0 obserwujących
513 notek
27k odsłon
  48   1

Grosz trzeci złamany na czterysta dziewięćdziesiąt dziewięć

Niedawno Lech Wałęsa wrócił ze Stanów Zjednoczonych. I wyznał, że musi dorabiać do pensji. Z czego wynika,  że chałturzył tam z jakimiś odczytami.

Pan Wałęsa pewnie wyobraża sobie, że to, co ma do przekazania słuchaczom, to są głębokie, ba, odkrywcze myśli, które owi słuchacze przyjmują z wypiekami na twarzy.

Otóż, z całym szacunkiem dla noblisty i jego niewątpliwych historycznych zasług, trzeba mu powiedzieć, że gawiedź przychodzi na spotkania z nim nie dla treści jego wynurzeń, tylko dla osoby. Nie jest ważne, co się mówi, tylko, kto mówi. No, chyba że prelegent palnie jakieś piramidalne głupstwo, ale tu, mam nadzieję, czuwa sztab jego doradców.

Lech Wałęsa jest niezaprzeczalnie jedną z ikon dwudziestego wieku, istniejącą w świadomości wielu ludzi, których gna ciekawość, by tę ikonę ujrzeć na własne oczy.

Ciekawość taka towarzyszy społeczeństwom od wieków.

To ona pędziła gapiów do gabinetów osobliwości, na jarmarki, do cyrków, gdzie gawiedź mogła oglądać kobiety z brodami, trzynogich mężczyzn, brzuchomówców, ludzi-lwy, ludzi-słonie czy bliźnięta syjamskie.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale