Każda opowieść jakoś się zaczyna i jakoś kończy. Podobnie z bajkami. Mile widziana zawsze jakaś puenta, szybki zwrot akcji, jakaś kontrowersja. A z bajkami jak z życiem. Czasem się ich nie rozumie, a czasem wydają się zbyt piękne. A jak coś jest zbyt piękne by było prawdziwe, na ogół takim nie jest. I mamy obietnice Tuska, 14400 minut letnich gawęd i wysokie oprocentowanie w bankach. Tyle że za darmowe gawędy trzeba płacić, za oprocentowaniem kryją się haczyki, a Tusk mówi jak zwykle - pięknie i ogólnikowo. Mały druczek, czy odnośnik z gwiazdką, gdzieś na dole strony robią swoje. Jaką gwiazdkę zaserwował nam Tusk, jeszcze nie wiadomo.
A propos gwiazdek, mamy jedną w Brukseli. A raczej spory kawałek gwiazdy... taka rozgwiazda. Kamiński dzielnie stawia czoła lewicowym atakom wyspiarzy. Że niby antysemita i homofob. No faktycznie, miał taki epizodzik z Jedwabnem, ale co z tego? W pewnym sensie rozumiem Kamińskiego. Żydzi starają się wmówić Polakom, że przyczyniali się do mordowania, na współ z nazistowskimi Niemcami. Zdają się oni jednak zapominać, że to dzięki Polakom dziesiątki tysięcy istnień przetrwały wojnę. Fakt ten zakopują gdzieś głęboko, starają się go wyprzeć i uznać za nieistniejący.. W tym aspekcie będę bronił Kamińskiego. No i że homofob. Cóż to za słowo właściwie. Każdego kogo homoseksualiści nazwą homofobem, ja uznam za człowieka normalnego. A to, że Kamińskiemu nie podobają się harce homosiów, to tylko i wyłącznie jego sprawa. Kamiński w cytowanym przez "Observer" wywiadzie tylko nazwał rzeczy po imieniu, odnosząc się do homoseksualistów, per pedał.
Bajka o złym homofobie zapewne szybko się skończy. Taka domena bajek. Musi być krótka, nie może męczyć i powinna zapaść w pamięć. No i przesłanie musi być wyraźne, to ono jest w bajce najważniejsze. Czerwony Kapturek uczy, że las jest niebezpiecznym miejscem, a drugi rzut okiem na daną sprawę (dajmy na to babcię) stawia ją w innym świetle. Zatem jakie przesłanie ma bajka o homofobicznym Kamińskim? Być może takie, że przeszłość zawsze ma wpływ na przyszłość, tym bardziej, gdy grzebią w niej lewicowi pismacy. A może niesie ona naukę, że w UE polityczna poprawność jest ważniejsza od racjonalnego myślenia. Wedle tego lepiej robić z siebie idiotę, niż wyrażać całkiem rzeczowe argumenty, które są niemile widziane przez zarażony homoseksualizmem świat. A może ta bajka wcale nie ma morału, bo jakże go szukać w tak spaczonym świecie, gdzie gej domaga się prawa do wychowywania (za parę lat zapewne i rodzenia) dzieci.
Wszyscy powtarzają, że frakcja której przewodzi Kamiński jest nic nie znacząca, więc i rzadziej będzie o niej głośno. Mi natomiast podobają się partie niszowe, bo stanowią jakąś alternatywę dla obecnego status quo, który w europarlamencie jest dominujący. Tym bardziej, że ogromna większość europosłów nie chce słyszeć o jakiejkolwiek alternatywie.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)