Biblia i jej polskie tłumaczenia mówią, że "tłumy krzyczały", wywierając presję na Piłata, aby ukrzyżowano Jezusa. I udało się, protest odniósł sukces. Aby tak się stało, na pewno nie wystarczył zwykły krzyk - a tym bardziej logiczne argumenty na nic by się nie zdały, ponieważ - jak przekonywał Piłat - przecież nie znalazł winy w Jezusie. Oni jednak w szaleństwie wydzierali się, oczekując szybkiego ukrzyżowania.
Po ponad 2 tysiącach lat jest bardzo podobnie. Argumenty logiczne są zdecydowanie mniej ważne niż presja - im mocniejsza, tym skuteczniejsza. Ile osób w ostatnich dniach stało się ofiarą przemocy? Tej fizycznej lub aż (nie choćby) psychicznej, kiedy krzyk, oszczerstwo czy manipulacja okazują się idealnymi narzędziami, które pozwalają na osiągnięcie celu.
Jak często zasiadam w gronie "tych sprawiedliwych"? Czy wygodnie odpowiedzieć sobie na to pytanie, zanim w dobrym samopoczuciu usiądę do świątecznego stołu?
Wesołych Świąt!



Komentarze
Pokaż komentarze (2)