Rozmaite mniejsze partie lewicowe chyba dochodzą do słusznej konkuzji że osobno sukcesu nie odniosą, przynajmniej nie w najbliższej przyszłości. Szczególnie w regionach mają mało działaczy, niekiedy tylko po jednego, dwóch na okręg wyborczy. Słabe struktury, niedograne sprawy programowe, brak czasu, brak pieniędzy na kampanię.
Jak mniejsza partia z kilkudziesięciotysięcznym budżetem rocznym jest w stanie konkurować np. z PO czy PiS mającymi po kilkadziesiąt milionów PLN rządowych dotacji? Nawet nie jest w stanie dotrzeć ze swoimi postulatami do wszystkich wyborców- koszt dotarcia wynosi mniej więcej w kampaniach reklamowych myślę że ok. 0,10 PLN, więc w skali kraju jest to 3,8 mln PLN. Koszt mailingu bezpośredniego ulotek z programem do wszystkich gospodarstw to jakieś 10- 15 mln PLN. Na to trzeba mieć pieniądze, i polska demokracja przestała być demokracją w momencie wprowadzenia dykryminujących nowopowstałe partie mechanizmów finansowania oligopolu kilku partii z pieniędzy rządowych.
Niestety, sensacji najprawodpodobniej tu nie będzie. Aby w ogóle zaistnieć, wszystkie te partie musiałyby się połączyć. Wręcz na jakiś czas scalić się w jeden ruch (choć zachowując odrębność poszczególnych ruchów), ruch o spójnym programie wyborczym, silny i zwarty, być może nawet o calkiem nowej nazwie. To wszystko po to, by centrolewica niepostkomunistyczna mogła wreszcie wejść do parlamentu. Musi mieć konkretny program, dokładne i szczegółowe propozycje poszczególnych działań. Musi być świetnie przygotowana na kampanię wyborczą, mieć jeden język, ustalone zasady współpracy pomiędzy poszczególnymi partiami.
Nie będzie tu rewolucji także jeśli idzie o politykę gospodarczą. Centrolewica nie ma nawet ludzi by proponować inne niż etatystyczne koncepcje gospodarcze. Tutaj może pomógłby im sojusz czy współpraca z mlodymi polskimi liberałami z niewielkiego Forum Liberalnego czy różnych ekonomicznych think-tanków, ale nawet nikt o tym nie myśli. Centrolewica gospodarki niestety „nie czuje". Jej powstanie także nie będzie szach-matem dla SLD, które ma swój stały elektorat. Ale alternatywa dla postkomunistów może powstanie, i chyba to się liczy. Dysputy się posuwają, nawet niekiedy relacjonują je media, jak np. ten news sprzed tygodnia:
SdPl chce tworzyć, konkurencyjny wobec SLD, centrolewicowy blok, w
skład którego mogłyby wejść m.in. Partia Demokratyczna, Zieloni 2004 i
Partia Kobiet. Borowski rozmawiał w tej sprawie z Zielonymi.
Lider Socjaldemokracji zaproponował Zielonym 2004 spotkanie, które
mogłoby się odbyć pod koniec maja; mieliby w nim uczestniczyć też
Demokraci i Partia Kobiet. Według Borowskiego nowy centrolewicowy projekt miałby być
porozumieniem "równych partnerów". - Socjaldemokracja Polska nie chce
występować tutaj w roli partii przewodniej - zaznaczył. To miałoby -
jego zdaniem - odróżnić ten projekt od bloku, który tworzy szef SLD
Wojciech Olejniczak.
- SLD chce budować lewicę pod skrzydłami SLD jako partii przewodniej.
My uważamy ten projekt za zły, nieskuteczny, nieefektywny, nie
bierzemy w nim udziału, ale sami nie chcemy też powtarzać tego samego
błędu - podkreślił Borowski. (...)
(http://wiadomosci.onet.pl/1740640,11,item.html )


Komentarze
Pokaż komentarze (6)