"Proletariusze wszystkich krajów...!" chciałoby się wykrzyczeć. Toć w szczęściu wszystkiego są wszystkich cele. A gdy mowa o szczęściu, to komu jak komu, ale pracownikom przemysłu, górnictwa, stoczni i innych jakże strategicznych dla nas dziedzin gospodarki, należy się w pierwszej kolejności. Każdemu według potrzeb... każdemu związkowcy według potrzeb. A inni? A pal ich Panie licho! Toć my klasa robotnicza, my ludzie pracy, nam się należy! Nie im, warchołom, elitom, układom i innym decydentom! Nam!
Tylko, związkowcy o swoje walczą mało efektywnie. Ba, kto by to pomyślał, że w takich czasach przyjdzie nam żyć. Nie, nie mówie o tym, że robotnicy zamiast pracować, łażą po ulicach, bawią się w murowanie drzwi, przecież to normalne. Mówie o tym, że kto by pomyślał, że ludzie, którzy stoją u podstaw tego ustroju, bez których niewątpliwie sierpień 80, czy Poznań 56 nie miałyby miejsca, dzisiaj chodzą do nierentownej roboty, dostaje za to psie pieniądze. Kto by pomyślał...
Więc co robią źle... może trzeba było dać w mordę Nitrasowi... może trzeba było podpalić biura poselskie PO... pardon, to nie biura PO, oni tylko tam chwilowo rezydują. A więc palić nie. Dymu cała sprawa nie warta. Więc co należało zrobić? Palenie opon, drobne walki z policją tez wydają się nieskuteczne, tfu... milicją... z tymi których nasłał rząd, by rozprawili się z pokojową manifestacją. Dla tych ludzi brak nawet słów; i tych co nasłali i tych nasłanych. Zbrodniarze, ubecy, komuchy!
Jak się protestuje pokazali bracia po fachu naszej Solidarności, zza granicy. W Luksemburgu pod siedzibą ArcelorMittal, odbyła się prawdziwa uczta dla człowieka pracy. Był huk, był ogień, poleciały cegły, wzburzone serca krzyczały gardłami zebranych, co na serduszku im leżało. Barierki nie oparły się niszczycielskiej sile, sile wolności, która prowadzi ludzi na barykady! Barykady co prawda nijakie, takie europejskie, ale kto by wybrzydzał, ludzie pracy też już nie ci sami. Dziesięć setek robotników z Francji, Belgii zrobiło to, czego nasza licząca dziesiątki tysięcy ludzi Solidarność zrobić nie potrafi; rozpierdolu.
Wyobraźcie sobie sytuacje, gdy dziesiątki tysięcy pracowników, zjednoczonych, działających w jednym celu - niczym jedno ciało, w którym burzy się ta sama krew niezadowolenia ich tragicznym losem - zbiera się pod siedzibą Pana Premiera. Zabezpiecza ich kordon policyjny. Oni mają pałki, związkowcy kamienie, oni mają tarcze, związkowcy barierki, oni mają rozkazy, związkowcy wolność, równość, sprawiedliwość na ustach. Atmosfera się zagęszcza, kilku wielkich związkowych mówców nawołuje do romantycznej walki ze złem, z uciskiem. Powoli się zaczyna.
Co robi Tusk, co na tronie swym siedzi nieopodal? Ponoć zależy mu na sondażach, więc męczenników wśród stoczniowców nie chce. Siły drastycznej użyć, nie użyje. Patrzeć się na wybryki iście chuligańskie Solidarności, oczom jego wyniosłym nie przystoi. Sondaże w dół polecą, Tusk tchórz, w chwili kryzysu działań nie podejmuje! Więc może złoty środek? Nie, złotego środka nie ma. Jest tragizm Tuskowej postaci. On sam, oddalony, oni tłumnie naprzeciw niego walą. Ugiąć się pod żądaniami niechybnie zmuszony będzie. Zwycięży prawo, sprawiedliwość, wolność, równość!
Apeluję więc do związkowców, do Pana Panie Bogusławie, zróbcie szoł! Kraj Was poprze, premier nie zrobi nic, bo męczenników pałowanych na pewno nie będzie chciał, w myśl nauczania O'Briena. Macie Premiera w kieszeni. A więc organizować ludzi, i czas na przewrót. Pokażcie, że taki Luksemburg do rodu Piastów przyrównywać nijak się nie może. Zachodni ludzie pracy, czapki z głów, bo Polsza związkowa pokaże jak się robi manifestacje!
"... łączcie się" i pokażcie, że Polak potrafi. Polak związkowy! Bo inny Polak, to nie Polak. I basta!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)