Myślicie, że w Polsce nie znaleźli się pomocnicy skłonni dopomóc hitlerowcom w "rozwiązaniu kwestii żydowskiej"? Nie bądźcie śmieszni.
Od tygodnia obserwuję - najpierw z politowaniem, zażenowaniem, potem frustracją a teraz ze wściekłością - "dyskusję publiczną", jaka rozgrywa się w Polsce nad artykułem "Die Komplizen - Wspólnicy" z przedostatniego numeru "Der Spiegla". Dyskutują politycy, publicyści, historycy i urzędnicy. Ilu z nich artykuł przeczytało? Ilu z nich wierzy w "okowy świętej Trójcy", wedle których ze zbrodnią Holocaustu nie mieliśmy, jako naród, nic wspólnego?
Czytam w "Dzienniku": "Der Spiegel wini Polaków za Holokaust". W "Rzeczpospolitej" Paweł Lisicki stwierdza: przyznaję, że "Spiegel" stara się napisać historię na nowo. Poza tym słyszę gromy twórcy muzeum Powstania Warszawskiego Jana Ołdakowskiego na "Spiegla": Publikacja o rzekomym współudziale Polaków w Holokauście jest skandalicznym kłamstwem. PAP pisze, że IPN wyśle "Spieglowi" książki, by niemieccy redaktorzy dowiedzieli się, że Polacy jednak Niemcom przy mordowaniu Żydów nie pomagali. A Jan Żaryn drwi idiotycznie, że "Spiegel pewnie zażąda od Izraela, by sami Żydzi przeprosili za Holocaust".
Przeglądam te teksty, słucham tych buńczucznych stwierdzeń i mam wrażenie, że ich autorzy nie czytali artykułu (to w końcu 12 stron bitego tekstu w języku wroga). Im bardziej ktoś tego artykułu nie zna, tym bardziej jest mu przeciwny i oskarża o kłamliwą wersję historii. Chętnie zabiera głos, przy okazji ogłaszając jakieś dziwaczne narodowe wyznanie wiary, wedle którego Polacy w całej swej narodowej gromadzie nie uczynili Żydom ni jednej krzywdy, przed i po wojnie. A stwierdzenie "Spiegla", że polscy chłopi także przeprowadzali Shoah należy uznać li tylko za niemiecką obrazę i kłamstwo wierutne.
Czy my mamy jakąś narodową amnezję?
(...)
Cofnijmy się do okresu tuż przed 1939 rokiem. 34 proc. mieszkańców Warszawy to Żydzi, a mimo to tylko 2 proc. z ogólnej liczby studentów szkół wyższych jest wyznania mojżeszowego. Obowiązuje restrykcyjne numerus clausus. Odrębne ławki w szkołach, odrębne miejsca w urzędach, antysemityzm na ulicach. Polski kardynał August Hlond ogłosił w 1938 r.list pasterski, w którym zażądał ekonomicznego bojkotu Żydów. Apelował: nie kupujcie w żydowskich sklepach, nie wpuszczajcie Żydów do swoich sklepów, i domów. "Faktem jest" – pisał do wiernych Kardynał - "że Żydzi tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej. Wpływ żydowski na obyczajowość jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię. Żydzi dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem. W szkołach wpływ młodzieży żydowskiej na katolicką jest na ogół pod względem religijnym i etycznym ujemny...".
Prymas nie był awangardą. Ba, nie wychodził przed szereg. Stanisław Staszic przeszło wiek wcześniej radził zamykać Żydów w gettach, ale takich, że "wejście i wyjście tylko przez strzeżone bramy będzie. Co trzeba koniecznie, to żeby getto było opasane obwodem, który by nie dozwalał stykania się żydowskich pomieszczeń z domami mieszkańców krajowych". Zygmunt Krasiński straszony przez swego nauczyciela domowego księdza Ludwika Alojzego Chiariniego w "Nie-Boskiej Komedii" daje wręcz wzór polskiego antysemickiego credo: Przechrzty mordują dla krwi rytualnej, spiskują, pragną złota, są seksualnie wyuzdani, pragną zburzyć nasz porządek, "okowy Świętej Trójcy". Taka była antysemicka wizja Polski wyrażona romantyczną poezją. Pozytywistyczną prozę życia polsko-żydowskiego dał Prus w "Lalce", pokazując kupca Szlagbauma - pogardzanego, gorszego, opluwanego. "My jesteśmy tacy przyjaciele, co się nie lubią" - mówi ironicznie żydowski karczmarz do Pana Młodego w "Weselu".
(...)
"Pomocnicy Hitlera" nie są niemiecką prowokacją, jak pisze wielu polskich publicystów i polityków. Ale ten skowyt i ujadanie, które słychać z ich "narodowopolskich" gardeł o obrazie majestatu pokazuje, że my jako naród mamy jeszcze wiele do przepracowania. A zamiast ujadania bardziej na miejscu byłoby posypanie głowy popiołem. Współposypanie.
(Cały tekst -na stronie Radia Wrocław).
Tomasz Sikora, Radio Wrocław



Komentarze
Pokaż komentarze (9)