5 obserwujących
3 notki
38k odsłon
  904   0

Pierwszy „Czarnobyl"

Wieża fabryki w Bhopalu (Indranil Mukherjee / AFP / Getty Images)
Wieża fabryki w Bhopalu (Indranil Mukherjee / AFP / Getty Images)

21:30 – nocna zmiana, jeden z pracowników rozpoczyna rutynowe czyszczenie zablokowanych rur przy pomocy wody pod wysokim ciśnieniem  

22:44 – pierwsze krople wody przedostają się do zbiornika nr E610 poprzez jeden z przeciekających zaworów; zbiornik zawiera 43 tony toksycznego izocyjanianu metylu (MIC); woda, transportująca jony z rdzy pokrywającej wnętrze rur, wchodzi w gwałtowną reakcję z MIC, system chłodzący mający za zadanie utrzymać niską temperaturę w zbiorniku nie działa – temperatura skokowo wzrasta

0:00 – MIC, normalnie w stanie ciekłym, zaczyna przechodzic w stan gazowy; pracownicy przebywający w pobliżu wyczuwają zapach gazu i zgłaszają to do kierownictwa, które diagnozuje problem jako nieznaczący przeciek i udaje się na herbatę; tymczasem coraz większe ilości MIC ulegają wrzeniu co prowadzi do dalszego wzrostu ciśnienia w zbiorniku; wadliwe wskaźniki znajdujące się w sterowni nie pokazują żadnej zmiany aż do momentu, w którym podskakują do maksymalnego poziomu

0:25 – wysokie ciśnienie doprowadza do zerwania zaworów bezpieczeństwa oraz rozszczelenienia betonowej pokrywy zbiornika; MIC ulatnia się i przemieszcza wewnątrz instalacji; operator centrali wydaje pracownikom nocnej zmiany polecenie zneutralizowania gazu – jedno z glównych urządzeń mających powstrzymać wyciek (wodna pluczka absorbująca gaz z wykorzystaniem sody kaustycznej) nie działa; tony podgrzanego MIC bez problemów przedostaja sie dalej

0:45 – toksyczny gaz wdziera się przez wieżę zakończoną aparatem mającym spalić jakikolwiek uciekający gaz – system spalania jak równiez spryskiwacze nie mogą zostać włączone jako że od kilku już miesięcy pozostają wyłączone z uwagi na wadliwe ich zaprojektowanie; MIC wyswobadza się na powietrze

0:50 – odbywa się ostatnia próba powstrzymania „ucieczki” gazu z wykorzystaniem „armatek” wodnych – woda nie jest w stanie dosięgnąć szczytu wieży

1:00, 3 grudnia 1984r. – wybrzmiewa syrena alarmowa mająca ostrzec pobliską ludność przed zagrożeniem, ale po kilku chwilach zostaje wyłączona przez pracowników zakładu; chmura gazu opada spokojnie na dzielnice miasta zamieszkaną przez 500 tysięcy mieszkanców; ponad 3 tysiące giną w ciagu pierwszych kilku godzin (niewydolność płuc uniemożliwia oddychanie po czym następuje zatrzymanie akcji serca) a kolejnych 12 tysięcy w przeciągu następnych tygodni

Oto chronologia najwiekszej przemysłowej katastrofy w historii. Miała ona miejsce 35 lat temu. Wbrew pozorom, nie doszło do niej w Związku Sowieckim.

Jednym z glównym wydarzeń tego roku w kulturze masowej był niewątpliwie serial „Czarnobyl” stacji HBO. Serial zobrazował w sposób poruszający i wnikliwy tragiczne skutki wybuchu reaktora w tejże elektrowni atomowej.

Patrząc jednakże z perspektywy ilości ofiar czy wyrządzonych zniszczeń to wyżej wspomniane zdarzenie, do którego doszło dwa lata wcześniej w Bhopalu w Indiach, miało jeszcze bardziej fatalne konsekwencje. O ile Czarnobyl spowodował ogromne szkody i śmierć wielu osob w bezpośrednim otoczeniu elektrowni to Bhopal miał, i ma do dnia dzisiejszego, siłę rażenia o prawdziwie masowym i długotrwałym charakterze. To co lączy obie katastrofy to skala kłamstwa, manipulacji i zatajania informacji. W przypadku Czarnobyla przez aparat komunistycznego państwa, natomiast w przypadku Bhopalu przez przedsiębiorstwo Union Carbide.

Fabryka nawozów sztucznych w Bhopalu w stanie Madja Pradesz w północnych Indiach została otwarta w 1969r. i była kierowana przez lokalną spółkę, w której większościowym udziałowcem był Union Carbide, firma z Connecticut w USA. Od 1979r. jednym z czołowych produktów zakładu był karbaryl (sprzedawany pod nazwą Sevin). Produkcja karbarylu odbywała się z wykorzystaniem półproduktu MIC – silnie toksycznego związku, którego magazynowanie wymagało restrykcyjnych systemów bezpieczeństwa.

Nie była to jedyna metoda wytwarzania tego nawozu, ale z pewnoscią była najtańsza. Dlatego pod koniec lat 70-tych Union Carbide zmienił proces syntezy w dwóch „bliźniaczych” fabrykach (w Bhopalu oraz w Institute, w Zachodniej Wirginii), aby obniżyć koszty. Jednakże konkurenci Union Carbide kontynuowali wytwarzanie bez użycia MIC – drożej, ale zdecydowanie bezpieczniej.

Na początku lat 80-tych zintensyfikowano produkcję MIC spodziewając się zwiększonego popytu. W rzeczywistości na rynku nawozów nastąpiła dekoniunktura, co przełożyło się na zmniejszoną produkcję karbarylu a tym samym większy wolumen MIC przechowywany długoterminowo w zbiornikach. Audyt wykonany w Bhopalu i w Institute w tym samym okresie wykazał wiele uchybień w systemach bezpieczeństwa obu zakladów. Wobec tych ustaleń proces magazynowania MIC w zakładzie w USA uległ modyfikacji, wdrożono też konkretne zalecenia co do procedur bezpieczeństwa.

W Bhopalu natomiast takich kroków nie poczyniono. Wręcz przeciwnie – program cięcia kosztów byl dalej prowadzony. Tym samym można przyjąc założenie, iż do inwestycji w Indiach, wtenczas kraju tzw. trzeciego świata, Union Carbide stosował inny standard niż do swoich aktywów w USA, gdzie produkcja podlegała o wiele bardziej rygorystycznym regulacjom i nadzorowi.

To założenie znajduje pokrycie w faktach:

- brak napraw nie działających poprawnie urządzeń ostrzegawczych i pomiarowych oraz przeciekających zaworów

- wadliwie zaprojektowane i niedostosowane do wymagań: urządzenie do spalania ulotniającego się gazu, aparatu absorbującego i spryskiwaczy, a następnie ich wyłączenie bez zainstalowania jakiegokolwiek alternatywnego systemu

- zaprogramowanie systemu chłodzenia w sposób, który pozwalał na niższe zużycie prądu, ale jednocześnie skutkował wyższą temperaturą w zbiorniku z MIC

- brak odpowiedniego wyposażenia instalacji, które miało zapobiec korozji wnętrza rur oraz przepływowi wody z rur do zbiornika

- cięcie wydatków na odpowiednie szkolenie pracowników, ograniczenie liczby inspektorów i pracowników na nocnej zmianie

Wystąpienie każdego z tych elementów z osobna nie mogło spowodować tak straszliwej tragedii. Natomiast ich polączenie stanowiło śmiertelną mieszankę.

Co gorsza, skutki katastrofy można by w znacznym stopniu ograniczyć gdyby natychmiast po wycieku priorytetem dla Union Carbide była ochrona ludności mieszkającej w pobliżu oraz pełna współpraca z lokalnymi władzami. W rzeczywistości, głównym celem firmy wtedy i przez wiele lat póniej była ochrona własnej reputacji i uniknięcie odpowiedzialności. Głównie poprzez tuszowanie sprawy, utajnianie dokumentów i zrzucanie winy na czynniki od nich niezależne.

W tym zakresie zachowanie Union Carbide nie różniło się wiele od reakcji Partii Komunistycznej ZSRR na wybuch w Czarnobylu.

Zaczęło się od wyżej wspomnianego wyłączenia syreny alarmowej, aby nie siać „niepotrzebnej" paniki wsród mieszkanców miasta.

Kolejny przykład: utajnienie, kryjąc się tajemnicą przedsiębiorstwa, jakie związki składają się na MIC, co uniemożliwiło lekarzom adekwatne leczenie rzeszy poszkodowanych, którzy zostali przywiezieni do szpitali 3 grudnia i w następnych dniach. Nikt (oprócz kierownictwa Union Carbide) nie zdawał wtenczas sobie sprawy, że MIC zawierało groźny cyjanowodór. Wskutek takiej postawy firmy, pacjenci byli leczeni jak ofiary zatrucia pospolitym amoniakiem. To kolejna analogia z Czarnobylem, gdzie poparzonym aplikowano okłady z mleka.

Brak odpowiedniej reakcji na wyciek „kosztował” 15 tyś. ofiar śmiertelnych jak również ponad pół miliona poszkodowanych. Początkowo Union Carbide próbował chociaż działać wyprzedzająco i zachować pozory troski o ofiary. Firma przeznaczyla kilka milionów dolarów na pokrycie kosztów medycznych – kwotę, która (biorąc pod uwagę wielkość przychodów) była dla spółki z Connecticut ledwie zauważalna. Ponadto prezes firmy, Warren Anderson, przyleciał do Indii, aby osobiście zobaczyć rozmiary katastrofy. Po wylądowaniu został aresztowany przez lokalne wladze a następnie wypuszczony i wydalony z kraju pod warunkiem, że stawi sie ponownie w charakterze świadka w przyszłym procesie. Nigdy do tego nie doszło, a polityka korporacji uległa zaostrzeniu. Całą odpowiedzialnością za działalność fabryki oraz jakiekolwiek zaniechania została obarczona spółka-córka, Union Carbide India Limited, nad ktorą wiekszościowy udziałowiec z USA w rzeczywistości nie miał żadnej kontroli. Ponadto, jak utrzymuje po dziś dzień korporacja Dow Chemical, która w 2001r. przejęła Union Carvide, wyciek był aktem sabotażu pracownika, który rozgoryczony brakiem awansu i przeniesieniem do innego działu celowo wtłoczył wodę do zbiornika i odłączył wskaźniki pomiarowe. Dowody na potwierdzenie tej wersji wydarzeń są, mówiąc delikatnie, wątłe.

Union Carbide wycofał się z działalności w Indiach i wyzbył udzialów w fabryce. Korporacja została jednak pozwana przez rząd Indii i ostatecznie w 1989r. doszło do zawarcia ugody, w ramach której spółka wyplaciła rekompensatę w wysokości 470 milinów dolarów (równowartość 850 milionów dolarów w 2019r.), ale pod warunkiem zaprzestania przez rodziny ofiar wszelkich dalszych pozwów karnych i cywilnych. Biorąc pod uwagę ilość poszkodowanych (ponad pół miliona) ta suma przełożyła się średnio na 600 dolarów na osobę.

Nieprzyzwoita kwota porównując ją np. z wypłatami, do których dwie dekady później zobowiązało się BP po wycieku ropy spod platformy Deepwater Horizon w Luizjanie w USA. Kropla w morzu biorąc pod uwagę piętno jakie katastrofa odcisnęła na rodzinach zmarłych oraz ludziach, którzy nawet przez chwilę byli wystawieni na działanie gazu oraz, co równie istotne, oddziaływanie toksycznych odpadów składowanych na terenie zakładu, które de facto nigdy nie zostały odpowiednio zutylizowane i do dzisiaj zatruwają glebę i źródło wody pitnej dla lokalnej spoleczności.

Dziedzictwo Union Carbide w Indiach 35 lat po katastrofie to drugie i trzecie pokolenie ofiar zmagające się z wieloma poważnymi niepełnosprawnościami nie wystepującymi w żadnym innym regionie kraju na taką skalę: ślepota, porażenie mózgowe, dystrofia mięśniowa, syndrom Down’a, zaburzenia psychiczne. Ponadto nadal występujący wysoki odsetek poronień oraz porodów zdeformowanych lub martwych noworodków.

Jeżeli szukać tutaj jakicholwiek pozytywów, to w tym, że katastrofa w Bhopalu miała przemożny wplłw na całą branżę przemysłową – jej pokłosiem było zaostrzenie w wielu krajach regulacji dotyczących zarządzania odpadami chemicznymi, wprowadzono bardziej restrykcyjne przepisy bezpieczeństwa pracy i politykę ochrony środowiska a Union Carbide zaprzestał produkcji MIC w swojej fabryce w Wirginii Zachodniej. To niewątpliwie pomogło uniknąć podobnej tragedii po 1984r.

Marna to oczywiście pociecha dla tysięcy ludzi, którzy muszą żyć ze skutkami tej tragedii i nadal czekają na właściwe zadośćuczynienie.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości