Dzisiaj debata na szczycie. Na wysokim szczycie. O ile szczyt nie przerośnie związkowców, którzy jak wieść gminna niesie mogą "zdezerterować", odbędzie się dzisiejszego wieczoru. Takie to zdradzieckie szczyty. Zachciało się związkom balansować na wysokości, zachciało się podskakiwać i podgryzać elity, zachciało się ściągać je w dół, w myśl hasła; bo Polska ma być obywateli - nas wszystkich (a może tylko związkowców) - a nie elit. Nasza! - nie Ich!
Do debaty której domagali się stoczniowcy dojdzie. Chociaż patrząc na całą tą sytuację, ma się wrażenie, że stoczniowcy chcieli debaty, ale nie chcieli rozmawiać. Chcieli debaty, bo być może liczyli na to, że rząd-elita nie podniesie rękawicy. A podnieśli. I to podnieśli na tyle wysoko, że związkowcy zaczynają uściślać swoje warunki. Bo im nie chodziło o zwykłą debatę. Oni chcieli debaty, ale takiej "fest". Oni chcą mieć szoł (o czym już pisałem, co prawda w innej formie, ale każde związkowe szoł przyciągnie oczy zaciekawionego widza). Chcą mieć prowadzącego, który pokieruje debatą. Chcą mieć publiczność, która wygwizda słowa naczelnego wodza elit. Związkowcy chcą również rozmawiać z rządem w ściśle określonym gronie Solidarności i OPZZ, czyli chcąc nie chcąc, sami z pośród siebie wybierają elity, które będą rozmawiały z elitami, by te elity zlikwidować. I nie chcą jeszcze rozmawiać o wszystkim, bo rozmowa o wszystkim, to rozmowa o niczym.
Osobiście, na miejscu związkowców, zażądałbym aby na dziedzińcu, obok publiczności ustawić hostessy, które rozdawałyby wchodzącym petardy. A w każdym kącie ustawić kilka opon i podpalając stworzyć odpowiedni nastrój. Wtedy czarne chmury z pewnością zebrałyby się nad Tuskiem.
Ciekawi mnie efekt tych rozmów. Czy dojdzie do porozumienia? Czy może przepaść pomiędzy stronami jeszcze się powiększy? Czy panowie podadzą sobie ręce? Czy związkowcy zdecydują się zrezygnować z bezpłatnego internetu dla każdego?
Właściwie ten internet, ciekawy paradoks. Związkowcy "walczą jak lew, ale spokojnie" o utrzymanie miejsc pracy w stoczniach i innych zakładach. A z drugiej strony, swoimi postulatami domagają się, by tysiące ludzi traciło pracę. Co się stanie z dostarczycielami internetu, z tysiącami małych firm tworzącymi "sieci osiedlowe", gdy internet stanie się "darmowy", a więc opłacany przez każdego w podatkach?
Więc reasumując. Dzisiejszego wieczoru, elity związkowe będą rozmawiały z elitami rządowymi o ochronie miejsc pracy, poprzez zniszczenie branży telekomunikacyjnej, co de facto ma doprowadzić do obalenia tychże elit rządowych. Czy jakoś tak...
Jakby nie było, Związkowcom, Premierowi życzę dobrej zabawy i powodzenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)