Zamiast żywych haseł uczynienia z kraju nad Wisłą drugiej Irlandii, można się zastanowić, nad stworzeniem drugiej Japonii. Kraj jeszcze 150 lat temu będący technologicznym outsiderem, plasujący się 500 lat za zachodnimi mocarstwami, potrafił w przeciągu 60 lat, stać się światową potęgą, odrabiając stratę pięciu wieków. Jak to możliwe?
Każde działania mające miano wielkich, dokonują się obalając poprzedni ład. W Japonii ery Edo, podczas dwustuletniego monopolu na władzę rodu Tokugawów, rozwiniętego systemu feudalnego, lat świetności panów feudalnych i ich sług - samurajów, kraj żył własnym, wydawałoby się idealnym rytmem. Poczucie narodowe, honor, odwaga, oddanie, poświęcenie osiągały szczytową pozycję. Zaburzenie dawnego porządku, restauracja Meiji stworzyła z Japonii mocarstwo równające się z krajami zachodu, lecz coś prysło, zniknęło, odeszło. Samuraj wbrew opiniom nie był tylko świetnym wojownikiem, poszerzającym swe umiejętności wojskowe. To właśnie ta grupa ludzi tworzyła życie kulturalne, społeczne, to z nich wywodzili się filozofowie, literaci i cała śmietanka ówczesnej Japonii. Po restauracji i likwidacji szogunatu, systemu feudalnego, samurajowie przestali być ciałem i duszą Japonii, wprowadzono powszechną służbę wojskową. Przestali być stanem uprzywilejowanym, nie utrzymywali się już z pracy chłopów, musieli szukać jakiegoś zajęcia, aby zapewnić sobie przetrwanie. Przestali "filozofować". Gdy zlikwidowano feudalizm, pracą zarabiali na życie, nie mieli już całego dnia na ćwiczenie swoich umiejętności, rozmyślanie i kształcenie światopoglądu, rozmyślaniu o honorze. Przed restauracją, samurajowie odbierali sobie życie nawet z błahego powodu, wedle niepisanego kodeksu busido i szeroko rozumianego pojęcia honoru. Po restauracji, nie mieli na to czasu. Przed, samobójstwo popełniano choćby z powodu wyrażenia niezgody, bądź niezadowolenia na jakiś temat, rozpruwając sobie brzuch mieczem. Po? Sprzeciw ich byłby niezauważony. Przed? W elitarnym oddziale, jakim niewątpliwie byli Shinsengumi, popełnienie samobójstwa nakazywano nawet wydawałoby się błahych powodów. Błąd w księgowości. Wyrok? Seppuku. Wykorzystywanie wizerunku oddziału dla własnych korzyści. Wyrok? Seppuku. Odejście z oddziału. Wyrok? Seppuku. Udział w prywatnej bójce. Wyrok? Seppuku. Można by wymieniać w nieskończoność. Mawiano, że krew oddziału płynęła ulicami Kioto jak woda. Co ma to wspólnego z naszym krajem? Każda reakcja wywołuje kontrreakcje, tak samo każda zmiana, prowadzi do kolejnych. Gdy przychodzą zmiany, których sami oczekujemy, coś zyskujemy, ale zawsze też coś tracimy.
Prywatyzacja szpitali, strajki rzeszy pracowników służb publicznych, abonament telewizyjny, sprawa państwa Olewników, Nangar Khel, spotkanie premiera z prezydentem, komisje śledcze i cały szereg innych wydarzeń o których codziennie słyszymy z różnych mediów utrwalają w nas opinie, że jednak coś się dzieje. Coś! Jednak zmiany jakie zaszły w erze Meiji są niczym ogromny głaz względem ziarenka piasku polskiej rzeczywistości. Pomijając fakt, że żadna partia nie pokusiłaby się o wprowadzenia reform, na tyle poważnych, by podciąć nogi obecnemu systemowi. Przez ostatnie lata, zarówno rządów PiS jak i PO, obie te partie starały się jedynie "dobrze wypaść", dbano o swój wizerunek. Nie starano i nie stara się zmienić Polski na lepszą, bo jak powszechnie wiadomo, zmiany prawie zawsze są źle odbierane, wprowadzenie reform na ogół w początkowej fazie wiąże się z sprzeciwami, a twórcy reform, tracą poparcie społeczne i odwaliwszy dobrą robotę, zostają usunięci z życia politycznego. Dlatego nie dziwi zachowanie dwóch największych partii, starających się utrzymać i wywrzeć dobre wrażenie, aniżeli zmienić Polskę na lepszą. Może i nie trzeba tutaj ogromnych reform. Można tworzyć coś nawet i małymi kroczkami, ale to "coś" jest jak na razie jeszcze nieosiągalne i tak zapewne pozostanie przez następne lata. Można też głosić hasła popełnienia politycznego seppuku przez członków rządzących i opozycyjnych partii, dając miejsce do działania świeżej krwi i wprowadzenia naszej Polskiej nowej ery. Ery zmian i działania.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)