ZROBIENI W BALONA
Tylko prawda jest ciekawa!
7 obserwujących
46 notek
63k odsłony
  4232   0

Najbardziej antyklerykalny tekst w moim życiu… Co jest z miastem, które tak kochałem...

„Co jest z miastem, które tak kochałem, dziekan jest dilerem, kiedyś mu ufałem”

Odbywające się od wyroku Trybunału Konstytucyjnego, tak zwane protesty kobiet, z niespotykaną dotąd skalą uderzyły w Kościół Katolicki w Polsce. Tak zwane, bowiem poza postulatami dotyczącymi stricte wyroku TK i sfery związanej z aborcją, protesty zgromadziły bodaj wszystkie siły polityczne niezadowolone z działań rządu i skumulowały wszelkie możliwe negatywne emocje związane zarówno z partią rządzącą, jak i kościołem, który wyrok Trybunału przyjął z aprobatą, jako zgodny z nauką i doktryną Kościoła.

Część protestujących odważyła się wprost zaatakować kościoły, nie tylko werbalnie, nie tylko prześmiewczo naśladując msze, czy profanując symbole religijne bliskie sercu katolików, atak nastąpił także w sposób fizyczny. Prymitywna antyklerykalna furia, jaka była częścią tych protestów, próby zakłócania mszy świętej, pobicie księży, obrzucanie kościołów butelkami, farbą, wreszcie pomazanie fasad wielu z nich, oblewanie farbą pomników Świętych to w historii świata rzeczy znane od dawna. Towarzyszą one najczęściej przemianom społeczno-kulturowym jakie zachodziły w niemal każdym zwłaszcza katolickim państwie, począwszy od Hiszpanii, przez Francję, kraje Ameryki Południowej czy Meksyk, w których w sposób szybki i radykalny załamywał się dotychczasowy konstrukt społeczny. Często katalizatorem takich działań była też bieda i pokładane w antyklerykalnym komunizmie, ze wszystkimi swoimi odmianami, nadzieje. Wszędzie tam, gdzie rosła w siłę bolszewia ze swoimi najgorszymi instynktami, wrogiem stawał się dotąd piastujący zaszczytne miejsce w społeczeństwie Kościół. W Polsce ataki na kościoły i księży są rzeczą stosunkowo nową. Chociaż ataki na religię zdarzały się na przestrzeni lat bardzo często, to skala z jaką nasiliły się w ostatnich kilku latach powinna dla samego Kościoła być nie tylko szokiem, ale ogromnym impulsem do zmian, do zmian, które w rezultacie nie pozwolą zniszczyć jego dziś mocno zachwianej pozycji. O ile dekadę i dwie dekady temu młode pokolenie wyrastało w kulcie Jana Pawła II, a wszyscy zachwycali się religijnością młodych Polaków, o tyle to dzisiejsze pokolenie nie ma z tym już nic wspólnego. Po pokoleniu JPII przyszło pokolenie LGBT ze wszystkimi złymi konsekwencjami dla Kościoła. Oczywiście tak jak niecałe pokolenia bywały wcześniej religijne, tak i to nie jest w całości antyklerykalne, jednak gwałtowna zmiana społeczna powiązana z rozwojem techniki i cywilizacji zepchnęła religijność młodych Polaków nawet nie na dalszy plan – po prostu w niebyt.

Próby dyskredytowania Kościoła nie są rzeczą nową. Komuna czyniła to przez cały czas trwania traktując Kościół jako swojego wroga numer jeden w Polsce, do tego stopnia, że komanda śmierci SB mordowały księży także i po wyborach 4 czerwca 1989 roku – wspomnieć należy tutaj księży Suchowolca, Niedzielaka, czy Zycha. Tych śmierci w niewyjaśnionych okolicznościach, które wydarzyły się w latach 81-89 było ponad 120, Komisja Senacka Jana Rokity badająca te zgony w 1989 roku, aż w 88 przypadkach znalazła ślady prowadzące do ówczesnego MSW. Jeśli dodamy do tego wieloletnie szykany, próby dyskredytowania w oparciu o akcję Hiacynt, która prowadzona była również w środowisku kościelnym, a której wykonawcy i zleceniodawcy są dziś, co jest rechotem historii, sojusznikami gejów i lesbijek, to wyłania się dopiero prawdziwy obraz walki z Kościołem. Na każdym możliwym szczeblu, w każdym możliwym aspekcie.

Ale to jest historia, która do pokolenia urodzonego w latach 90 i później już nie przemawia. Dla nich kler to wróg – czasami ideologiczny, a czasami po prostu wróg popularyzowanego dziś łatwego i przyjemnego laifstajlu, który nie idzie ręka w rękę z głoszonymi przez Kościół naukami. Kościół zatem musi zacząć działać szybko i radykalnie, nie po to, żeby to pokolenie odzyskać – to jest w moim odczuciu w wielkiej części niewykonalne. Kościół musi działać, żeby nie stracić tych co są i żeby nie stracić kolejnych pokoleń.

Grzech pierwszy. Największym błędem Kościoła w Polsce po 1989 roku był brak dekomunizacji i lustracji. Błąd ten jest zmorą Kościoła, Polityki, Szkolnictwa Wyższego, środowisk prawniczych, środowisk medialnych i biznesowych i wszystkich innych eksponowanych, często elitarnych środowisk w Polsce. Część kościelnych hierarchów – współpracowników SB dalej wpływała na Kościół smrodząc go od środka, chodząc wciąż na pasku swoich byłych oficerów prowadzących. Księża podpisujący lojalki z SB, to nie byli jacyś tam wiejscy proboszczowie. To byli interesujący studenci teologii, dobrze zapowiadający się księża, którzy przez te 30 lat po teoretycznym upadku komuny pełnili różne mniej i bardziej eksponowane stanowiska. Część z nich zapewne była lub jest szantażowana zdobytymi na nich materiałami gejowskimi lub być może i pedofilskimi, jakie SB w sposób zorganizowany zbierało i jakie zapewne wciąż ma w swoich pawlaczach, bo w IPN trudno szukać ich śladów, a tak cennych materiałów na pewno nikt nie spalił. Możliwość szantażowania i wpływu na tych księży jest nie do przecenienia. Oczywiście bywały też poza aspektami seksualnymi, czy poza zwykłym donosicielstwem czynionym z najróżniejszych pobudek, również afery finansowe, które czasami też są przedmiotami szantażu, a czasami przeradzały się w ciche czerwono-czarne spółki (aż się prosi o cytat z Kinga T.Love „mam dosyć tego miasta czerwono czarnej mafii”). To często Ci księża zblatowani z poprzednim systemem, najchętniej wchodzili w relacje, układy z biznesem i polityką rażąc wiernych, dalekim od przekazu ubóstwa, stylem bycia.

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo