Istnieje prawo do ścierania się różnych frakcji i poglądów w partiach, stowarzyszeniach, wspólnotach lokalnych, a nawet religijnych. Jeśli jednak zaczyna się obrażanie i jedyna granica, która pozostała jeszcze nienaruszona to nazwanie oponentów "bezbożnikami" (biblia surowo zakazuje ferowania takich ocen), trzeba postawić pytanie: czy katolicka nawalanka w samym Kościele jest przejawem prawdziwej troski (tak podkreślanej przez obie poróżnione strony), czy też dążeniem do dominacji własnego "ego"? Czyli to walka bardziej o racje niż zasady i losy Kościoła. Oczywiście są również komentatorzy, którzy potrafią zachować przyzwoitość i umiar. Natomiast media podążają za najgłośniejszymi celebryckimi postawami z "miłosierną" nawalanką w tle. Przez dziesiątki lat w Kościele narzekano na tzw. katolików letnich - czyli tych niezaangażowanych. Paradoksalnie to oni teraz zachowują się bardziej przyzwoicie?
W Wielki Czwartek warto też zerknąć na kryzys w duchowieństwie. Nie przesądzając o winie (lub jej braku) zatrzymanego w ostatnich dniach przez policję księdza kierującego ogromnym podmiotem - beneficjentem Funduszu Sprawiedliwości na prawie 100 mln. złotych, po raz kolejny mamy dowód na tezę, że głównymi zadaniami księży powinny być modlitwa i duszpasterstwo. Pełnienie ról prezesów czy zawodowych redaktorów nie należy do ich funkcji i te stołki powinni zostawić świeckim. Póki co prawdziwe bądź wymyślone skandale z udziałem kapłanów szkodzą wizerunkowi ich grupy, jak i całemu Kościołowi.
Nie odbieram duchowym możliwości wypowiadania się na rozmaite tematy w życiu publicznym - ale w roli kapłanów, nie zaś prezesów, redaktorów, oficerów, itp.
Więcej na ten temat wraz z życzeniami wielkoczwartkowymi w materiale: https://www.youtube.com/watch?v=kM1qMr0yJTM
Rafał Osiński



Komentarze
Pokaż komentarze (2)