Okiem dyletanta
Życie jest jak kino — ono pisze scenariusze, a my odgrywamy swoje role
0 obserwujących
25 notek
35k odsłon
  671   0

„Najmro”. Kolorowo, szybko, przyjemnie

Mówi Serwis
Mówi Serwis

Ile ja się naczytałem i nasłuchałem inżynierów Mamoniów, którzy uważają, że: „A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje”. Wystarczy jednak zapytać: kiedy ostatni raz byłeś w kinie na polskim filmie? I — w wielu przypadkach — okazuje się, że miało to miejsce lata temu, przy okazji wyjścia klasowego.

W rzeczywistości sprawy aż tak źle się nie mają, a w ostatnim czasie śmiało można powiedzieć, że wygląda to naprawdę dobrze i wstydzić się nie ma czego. Po udanych tytułach: „Czarna owca”, „Zupa nic” i „Teściowie” na ekrany wszedł „Najmro”, który w swojej formie jest czymś, czego w polskim kinie chyba jeszcze nie było. Film mocno mnie zaskoczył, bo spodziewałem się komediowej historyjki o „życiu i twórczości” Zdzisława Najmrodzkiego, a zobaczyłem coś, co przypominało bardziej komiks, niż film fabularny.

Reżyser Mateusz Rakowicz trzyma się faktów z życia „Najmro” mniej więcej tak, jak Andrzej Wajda trzymał się wiernie wydarzeń z życia byłego prezydenta w filmie „Wałęsa. Człowiek z nadziei”, czyli — delikatnie rzecz ujmując — lekko i niezobowiązująco. Czasy siermiężnego PRLu ukazane są w filmie kolorowo i niewinnie, wręcz bajkowo, a postać bohatera opowieści jest mocno ubarwiona. Dynamika, montaż i świetnie dobrany soundtrack powodują, że momentami film ogląda się jak teledysk. Realizacyjnie jest moc. Taki też był pomysł na ten film i — bez dwóch zdań — sprawdził się, wszystko w nim zagrało.

Film, w swoim zamierzeniu, miał tylko „wyglądać i pachnieć”, i to się udało, „Najmro” właśnie taki jest. Nie ma w nim wielopoziomowych intryg, rozbudowanej fabuły i pogłębionych postaci. Wolny jest od wszelkiej ideologii i niczego nie wymaga od swoich widzów. Ma tylko relaksować i bawić. Jest kinem rozrywkowym w najczystszej postaci, w nietuzinkowej formie. Pozostaje więc pójść do kina, rozsiąść się wygodnie w wagoniku górskiej kolejki i miło spędzić czas.

Okiem dyletanta: 8/10

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura