Tomasz Litewka Tomasz Litewka
143
BLOG

Pokojowy Nobel, za prowadzenie wojny.

Tomasz Litewka Tomasz Litewka Polityka Obserwuj notkę 8

 

Laureatem POKOJOWEJ Nagrody Nobla został Barack Obama - prezydent kraju, który aktualnie znajduje się w stanie wojny z Irakiem i Afganistanem. Ten sam człowiek wysyła kolejne oddziały wojskowe do Kolumbii, myśli o zwiększeniu kontyngentu w Afganistanie. To jednak tylko nic nie znaczący szczegół, najważniejsze jest to, że po prostu pragnie ponad miarę pokoju na świecie. W idealnym świecie, permanentnego pokoju, broń jądrowa oczywiście by nie istniała, bo co trzeba zaznaczyć Obama jest zadeklarowanym przeciwnikiem broni nuklearnej. No, chyba że ta broń znajduje się w amerykańskich silosach - wtedy wszystko jest OK.

Proszę wybaczyć moją małostkowość. Przecież USA, wraz z Rosją likwidują swoje arsenały nuklearne. Krok po kroku, ku lepszej przyszłości. Pomimo nuklearnych „czystek”, oba kraje nadal posiadają po kilka tysięcy głowic, gotowych obrócić świat w kupę gruzu. Może dla poparcia swoich pacyfistycznych intencji, jutro, czy pojutrze, noblowski laureat zdecyduje się zniszczyć cały amerykański arsenał - szerzenie pokoju przecież zobowiązuje. Bo czymże jest usunięcie kilkuset głowic, gdy w kraju walają się ich jeszcze tysiące. Ale od słów do czynów długa droga. Obama, jak i jego poprzednik na fotelu prezydenta, do serca wzięli sobie grecką maksymę. Chcą pokoju, więc prowadzą wojnę. Przecież to logiczne, że pokój można osiągnąć tylko prowadząc wojnę, mordując tysiące istnień ludzkich - zarówno swoich żołnierzy, wysyłając ich na wojnę, jak i szeroko pojętego wroga (czyli Afgańskich chłopów, chowających się po jaskiniach, we własnym kraju. Tak, to właśnie oni zagrażają bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych, dlatego są zaszczuwani we własnej ojczyźnie. Podobno za sprawą jakiegoś Bin Ladena, który być może żyje, być może umarł - to nie ważne. Ważne, że nadal kieruje działaniami przeciw Stanom Zjednoczonym i szykuje jakąś niesłychanie krwawą wendetę. Oczywiście z tej jaskini, bo wszelkie inne miejsca w Afganistanie są kontrolowane przez wojska okupantów.)

Wracając do nagrody Nobla. Równie dobrze mogłaby być ona wręczona jednej z kandydatek w konkursie Miss World. Tam padało dużo pustych haseł o pokoju na świecie, o walce z głodem, o poprawie edukacji w krajach trzeciego świata - gdziekolwiek on jest. A Barack Obama tylko o tej broni jądrowej i o wojnach. I od czasu do czasu szepnie "Yes we can". No pewnie że "can", skoro i kandydatka na najpiękniejszą damę świata, też "can" – nawet lepiej. A właściwie, co takiego oni wszyscy potrafią? Mówić dużo i ładnie. I za to Barack dostał Nobla. Wolałbym jednak tą miss.


 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka