Piórem Radwańskiej
Piszę co widzę, nie sądzę, a słucham.
4 obserwujących
2 notki
20k odsłon
19146 odsłon

Koronawirus dopadł Turcję i szybko ją połyka

Zespół poradni psychologiczno-rozwojowej przy szpitalu w Erzurum apeluje o pozostanie w domach, fot. arch.pryw. Hamzy Aydemira
Zespół poradni psychologiczno-rozwojowej przy szpitalu w Erzurum apeluje o pozostanie w domach, fot. arch.pryw. Hamzy Aydemira
Wykop Skomentuj71

Pierwszy przypadek koronawirusa w Turcji odnotowano 11 marca 2020 roku, ale liczba zachorowań rośnie z godziny na godzinę. W piątkowym raporcie minister zdrowia dr Fahrettin Koca poinformował o 947 zakażonych i 21 zmarłych. Jak szybko uciekinier z Chin połknie Turcję, która jeszcze niedawno tylko z niego żartowała?

Dyskusja o aktualnie największym adwersarzu na świecie - koronawirusie, zaczęła się w Turcji mniej więcej w drugiej połowie stycznia. Publicyści traktowali temat ze sporym dystansem. W Internecie aż huczało od coraz śmieszniejszych memów. Szczególnie młodzi Turcy częściej żartowali niż obawiali się niechcianego uciekiniera z Wuhan. Temat ucichł po 24 stycznia, kiedy cały kraj otaczał opieką Elazığ i okolice, gdzie miało miejsce trzęsienie ziemi. Publiczne zbiórki i cała uwaga obywateli były skupione wokół prowincji na wschodzie kraju, gdzie ucierpiały tysiące rodzin, a życie straciło 41 osób. 

Więcej żartów niż paniki 

Na przełomie stycznia i lutego, kiedy media tureckie wróciły do normalności, koronawirus wrócił na ekrany. Przekazywano obrazki z tak odległych Chin. I chociaż kolejne newsy budziły zainteresowanie, żarty viralowo rozchodziły się wśród coraz bardziej znudzonego społeczeństwa. Gdy w Europie coraz częściej mówiło się o epidemii, turecka opinia publiczna emocjonowała się tematem coraz mniej. W pierwszych dniach lutego piliśmy kawę w lokalu udającym Starbucksa. W tle przeskakiwały obrazki z tłumami Chińczyków przemierzających ulice w maseczkach. Taki widok podobnie jak w Polsce, budzi u Turków raczej uśmiechy, niż ostrzega, że nadchodzi zagrożenie. W Elazığ wciąż częściej mówiło się wstrząsach wtórnych i tysiącach obywateli czy imigrantów, którzy mimo mrozu i śniegu zamieszkują namioty rozłożone w "Parku Kultury". Ulice nie są puste ze strachu przed koronawirusem, ale przed trzęsącą się ziemią. Nikt nie chce zostać sam. Na zachodzie kraju - szczególnie w Stambule, głosy nie milkły ze względu na tranzytowy charakter metropolii, szczególnie lotniska. Niecodziennym nadzorem był objęty tylko międzynarodowy terminal. Na krajowym nie widziałam nawet jednej osoby w maseczce. A był to 8 lutego. Internet pamiętał o #koronavirüs, ale był już znudzony powielaniem kolejnych ostrzeżeń, także tych na wesoło. 

'Jesteśmy tutaj dla was, wy zostańcie w domach dla nas, prosimy!'

Personel medyczny dostał 3-miesięczny zakaz wybierania urlopów czy zwolnień lekarskich (w Turcji to 30 dni w roku bez cięć wynagrodzeń). Nieważny odział czy pozycja. Każdy pracownik podlegający ministerstwu zdrowia jest traktowany jednakowo - opowiada Hamza Aydemir, pracownik socjalny szpitala w Erzurum we wschodniej Turcji. Jednego popołudnia razem z zespołem przyszpitalnej poradni psychologiczno-rozwojowej zaapelowali do potencjalnych pacjentów 'Jesteśmy tutaj dla Was, Wy zostańcie w domach dla nas, prosimy!' . Podobnych pomysłów jest więcej. Z każdym dniem wachlarz inicjatyw propagujących odpowiedzialne postawy rozszerza się. Mieszkańcy całego kraju o 21 otwierają okna i gromkimi brawami wyrażają wdzięczność personelowi medycznemu. Zachęca do tego, co i sam czyni prezydent kraju, Recep Tayyip Erdoğan. Ludzie boją się, często i panikują, ale w tym wszystkim wciąż pewna grupa zapomina o odpowiedzialnej postawie. 

image

Niecodzienne wyrazy wdzięczności dla tureckiej służby zdrowia  - tutaj. 

W każdy piątek słychać około 12.10 ezan nawołuje do modlitwy. Przestrzeń publiczna pustoszeje. Przed meczetami kilometrowe kolejki z butów pozostawionych przed wejściem. Już nie mieszczą się w szafkach. Niemal każdy mężczyzna zmierza w kierunku świątyni, których w każdym tureckim mieście jest wiele. Nie będzie tak dzisiaj, 20 marca. Do krucjaty staje wróg wszystkich religii i każdego ateisty, koronawirus.

 image   

Islam nakazuje modlitwę 5 razy w ciągu dnia. Gdy tylko to możliwe należy wówczas udać się do meczetu, do czego nawołuje ezan. Obowiązek dotyczy mężczyzn, choć w specjalnie wydzielonej przestrzeni spotyka się i kobiety. W obliczu pandemii koronawirusa odtąd nie jest to w Turcji zalecane nikomu. W środę 18 marca ministerstwo ds. religii wydało oświadczenie, w którym czytamy, że modlitwy wspólnotowe zostają zawieszone. W tym główne piątkowe nabożeństwo, na czas którego zamykane są wszystkie instytucje i zakłady pracy. Zetknięcie się z ogólnoświatowym wrogiem sprawia, że meczety pozostaną otwarte, ale tylko do prywatnej modlitwy. Zaleca się jednak pozostanie w domach i proszenie Boga o oddalenie zarazy właśnie stamtąd. 

Turcy jak Włosi

Wolą skanować na cześć służby zdrowia. Klaskają o 21 z balkonów. Ale ciężko im będzie zawiesić rodzinne i przyjacielskie spotkania. Choć nowe technologie są na wyższym poziomie niż w Polsce i wielu innych krajach Europy, Turcy to urodzeni społecznicy. Siedzą w domach, ale nie sami. Zapraszają przyjaciół, przemieszczają się do rodzin. Szukają azylu, ale czy w bezpieczny sposób? Ramzan Mustafa czyli popularny KEKE miłośnik futbolu uruchomił piłkarski challenge. Na najpopularniejszym portalu społecznościowym w Turcji, Instagramie - wyzywa znajomych do żonglerki... papierem toaletowym, towarem deficytowym niemalże w każdym sklepie. Nie tylko w Turcji. 

image

Porywczy charakter i umiłowanie spotkań towarzyskich nie pomaga w boju z koronawirusem. Podobnie jak woda kolońska. Mimo, że Turcy dezynfekują ręce - zaryzykuje postawienie tezy, że częściej niż Polacy - nie pomaga to w zapobieganiu rozprzestrzeniania się pandemii. Liczby galopują jak szalone. Szybciej niż w przypadku Włoch. W 11 dniu od pierwszego zakażenia, przyrost zachorowań w przypadku Włoch wynosił "tylko" 323 przypadki, podczas gdy w Turcji liczba ta sięga prawie tysiąca - 947, w tym 11 przypadków śmiertelnych na Półwyspie Apenińskim i aż 21 na pograniczu Bliskiego Wschodu.  

image

...czyli jak Turcja chroni się przed koronawirusem

Można przypuszczać, że liczby zakażonych rosną niekontrolowanie ze względu na brak zdecydowanych kroków ze strony władz. Jednak te zostały podjęte. Gdy premier Morawiecki informował o zamykaniu granic przez Polskę, Turcja zawieszała połączenia lotnicze z 15 krajami. Jeszcze wcześniej zamknięto szkoły i uczelnie wyższe. Działalność pozostałych instytucji tj. bary, restauracje, kina - zamknięto dopiero w czwartek 19 marca. Meczety pozostały otwarte, choć nie zaleca się ich nawiedzania. Ulice pustoszeją, ale wciąż część społeczeństwa ryzykuje, szczególnie dotyczy to osób starszych. Dziś, tj. w sobotę 21 marca minister zdrowia zabronił opuszczania domów osobom powyżej 65 roku życia, podkreślając rosnące z wiekiem, ryzyko zachorowania. - Ludzie boją się, ale ci starsi wciąż błąkają się po ulicach - podkreśla Ahmet Gün, który chociaż w domu chciałby pozostać, ale nie może ze względu na pracę. Obrazki spalanego w nylonie ciała 67-letniej kobiety, która zmarła przez zakażenie COVID-19 jeszcze nie zmroziły krwi wszystkim nieodpowiedzialnym. W użytku wciąż pozostaje transport publiczny, w tym loty krajowe. 

Kiedy i jak Turcja upora się z koronawirusem oczywiście nie wiadomo. Nadzieja, że stanie się to jak najszybciej umiera ostatnia. Póki co trzeba liczyć, że akcja #EvdeKal - zostań w domu przyniesie oczekiwane efekty i lawina zachorowań ustanie. 


Wykop Skomentuj71
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości