Tomasz Litewka Tomasz Litewka
36
BLOG

Iran wybrał. A zachód?

Tomasz Litewka Tomasz Litewka Polityka Obserwuj notkę 13

Ludzie wyszli na ulice, demonstrować pokaźnymi grupami niezadowolenie i niezgodę. Wieszczą koniec upodlenia. Władza zawsze jest podła, przynajmniej dla części upodlonych codziennością. Więc wyszli milionami, przepowiadają koniec starego i początek nowego. Mówią, że ich okłamano, oszukano, że wybrali inaczej. Chcą zmiany, takiej jak Amerykanie. Chcą w nie wierzyć, marzy im się pojednanie z zachodem. Tak mówią nieliczni... milionowi demonstranci.

Złe, chcą zmienić na lepsze. Chcą odejścia od wojennej retoryki władzy. Chcą rozwoju, dobrobytu. Podobnie marzenie nosiła Ameryka, której spełnieniem był Obama. Obiecał wycofanie wojsk z Iraku, Afganistanu... obiecał. Nakarmił ludzi złudzeniami nieistniejącego. Przyjęli to ze smakiem i uśmiechem wierząc, że zmiany są możliwe. Teraz ci sami ludzie skandują pod ambasadami Irańskimi, że ten odległy kraj też ma prawo do zmian.

W Iranie wielotysięczne demonstracje przeciwko staremu-nowemu prezydentowi, wcieleniu zła i ucisku - Ahmadineżadowi. Rzesze niezadowolonych chcą innego władcy, być może gorszego, ale innego. Ale nie tej wielotysięcznej garstce decydować, bo głos oddały już miliony. A na szczeście nie decydują Ci, co najgłośniej krzyczą.

Najbardziej dziwi jednak postawa "cywilizowanego" zachodu, ich mediów i polityków. Ahmadineżada przedstawia się jako osobe która dąży do stworzenia broni jądrowej, oraz negującej istnienie holocaustu. Ten "cywilizowany" światek sprowadza postać prezydenta do tych dwóch kwestii. Zachodowi nic do tego, czy Iran ma, bądź będzie miał broń jądrową. Dlaczego miałby nie mieć, skoro Stany Zjednoczone, Francja, Chiny, Pakistan, Indie, Rosja i wiele innych krajów, mają. Kto więc dał prawo jednym państwom do posiadania broni i zarazem decydowaniu kto jeszcze może ją mieć, a drugim nie? Czy Iran w przyszłości podzieli losy Iraku, który został napadnięty, zniszczony i okupowany, tylko dlatego że pragnął być niezależny? Bo to właśnie pragnie i zapewne będzie pragnął uczynić Ahmadineżad - pozostawić Iran niezależnym od nacisków zachodu. A najprostszą ku temu drogą jest posiadanie głowicy jądrowej. Nadymane pacynki w czarno-białym domu z pewnością nie urządzą w nuklearnym Iranie drugiego Iraku.

To nie Irak sprowokował wojnę i nie Irak jest za nią odpowiedzialny. To po rękach amerykańskich żołnierzy, administracji Busha i Obamy leje się strumieniami krew tysięcy Irakijczyków. Jeżeli Ameryka nie zrezygnuje z pomysłu prowadzenia wojen prewencyjnych, zabawy w żandarma świata, to Iraki i Afganistany będą powtarzały się nadal. I bynajmniej nie zwycięży "dobro", bo w takiej polityce to Ameryka jest tym "złym gościem". To zachód zagraża Iranowi, a nie Iran zachodowi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka