Kamiński, były człowiek prezydenta, obecnie człowiek bezpański, ale już niedługo być może człowiek europejski. Nobilitacja dla niego wątpliwa. Kiedyś stał za tronem władcy... właściwie to częściej występował przed tron. Ale bliskość tronu i władcy sprawiała, że był to człowiek ważny. I zadanie odpowiedzialne! Można powiedzieć, że Kamiński lepiej zna Kaczyńskiego niż on sam. Długi czas był twarzą Kancelarii Prezydenta, to i człowiek się przyzwyczaił. Jaki był, taki był... ale był. Kończę sentymenty.
Konwencja PiS-u w Chorzowie. Michał Kamiński można powiedzieć, że wczuł się w rolę komika, rzucając żartami na prawo i lewo... raczej bardziej na prawo, w tego "liberała". Żarty na ogół mają coś wyśmiewać. Niekiedy jednak bywa, że zamiast wyśmiewać adresata, kompromitują nadawcę. Czasem bywa, że to żartowniś wyśmiewający kogoś, wyśmiewa sam siebie. A niekiedy jeszcze żart puszczony w eter, nie znajduje poklasku wśród widowni. No i w końcu żart czasem trafia się przedni, a wtedy wyśmiewana postać zaiste zostaje wyśmiana.
Jak było w przypadku żartującego Kamińskiego. Wrażenie niezłe. Powiem więcej: więcej niż niezłe. Żarty Michała Kamińskiego dosyć trafne, zabawne - o co zresztą bym go nie podejrzewał. Zażartował z hobby Premiera, jakim jest kopanie piłki. Wyszło całkiem nieźle. Potem zażartował z premiera ponownie. Tutaj już żart bardziej wyszukany. Kamiński powołał się na - jak to mówi - "legendarnego" króla Midasa. Ten mitycznykról, zamieniał wszystko czego się tknął w złoto. A w co zamienia Tusk? - pytał z iskierką w oku Michał. Przez wzgląd na dzieci i kobiety obecne na sali Pan Michał rzekł tylko:
"Ja nie powiem w co zamienia się to czego dotknie się premier Donald Tusk"
Jak wszyscy się domyślamy chodzi o gówno (w każdym razie mnie myśli wiodą ku temu). Żart fajny, nawet się uśmiechnąłem. Ale jakby się chciało go przeanalizować, to można powiedzieć, że w pewnym sensie Pan Michał strzelił sobie samobója (pewnie dlatego, że ten chłopiec gorzej piłkę kopie).
Król Midas zmieniał wszystko w złoto. Złoto jak wiemy jest jednym z najbardziej wartościowych kruszców. A to wszystko dlatego, że jest go na świecie mało. Król Midas dotykiem, pomnażał ograniczone złoża złota na ziemii. Tak więc, im więcej dotykał, tym więcej było złota i tym bardziej jego wartość spadała. A co by było, gdyby Midas zamieniał wszystko czego się tknął w gówno? Cóż, byłoby to zapewne mniej estetyczne, ale warto i to przeanalizować. Im więcej by dotykał, tym bardziej gówniane byłoby jego otoczenie. Byłby jakiś efekt poboczny? Zmalałaby cena odchodów? Raczej nie. Jedynie sporo sprzątania by było, ale gospodarka by przynajmniej nie ucierpiała.
To teraz popatrzmy na Tuska. Czy lepiej by zamieniał w złoto, czy w g... Wybrałbym bramkę numer 2. Przynajmniej pieniądz nadal byłby silny, inflacja by nie szalała, ceny by nie poszły w górę. Złoto dlatego jest takie cenne, bo jego ilość jest mała i ograniczona. Wystarczy popatrzeć co się stało z gospodarką Hiszpani, gdy zaczęto przywozić masowo złoto z zachodu w XV-XVIw.
Właściwie z tym Midasowym złotem, to prawie jak z drukowaniem pieniędzy. Im więcej mennica dodrukuje pieniążków, tym będą mniej warte, by nie rzec: gówno warte. I tym właśnie obecnie zajmuje się Barack Obama. Psuciem, a więc zgównianiem dolara. Plan Paulsona zakładał 700mld. dolarów pomocy dla gospodarki. Obecnie wydano ponoć kilkanaście razy więcej niż zakładano i co gorsza robi się to nadal. Skąd się biorą te pieniądze? I czy Polska - idąc za słowami Prezydenta - powinna "aktywnie" walczyć z kryzysem, tym samym psując pieniądza i powodując wzrosty cen?
Dlatego wole premiera który przynajmniej nie szkodzi gospodarce.
Tyle, że pan Kamiński nie to miał na myśli. W jego oczach premier psuje wszystko czego się tknie, zamiast wszystko naprawiać. Ale moja wersja mi się bardziej podoba.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)