Nie będę się tu rozpisywał o stracie, smutku i tragicznym aspekcie tego wydarzenia. Zginęli ludzie, a to zawsze smutne, nie ważne jakie pełnią funkcje, kim są. Może nie powinno do tego dojść, ale o tym zostało i zostanie jeszcze wiele powiedziane.
Widząc reakcje ludzi na tą informację, moje odczucia sprowadzają się do niesmaku i zażenowania. Hipokryzja dziennikarzy, którzy jeszcze niedawno wyśmiewali, atakowali personalnie, nie tylko za poglądy, co byłoby akurat jak najbardziej zasadne i pożądane, teraz płaczą przed kamerami, ogłaszając coraz to nowsze wieści łamiącym się głosem. O zmarłych nie mówi się źle, tak się przyjęło i tak wypada... i dobrze. Obserwując komentarze w większości mediów posuwamy się o krok dalej. Mówi się tylko i wyłącznie w samych superlatywach, na które większości nie byłoby stać, gdyby nie katastrofa. Czy więc umarli, przez sam wzgląd na swoją śmierć, stają się ludźmi lepszymi niż byli w rzeczywistości? Wygląda na to, że tak.
Jest śmierć, żal, ciepłe słowa, gloryfikowanie, aż w końcu na ustach wszystkich pojawia się jedno; pogrzeb pary prezydenckiej. Miejsce jeszcze nieznane, ale musi być godne... godne królów. A skoro takie, to tylko w królewskim mieście, na królewskim wzgórzu. Padło na Wawel. Niestety. Skoro prawie same głosy pochwał pod adresem Lecha Kaczyńskiego, to może faktycznie była to najlepsza kandydatura. Najlepszy Prezydent wolnej Polski, jak tytułuje go wielu, spoczywać może tylko wśród równie dostojnego grona. A czym się zasłużył? Zginął tragicznie. Prawdziwy patriota. Czym więc jest powstrzymanie Bolszewików, czy zatrzymanie słońca, a wprawienie w ruch ziemi, przy takim tragizmie postaci Lecha Kaczyńskiego i jego zasługach dla ojczyzny. Może i jestem małostkowy, niektórzy zarzucą mi nietakt, ale pomysł pochówku na Wawelu, czy nadawanie nazwiskiem prezydenta, imienia Stadionu Narodowego, to gruba przesada.
Śmierć przyszła nagle, niespodziewanie i aż dziw bierze, jak odmieniła spojrzenie na jedną i tą samą postać. Chcemy stworzyć bohatera narodowego, na bazie katastrofy lotniczej. Potrzebujemy w narodzie ludzi wielkich, autorytetów, ale tworzenie ich na potrzeby chwili, to bardzo kiepski pomysł. Smutne, że ten brak tak bardzo daje się we znaki, że staramy się tworzyć sztucznie, na siłę ludzi pokroju Piłsudskiego. Dzisiejsi patrioci giną w katastrofach lotniczych. Tacy patrioci, jakie czasy.
P.S.
Trzeba mieć tupet, by wychodzić z propozycją, pochowania prezydenta w krypcie na Wawelu. Z przekazów medialnych, wynikałoby, że pomysłodawcą jest... brat zmarłego. Czy ktoś wynurzy się z morza obłudy i hipokryzji, by powiedzieć temu pomysłowi donośne „nie”?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)