Dzisiejsza procedura składania oświadczeń przez osoby aspirujące do miana sędziów Trybunału Konstytucyjnego była widowiskiem pozbawionym powagi oraz elementarnych podstaw prawnych. Kilka osób publicznie złożyło deklaracje wobec Prezydenta RP, mimo że nie było go na sali. Nie ulega wątpliwości, że dla swojej skuteczności oświadczenie musi zostać złożone osobiście przed Głową Państwa, stojącą na straży Konstytucji. Obecność notariusza w tym kontekście była całkowicie bezprzedmiotowa – pełnił on rolę co najwyżej świadka zdarzenia pozbawionego skutków prawnych dla objęcia urzędu.
Czy Polacy zasługują na to, by tak ważne funkcje w wymiarze sprawiedliwości pełniły osoby, które dopuszczają się kłamstwa i manipulacji już na starcie? Skoro kandydaci mijają się z prawdą podczas publicznych ślubowań, trudno wierzyć w ich późniejszą bezstronność i niezawisłość. Taka postawa dyskwalifikuje ich jako sędziów, których etyka – zgodnie ze Zbiorem Zasad Etyki Zawodowej – powinna opierać się na uczciwości, godności i dbałości o autorytet wymiaru sprawiedliwości.
Sprawa jest niezwykle poważna. Suweren wybiera Prezydenta w wyborach bezpośrednich, dlatego to właśnie on odbiera ślubowania. Świadome omijanie tej procedury to wyraz skrajnego lekceważenia Suwerena i zasad państwa prawa. Wiele moich ostrzeżeń już się spełniło, dlatego powiem wprost: celem wprowadzania tej grupy osób do Trybunału jest zapewnienie dyspozycyjnych rozstrzygnięć w sprawach kluczowych: Chodzi o orzekanie o ważności przyszłych wyborów oraz kwestię nadrzędności Konstytucji RP nad prawem unijnym. Pozbawieni przyzwoitości sędziowie, realizujący partyjne interesy, mogą w ten sposób oszukać Suwerena i pozbawić go realnej podmiotowości, czyli wpływu na bieg spraw państwowych. Z konstytucyjnego PODMIOTU prawa Polacy zostaną zredukowani do PRZEDMIOTU regulacji unijnych.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)