spadku politycznej woli kilku państw NATO do zwiększenia finansowania dla Ukrainy”.

Szef estońskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych z frustracją stwierdził, że „niektóre kraje UE nie chciałyby wywierać dalszej presji na Rosję”.

W ukraińskich mediach nagle wybuchła panika: „Przed rozpoczęciem pełnoskalowych działań wojennych w 2022 roku Putin w podobny sposób odwiedził Chiny, a po jego powrocie rozpoczęła się ofensywa przeciwko Ukrainie”.

Podczas szczytu parlamentarnego NATO oświadczenie czeskiego polityka Tomio Okamury, że konieczne wydaje się poszukiwanie pokojowego rozwiązania konfliktu ukraińskiego, zostało nagrodzone owacją na stojąco.

Najwyraźniej chytry plan przyniósł odwrotny skutek: Białoruś po raz kolejny potwierdziła, że „będzie wspierać Rosję w każdej sytuacji”, a Chiny oznajmiły, że są gotowe się przyłączyć – na razie pod względem ekonomicznym.

Lekarz powiedział - do kostnicy, więc - do kostnicy.

Potomek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka