Komentuj, obserwuj tematy,
Załóż profil w salon24.pl
Mój profil
Tomasz Litewka Tomasz Litewka
43
BLOG

Analizując orędzie...

Tomasz Litewka Tomasz Litewka Polityka Obserwuj notkę 0

Pozwoliłem sobie skopiować  "relację" z orędzia Pana Prezydenta, z notki "Odpowiedź Gospodarki" Pana Krzysztofa Leskiego. Mam nadzięję, że nie będzie miał mi tego za złe. A że relacja dobra, stąd taka decyzja. Pozwolę sobie delikatnie odnieść się do orędzia Lecha Kaczyńskiego, w czym pomoże mi owa relacja.  Tak więc wszystko co jest w "..." jest treścią z blogu Krzysztofa Leskiego. Więc zaczynamy.

 

"10.03. Prezydent rozpoczął swe sejmowe orędzie. Co rząd zamierza uczynić w obliczu kryzysu? Niezbędna jest odpowiedź gospodarki."

Dobry start Pana Prezydenta. To gospodarka ma dać odpowiedź. Rząd nie powinien ingerować w gospodarkę. Gospodarka sama sobie poradzi, taki to już niesamowity twór. Jakby nie patrzeć, ów kryzys powstał z ingerencji państw w gospodarkę, a teraz chce się nam wcisnąć, że najlepszym lekarstwem, na "powstrzymanie kryzysy" jest dalsza ingerencja.

 

"10.06. Garść prognoz i danych gospodarczych. Dość wybiórcza, z tymi liczbami, które mogą sugerować, że już mamy zapaść. Pracę może stracić prawie milion Polaków w ciągu jednego roku."

1 mln, liczba rzeczywiście duża. Ale co z tego? Jeżeli w gospodarce jest zbyt dużo pracowników, to należy poczynić cięcia. To właśnie rynek, popyt i podaż decydują o liczbie pracowników. Nie odgórna dyrektywa rządu, czy kogokolwiek innego.

 

"10.09. Fundamentalne pytanie - gdzie program osłon przed bezrobociem, gdzie pakiet antykryzysowy?"

Osłona przed bezrobociem? Czy aby na pewno w gospodarce chodzi o "ochronę miejsc pracy"? Ja zawsze myślałem, że rolą producenta jest wyprodukować, sprzedać, zrobić coś jak najniższym kosztem. Jeżeli jest małe zapotrzebowanie na dane usługi, towary, to najlepszym rozwiązaniem jest redukcja etatów. Co do pakietu antykryzysowego. Dlaczego nie chcemy słuchać i uczyć się z historii? Dwa proste przykłady. Kryzys w 1920 roku, który trwał kilka miesiecy, po czym gospodarka sama się skorygowała. Kongres, Prezydent w USA nie podejmowali żadnych działań antykryzysowych, nie pompowano pieniędzy. I drugi przykład. Kryzys z roku 1929. Kryzys trwał 4 lata. Prezydent podejmował działania "antykryzysowe", wprowadzony Nowy Ład Roosevelta. Daje do myślenie. Im bardziej będzie się chciało naprawić rynek, poprzez obrazowe dolewanie benzyny do ognia, tym dłużej będzie się paliło... Uczmy się z historii.

 

"10.11. Koszty utrzymania rosną głównie z powodu wzrostu cen regulowanych przez państwo i samorządy - twierdzi prezydent. Ale skarży się też na wzrost cen żywności."

Racja. Rosną ceny "regulowane przez państwo". Stąd prosty wniosek. Nie nalezy regulować cen. I drugi wniosek - należy oszczędzać. A ceny żywności... no cóż, skoro dotujemy jak szaleni rolnictwo, o czym pisałem we wcześniejszej notce, to nie ma co się dziwić, że ceny żywności są większe niż powinny być. Poza tym, cena żywności, jest jedynie efektem końcowym.

 

"10.12. Złych wiadomości nie wolno zatajać przed opinią publiczną... Demokracja potrzebuje prawdy... Szczególnie niepokojący jest stan budżetu państwa i finansów publicznych"

Tutaj pełna zgoda z Panem Prezydentem. Jeżeli rząd ukrywa faktyczne dane na temat gospodarki, albo co gorsza daje nam błędny jej obraz, to trzeba rządowi powiedzieć "pa, pa".

 

"10.13. Deficyt sektora finansów publicznych został podwojony w ciągu jednego roku, znacznie przekroczyliśmy kryterium Maastricht."

Kryterium z Maastricht bym się nie przejmował. Za to deficytem, a i owszem. W czasach kryzysu należy oszczędzać, a nie zwiększać deficyt, a więc i wydatki.

 

"10.15. Mamy prawo zapytać, jak jest naprawdę?"

Ciężko się nie zgodzić.

 

"10.16. Suche porównanie wzrostu PKB i deficytu w 2006 i 2008. Jeszcze niedawno sytuacja budżetu była uporządkowana... - szum na sali."

Zgoda, ale połowiczna. Jeszcze niedawno owego nieszczęsnego "kryzysu" nie było, więc sytuacja mogła być uporządkowana. Ale całe to zdanie po to, by podkreślić, że za PiS-u to było dobrze. Więc Prezydenta rozumiem.

 

"10.18. Robi się farsowo. Prezydent mówi o "obiektywnych danych", o spojrzeniu bez względu na "partyjne sympatie". Część sali i ławy rządowe śmieją się głośno. Lech Kaczyński też się uśmiecha..."

Obiektywne dane są potrzebna. Posłuchajmy więc ekonomistów z instytutu MIsesa i polskich ekonomistów z instytutu Adama Smitha. Ale nie, kto by tam słuchał "austriaków". Wolimy babrać się w Keynesowskim bagnie.

 

"10.20. Prezydent prognozuję dziurę budżetową - 40 mld zł. Rząd musi natychmiast powiedzieć, co zamierza z tym zrobić: czy nałoży nowe podatki? Jakie i kiedy? A może znów przerzuci wydatki na nastepny rok lub sztucznie obniży deficyt poprzez zadłużenie FUSu? Lub zwiększy dług zagraniczny?"

Nakładać nowe podatki w okresie kryzysu? Broń Panie Boże. Toż mało mamy podatków? W trudnym okresie, by stymulować ludzi do działania, należy podatki ZMNIEJSZAĆ! Im więcej pieniędzy zostanie w kieszeniach ludzi, tym więcej pieniędzy będą oni mogli wydać wedle własnego zdania. A jestem pewny, że każdy człowiek lepiej wie co robić ze swoimi pieniędzmy, niż jakby miało za niego decydować państwo. Lekarstwem na kryzys jest oszczędzanie i zmniejszanie podatków.

 

"10.23. Konieczna jest walka z korupcją, z praniem brudnych pieniędzy, powrót do źródeł uczciwego gospodarowania..."

Tutaj się zgadzam z Panem Prezydentem. Najlepszym sposobem na walkę z korupcją jest decentralizacja. Zmniejszenie biurokracji. Zmniejszenie Państwa.

 

"10.24. Czy jest sens szybko rezygnować z narodowej waluty? Słabszy złoty, rosnący popyt na polskie produkty - pomaga naszej gospodarce.

Dobrze, że minister finansów przyznał, iż ścieżka szybkiego dojścia do euro jest nierealistyczna. Było to oczywiste od samego początku."

Jak dla mnie nie ma potrzeby zmieniać waluty, aż do momentu gdy będzie to dla nas korzystne. Na razie nie jest.

 

"10.27. Nie wolno ciąć wydatków, jeśli konsekwencją jest wzrost bezrobocia, spadek produkcji i dekapitalizacja majątku."

Właśnie należy ciąć wydatki. Gdy się ich nie będzie cieło, to będzie wzrastało zadłużenie Państwa. Produkcja będzie nieefektywna, a ceny pójdą w górę. Ciąć wydatki i nie przejmować się resztą.

 

"10.28. Apeluję do rządu, by nie kontynuował mechanicznego i sprzecznego z ustawą budżetową ograniczania wydatków."

A ja dalej swoje. Wydatki należy ograniczać. Jedynym lekarstwem na kryzys jest oszczędzanie, a nie dalsze zadłużanie się.

 

"10.29. Europa, USA i Japonia usiłują ozywić procesy rozwojowe pioprzes stymulowanie popytu. Rząd polski postepuje jakby odwrotnie. Taka polityka prowadzi do spowolnienia naszej gospodarki."

Skoro chcą podżegać kryzys, pompując miliardy dolarów do gospodarek... niech to robią. Konsekwencją będzie jedynie to, że dużo później wyjdą z kryzysu. Patrz Nowy Ład Roosevelta.

 

10.30 Rozważyć obniżkę podstawowej stawki VAT do 18-19%.

Popieram! I zgadzam się w 100%. Podatki trzeba obniżać, tym samym stymulować ludzi do działania.

"10.33. Postawa wobec kryzysu, która wyraża się w mechanicznych cięciach finansowych, to droga donikąd, sprzeczna z zaleceniami międzynarodowych instytucji. Apeluję jeszcze raz dio rządu, by podjął zdecydowaną politykę antykryzysową."

Nie słuchajmy "międzynarodowych instytucji". Ci ludzie najpierw doprowadzili do kryzysu, a teraz chcą nas uczyć, jak z niego wyjść. Absurd. Tak samo jest w USA. Polityka Kongresu i Prezydenta doprowadziły do kryzysu, a teraz w dużej mierze Ci sami ludzie mówią nam jak z kryzysu wyjść, nadal robiąc to samo: Zwiększać uprawnienia Rządów, zwiększać ingerencję w rynek, zwiększać podatki, i pompując coraz więcej pieniędzy.


10.35. Kryzys to próba, z którą musimy się zmierzyć łącząc siły i pomysły. Potrzebna jest solidarność na te trudne czasy.

Łączyć siły tak, ale nie w taki sposób jak to ma miejsce.

 

To tyle. Pozdrawiam.

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka