Oglądałem koncert The Scorpions. Przed wykonaniem utworu, swoją drogą już kultowego - Wind of change, wokalista wypowiedział kilka interesujących, acz normalnych słów. Zadedykował piosenkę nie komu innemu jak... Wałęsie i Solidarności.
Co na to zażyli przeciwnicy Wałęsy, którzy chętnie by go wygwizdali, zwyzywali, i zbolkowali? Nic, mogą się powściekać w swoich czterech kątach, zwyzywać świat i historię, że jest taka a nie inna. Że ikoną i twarzą przemian, stał się Lech Wałęsa. Solidarność za granicą nie kojarzona jest z Gwiazdami, Walentynowiczami, tylko z Wałęsą. To chyba o czymś świadczy.
Oczywiście, można próbować zacierać dorobek przeszłości, negować go nawet z najwyższego w Polsce stanowiska. Tylko jakie daje to świadectwo - nie tylko w Polsce - ale i za granicą.
Podczas wykonywania już wspomnianego utworu, jeden z gitarzystów miał koszulkę, z napisem: "Wałęsa" i "Solidarność". Co oni, powariowali wszyscy... nic tylko ten Wałęsa i Wałęsa. A to przecież Bolek był, TW, donosiciel, który wylansował się na pracy innych... a mimo to jest jedyną osobą, która kojarzy się powszechnie z walką o wolność w Polsce.
"... listening to the wind of change"
Wałęsa jest, był i dla wielu będzie symbolem Solidarności, wolności i zmian. Powinniśmy to docenić i kultywować, nie niszczyć. To jest już naszym dziedzictwem. Niezależnie jak mocno będzie wiał wiatr niezadowolenia z różnych stron.
67
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (18)