Dobry, zły Rostowski. Stołek zachował, kwiaty dostał, poparcie utrzymał. Ale kryzysu nie powstrzymał. I szaleje on w mieszkaniach zwykłych obywateli, czyszcząc portfele i konta z uskładanej mamony. A Rostowski patrzy i widzi, ale widzi i zdaje się nie patrzeć. Kryzysu w Polsce nie dostrzega, wyspą szczęśliwą nas ogłasza, a innym sztormy zsyła.
Szczęśliwie żyć zawsze lepiej. Ale nie każde życie jest szczęśliwe, bo jedno kryzys dotknęło, a drugie ominęło. I życie życiu szczęśliwością nierówne... ale każde równie wiele warte i odbierać go nie wolno. I tym małym, życia przyszłego spragnionym i ciekawym, jak i tym, którzy przeszłym życiem żyją, każdego kolejny dnia siwy włos zaczesując. Ich życie święte, tak przynajmniej mówią. Kto mówi? Wszyscy coś mówią, jedni bez sensu, inni z sensem. Jak mówi Rostowski? Ni to z sensem, ni bez sensu, różnie mówi. Jednym na przykład mówi to, a innym co innego. A my słuchamy. Bo cóż innego robić, gdy wszyscy mówią, krzyczą i znów mówią. Zostaje słuchać... najlepiej ciszy pomiędzy zdaniami, głoskami, sylabami, bo ma ona coś w sobie. Coś nieodgadnionego, obcego... cichego.
Ale gdzie tu cisza, gdy dokoła burze i sztormy straszliwe, wzburzone fale wdzierają się na pokład!... na szczęście nie nasz - uspakajają. Ich. Jak ich, to dobrze. Byle nie nasz. Inni niech toną. A co jak fala wyższa przyjdzie i naszą łajbę też zaleje? Uspokajają powtórnie. Nie przyjdzie. Ale krzyczą Ci z opozycji, że jednak zaleje i domagają się tańców i ofiar. Koszty spore, ale trzeba z kryzysem walczyć. Kilka owiec do spalenia, dwa bawoły i smoka. Drogie to, faktycznie, ale Czarna twarz zza oceanu paliła mustangi dzikie, bizony i krokodyle dwa nawet. I pomogło. Do zalanej po masz łodzi, więcej wody się nie wdarło. A więc Palić Rostowski smoka, a nie głupotami się zajmować, palić! Stos ustawić, smoka przywiązać... co? Nie ma smoków? Jak to nie ma, to dwójka facetów dzieci może mieć, a Ty mówisz, że smoków nie ma? Pewnie że są, a jak nie ma, to z in vitro. Ponoć dopłaty są, więc smok półdarmo wyjdzie.
Ale Rostowski o paleniu słyszeć nie chce. Bo po co palić, skoro efektów z tego żadnych. Chociaż dymka już małego puścił, ale bynajmniej się nie zaciągał - podatki "tylko" zwiększył. Miejmy nadzieję, że na zaciąganie ochota rządowi nie przyjdzie, podobnie ja na pieniążków drukowanie, czy też forsy w gospodarkę wpompowanie. A smok niech domeną Dratewki pozostanie, dla naszego i bajek dobra wspólnego.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)