Tomasz Litewka Tomasz Litewka
34
BLOG

Wojciech Olejniczak - facet w rajtuzach

Tomasz Litewka Tomasz Litewka Polityka Obserwuj notkę 1

Panie Wojtku, Pan się nie boi, pół salonu murem za panem stoi - chciałoby się wyśpiewać. Ale wyśpiewać nijak nie idzie, bo komentarze pod świeżutkim blogiem pana Olejniczaka wskazują jednoznacznie iż jego poglądy nie są przyjmowane z poklaskiem. Zresztą nie tylko poglądy, ale głównie to w jaki sposób korzysta z dobrodziejstwa bloga. Pana Blog Panie Wojciechu przypomina manifestu ideologiczny, ale te czasy już niestety... albo stety odeszły w niebyt. I ganiony jest pan za to, że w salonie bawi się pan w robienie kampanii wyborczej. Czy to dobrze, czy to źle... mi wydało się to dosyć żałosne, ale to tylko subiektywna opinia.

Pisząc to teraz ciężko mi zebrać myśli, bo w tych kilku pana zdaniach znalazłem tyle sprzeczności, nadużyć, propagandowych chwytów, że aż ciężko jest mi się do tego krótko i klarownie ustosunkować...

Pisze Pan:

"W czasach kryzysu potrzebujemy solidarności. Solidarności przez małe „s”. Solidarności bogatych z biednymi. Ci pierwsi muszą wziąć na swoje barki większe obciążenia, aby ubodzy mogli utrzymać się na powierzchni."

Pisze Pan, że Polska potrzebuje solidarności - tej przez małe "s". I to solidarności nie byle jakiej, bo bogatych z biednymi. A Pan mi się widzi, że chciałby w tej solidarności osobiście pośredniczyć. Ładnie by było Panu w zielonych rajtuzach. Tylko Panie Wojtku, tutaj nie lasy Sherwood. I czasy już nie tamte. Czy solidarność pomiędzy bogatymi i biednymi ma polegać na tym, że przychodzi Pan - czy to w rajtuzach, czy bez - odbiera Pan 40% zarobionych uczciwie pieniędzy bogatym, i daje Pan biednym, tylko dlatego, że są biedni? Ciekawy punkt widzenia. Ciekawy z punktu widzenia sondaży, bo nielicznych z ubogiego elektoratu ma pan w kieszeni.

"Stąd nasze propozycje: przywrócenie 40-procentowej stawki podatku PIT dla najlepiej zarabiających. Powrót do starej wysokości stawki podatkowej. Reforma podatku spadkowego, również skierowana na osoby, które zgromadziły największy majątek."


Chce Pan przywrócić 40-procentową stawkę podatku PIT dla najlepiej zarabiających. No dobra, uznajmy to z góry za dobry pomysł, który wszystkim przyniesie świetlaną przyszłość. Według takiego założenia, jeżeli bogaci oddadzą więcej pieniędzy w ramach solidarności (prawnie wymuszonej solidarności!), to Ci biedni otrzymają więcej środków na utrzymanie. Bo taki uogólniając jest plan.

Czyli mówiąc innymi słowami, chce Pan karać bogatych, za to, że są bogaci i chce Pan nagradzać biednych, za to że są biedni. Nie zdaje się Pan zauważać, że taka polityka prowadzi do jeszcze większego bagna, niż jest obecnie? Tym sposobem nagradza Pan biednych, bezrobotnych, za to że takimi są. A skoro otrzymują zasiłki za nic nie robienie i te zasiłki jeszcze się zwiększają, to czego się pan spodziewa? Że zmienią oni dotychczasowy stan, wezmą się do roboty, zaczną szukać sobie zajęcia? Raczej nie. Ucierpią na tym Ci co chcą coś robić, Ci co maja pomysły. Podatki to i tak jedna strona medalu, ale gdyby zamiast podwyższać zapomóg, Pan je drastycznie obniżył - tak by Państwo "dawało" ubogim tylko tyle, by wystarczyło na chleb , to jestem pewny, że motywacja tych ludzi do zmienienia obecnego stanu byłaby silna. Bardzo silna.

A co z bogatymi? Otóż, oni zachowaliby w kieszeniach mniej pieniędzy niż dotychczas. Mniej by mogli wydać, mniej by mogli zainwestować, a w konsekwencji mniej miejsc pracy mogliby stworzyć i mniej "biednych" zatrudnić.

Pisałem o drugiej stronie medalu - otóż tak są nimi - minimalna płaca, rozrośnięta biurokracja, obowiązkowe składki emerytalne, zusowskie itd...

Podczas konferencji instytutu Adama Smitha o emeryturach kanadyjskich, Robert Gwiazdowski mówił, iż obecnie bardzo ciężko jest rozpocząć własną działalność. Posłużył się przykładem,bezdomnego, który znalazł gdzieś ostrzałkę (o ile dobrze pamiętam) . Gdyby nawet chciał przy ulicy oferować usługę ostrzenia noży, to nie mógłby tego zrobić! Musiałby uzyskać pozwolenia, opłacić składki, zarejestrować działalność, itd. Ponadto od zaostrzonego noża, musiałby odprowadzić podatek. To jest właśnie ta druga strona medalu.

Ponadto ciekawy fakt. Przeciwdziałacie dyskryminacji, a sami dyskryminujecie najbogatszych, każąc im płacić więcej niż innym! Więc gdzie tu równość? Dziejowy paradoks SLD.
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka