5 obserwujących
9 notek
35k odsłon
684 odsłony

Pokolenie postJP2. Moja przygoda z Janem Pawłem II

Grób św. Jana Pawła II w bazylice watykańskiej, gdzie co czwartek o godzinie 7 odprawia się mszę św. po polsku, fot. K. Radwańska
Grób św. Jana Pawła II w bazylice watykańskiej, gdzie co czwartek o godzinie 7 odprawia się mszę św. po polsku, fot. K. Radwańska
Wykop Skomentuj24

Nigdy go nie spotkałam, choć pamiętam, jak prosiłam rodziców, by wzięli mnie na jego ostatnią pielgrzymkę do ojczyzny, w 2002 roku. W Janie Pawle II nie widzę tylko wujaszka, który bierze koalę na ręce i studentów na spływ. Widzę nadzieję, za którą orędował jeszcze za życia. 

Na ścianie, nad oknem na świat - jak kiedyś nazywano telewizor, od kiedy pamiętam wisiało oprawione błogosławieństwo z Watykanu. Święty Papież Polak to taka ikona. Choć jeszcze niewiele pamiętam czasy, gdy zasiadał na tronie Piotrowym. Jest jednak żywą osobą, nie pomnikiem, czy świętym z obrazu w niemal każdym kościele. JP2 ciszej lub głośniej wołał do wspólnoty Kościoła i przypomina mi, co się w życiu liczy. 

'Mamo, Tato - proszę' 

To były wakacje, gorący sierpień. Kilkanaście dni wcześniej skończyłam 7 lat. Jak zawsze, spędzałam je u dziadków nieco dalej na wschód Podkarpacia. Prosiłam rodziców, bardzo prosiłam, żeby wzięli mnie ze sobą. Bo już wtedy JP2 był legendą. Osłabiony, cierpiący, ale w pełni władz do inspirowania Ewangelią. Wielki umysł. Niestety nie udało mi się przekonać rodziców, którzy po powrocie z oblężonego Krakowa żałowali, bo 'przed tym oknem' i na Błoniach widzieli dużo młodsze ode mnie, urwisy. Przeraziła ich chyba wizja podróżowania załadowanym pociągiem. Chyba raz udało nam się połączyć telefonicznie. Zostałam w domu z babcią, dziadkiem i dwuletnim bratem - nie pamiętam treści, ale emocje. Wewnętrzne wzruszenie, radość, która nie miała konkretnego powodu. Aureola życzliwości, mądrości i nadziei - chyba ona wzbudzała w całym społeczeństwie gromkie oklaski. 

Księga życia 

Pierwszą i najważniejszą księgą życia Jana Pawła II była Ewangelia. Nią żył i codziennie czytał, tę spod pióra św. Jana. Na początku, zapewne przekazywała mu ją, matka Emilia, a żyli wszyscy Wojtyłowie. Ostatnie pielgrzymki pamiętam jak przez mgłę. Ostatnie chwile życia, już bardziej. Przed śmiercią, tak bardzo chciał coś powiedzieć, ale wymownie wypuścił z okna tylko gołębie - to, utkwiło mi najbardziej z przekazów medialnych. Drogę krzyżową odprawiał w swoim ciele i prywatnej kaplicy. Najbardziej wymownym elementem pogrzebu papieża 'Santo subito', jak wówczas okrzykiwano - był zamknięty przez podmuch wiatru, ewangeliarz na trumnie. Plac św. Piotra zamarł. Obrazek pojawił się we wszystkich telewizjach świata. I został w mojej, niespełna 10-letniej wówczas głowie - do dzisiaj. 

Pamięć i tożsamość

Tytuł genialnej publikacji polskiego Papieża, ale i filary świątyni mojego świata - poglądów i wartości. W nich wszystko się zaczyna i (oby) w nich pozostało. Genialna lekcja historii, dialogu i przebaczenia. W całej machinie interesów, finalnie liczy się człowiek - jego odczucia, wątpliwości, krzywdy i dramaty. Mimo, że publikacja nie była na półce lektur podstawówkowych - chętnie po nią sięgałam. Treść wbijała w umysł gwoździe niezrozumienia dla systemu. I uczyła,  elementarnej wiedzy o świecie. 

Uniwersytet Papieski Jana Pawła II 

W Krakowie, na ul. Franciszkańskiej, gdzie słynne okno z jedynki, graniczy tylko murem z trójką - zagospodarowaną przez Papieską Akademię Teologiczną, a później UPJPII. Nie oddaję sterów życia, losowi. Ale Siła Wyższa wówczas mnie tam przyciągnęła. Jadąc pociągiem IC z Dębicy do Krakowa, miałam już wydrukowane podanie na UJ. Na slawistykę, w której kochałam się od pierwszej wizyty na dalmatyńskiej riwierze. Ale rozmawiając z jednym filozofem, przyszłym dominikaninem - dałam się ponieść nadziei. Na wyjątkową młodość, studiując na papieskiej uczelni. Kontynuując studia na dwóch kierunkach, w tym, na wydziale teologicznym - utożsamianie z postacią wielkiego Polaka, pogłębiało się - także na poziomie intelektualnym. Już od pierwszego roku na dziennikarstwie mieliśmy zajęcia z Życia i Myśli Jana Pawła II, prowadzone przez ks. prof. Tadeusza Borutkę. Nazywaliśmy te i inne zajęcia o tematyce religijnej pewnego rodzaju "zapychaczami". Ale z perspektywy czasu, widzę jak bardzo ukształtowały, etyczne podejście do zawodu i człowieczeństwa, w świecie nieprzerwanej konkurencji. Przedmiot, choć zakończony egzaminem ustnym - gdzie dostałam pytanie o rodzeństwo matki papieża, a dalej o nauczanie w temacie prokreacji i rodziny - miał też przyjemniejszy epizod. Przed świętami Bożego Narodzenia, ks. prof. Borutka poprosił nas o przygotowanie godziny poetyckiej - gdzie artystycznie zmierzyliśmy się z twórczością  wrażliwego Karola Wojtyły. Pamiętam, jak wewnętrznie się popłakaliśmy. Na samym początku była też niezwykła wycieczka - z opiekunem rocznika, ks. dr Dariuszem Rasiem, ówczesnym Dyrektorem Domu Jana Pawła II w Wadowicach. Po wizycie intelektualnej, poszliśmy oczywiście na kremówki, a tam dyskutowaliśmy, m.in. jak pistolet, z którego Mehmet Ali Ağca, strzelał do papieża, jest zamontowany w podłodze muzeum. Symboliczna podróż przez życie, naszego patrona. 

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo