Tomasz Litewka Tomasz Litewka
106
BLOG

Absurd turystyki, jako niezbywalnego prawa człowieka

Tomasz Litewka Tomasz Litewka Polityka Obserwuj notkę 2

 

Politycy i urzędnicy w Unii Europejskiej zastanawiają się jak pomóc biednym ale spragnionym wczasów ludziom. Zrodził się pomysł, by każdy człowiek, niezależnie od majętności, wieku, predyspozycji, mógł zakosztować wczasów, gdzieś za granicą. Wakacje jawią się biurokratom z Brukseli jako niezbywalne prawo człowieka. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planami, powstanie specjalny fundusz mający finansować – jak rozumiem w części – wakacje dla ludzi do 25 roku życia, czyli młodzieży i studentom, osobom starszym, rencistom i emerytom, a także wszystkim ludziom ubogim.

Na sam początek krótkie wyjaśnienie, czym jest prawo, a czym wolność człowieka. Patrząc na pomysł unijny, klasyfikujący szeroko pojętą turystykę, jako niezbywalne prawo każdego człowieka, mam wrażenie, że już dawno zatarła się granica pomiędzy prawem, a dobrami.

Stwierdzenie, że turystyka jest PRAWEM, jest fałszywe i powinniśmy je czym prędzej odrzucić. Turystyka jest dobrem, nie prawem. Podobnie jak jedzenie, rower, ubrania, bilet do kina, czy samochód.

Czym jest więc prawo?

Prawo to dar, który poszerza granice naszego człowieczeństwa, niektórzy mogliby dodać, nadane nam przez Boga. Prawa są naturalną częścią naszego człowieczeństwa. Posiadamy pewne dary jakie wynikają z samego faktu bycia człowiekiem i posiadaniem własnego ciała. Mamy prawo do życia, prawo do rozwoju siebie i własnej osobowości, prawo do wiary w Boga, bądź niewiary, prawo do swobodnego myślenia, wyrażania własnych poglądów i publikowania ich. Prawo do obrony własnego życia, moralności i wyznawanych idei, prawo do posiadania dóbr materialnych i zarządzaniem nimi wedle własnego uznania, prawo do klarownego i uczciwego procesu, przed niezawisłym sądem, prawo do spokoju. Wszystkie wymienione prawa wywodzą się z naszego człowieczeństwa, są one niezbywalne, otrzymane w chwili narodzenia. Te prawa są naturalne i uniwersalne dla każdego człowieka, gdyż wywodzą się z samego faktu iż jesteśmy ludźmi. Praw tych nie otrzymaliśmy od rządów, innych ludzi bądź organizacji. Rząd nie może nam ich odebrać – chyba że tak osądzi niezawisły sąd, w wypadku gdy to my naruszyliśmy prawa innych osób.

Czym jest dobro?

Dobro, to wszystko to, czego potrzebujemy, pragniemy i do czego dążymy podczas naszego życia. Coś, co pozwala nam spełnić własne wewnętrzne potrzeby. Tak więc jedzenie, ubrania, przedstawienie teatralne, mieszkanie, jacht, edukacja, wypoczynek na wakacjach są dobrami. Czy powinniśmy się domagać, by rząd, czy to lokalny, czy ten w Brukseli zapewniał nam dobra, których pragniemy?

Rząd w wielu wymiarach dokonuje redystrybucji dóbr, odbierając pieniądze jednym i dając je komuś innemu, motywując to różnymi pobudkami. Takie działanie można nazwać na wiele różnych sposobów, ale z pewnością nie można nazwać tego prawem. Naturalnym prawem człowieka nie jest otrzymywanie dóbr od innych ludzi, przekazywanych przez państwo.

Prawa wywodzą się z naszego człowieczeństwa. Dobra natomiast są czymś co kupujesz, bądź ktoś inny kupuje dla ciebie.

Jakiekolwiek wakacje nie są i nigdy nie będą prawem człowieka. Wakacje mogą być dobrem, do którego możemy dążyć, ale nijak nie wynikają one z faktu bycia człowiekiem. Wraz z narodzinami, nie otrzymujemy prawa do wakacji. Na dobrą sprawę, nie ma się nad czym rozpisywać, sprawa wydaje się tak prosta i klarowna jak tylko mogłaby być, a mimo to w głowach niektórych rodzą się tak niedorzeczne pomysły.

Państwo (a także Bruksela) nie powinno dostarczać nam dóbr. Państwo powinno zapewnić obywatelom niezbywalne prawa wynikające z człowieczeństwa, bronić ich i pozwolić człowiekowi się rozwijać, dążąc do osiągania dóbr i realizacji własnych celów (które nie mogą być sprzeczne z prawami innych ludzi, bądź dobrem państwa). Do dóbr człowiek dąży sam.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka