Temat mielony już od kilku miesięcy, a po bankructwie(!?!?) paru banków w USA media, polityków w kraju i na świecie ogarnęła mania kryzysu. Mediom, analitykom, brokerom, dziwić się nie można. Z kryzysu i z potęgowania niemiłej atmosfery oni żyją. Ekonomiści, czy innej maści doradcy finansowi, którzy w okresie, gdy giełdy lecą w dół, polecają wszystkim: SPRZEDAWAĆ!!! , także czerpią z tego korzyści.
Może na początek warto przedstawić oczywistą oczywistość, nawet dla ekonomicznego laika, za pomocą 3 pytań i 3 logicznych odpowiedzi:
1. Kiedy należy produkty kupować, gdy są drogie, czy gdy są tanie? Oczywiście gdy są tanie.
2. Kiedy produkty są tanie, podczas hossy, czy podczas bessy? Oczywiście podczas bessy.
3. Dlaczego w takim razie większość ludzi kupuje podczas hossy, a sprzedaje podczas bessy? Ponieważ, podążają za masową histerią, potęgowaną przez media, analityków, ekonomistów. Dlaczego na prawie każdym portalu powiązanym z ekonomią i pieniądzem, pojawiają się tematy straszące akcjonariuszy, bądź innych inwestorów? Dlaczego pojawiają się opinie "fachowców" radzących "sprzedaj podczas bessy, (czy jak kto woli obecnym kryzysie), tracąc na tym pieniądze" - bo ceny spadają. Właśnie w tym momencie, jest odpowiednia chwila by KUPOWAĆ, a nie sprzedawać. Prosta zasada: kupuj tanio, sprzedaj drogo. A jak ma to się do realiów?
Wracając do bankrutujących(?!?!) banków i faktycznie, nieciekawej sytuacji w sektorze bankowym. Jednak, bankructwem, tego co się obecnie dzieje, ja bym nie nazwał. Z prostego powodu. Kiedyś, gdy bank, czy wielka firma bankrutowały, majątek był przejmowany, bądź wysprzedawany, zaciągnięte zobowiązania egzekwowane, a właściciel skakał z okna swojego biura na 60 piętrze. Oczywiście delikatnie przerysowując. A jak sytuacja wygląda dzisiaj? Bank ogłasza bankructwo, a tu proszę bardzo, zjawia się wszechmocny FED, wraz z administracją Georga Busha, który pompuje miliardy dolarów, by ratować upadające banki. Przepraszam, to ja się pytam, gdzie ten bank bankrutuje? Oczywiście dyrektorzy odbierają wielomilionowe odprawy, bo jakże. Przecież to normalne, że jak coś bankrutuje, to właścicielowi należy się nagroda. A takową jest odprawa.
Gdy bankrutuje mała prywatna firma, zatrudniająca kilka osób, bank centralny nie przybiega z sakiewką pełną dolarów, ratując firmę przed upadkiem. To jest normalne zjawisko. Gdy firma nie przynosi zysków, jest prowadzona nierozważnie, to upada. Jeżeli przynosi zyski, polityka firmy jest mądra, to się rozwija i pomnaża dochody. Natomiast działania FEDu, są po prostu niemądre i nieracjonalne. Zaprzeczają istnieniu wolnego rynku, kierując się ku interwencjonalizmowi i rynkowi sterowanemu. Podobnie jak z małymi firmami, podobnie powinno być z wielkimi bankami. Jeżeli jakiś kretyn doprowadził bank na skraj bankructwa, to bank powinien zbankrutować, tylko w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Jeżeli jakaś działalność jest nierentowna, to powinna samoczynnie upaść, jak to po części miało miejsce z bankami w USA, do momentu, gdy FED nie dorzucił swoich trzech groszy... a raczej miliardów dolarów.
Powiecie, że bank upadnie, a ludzie stracą oszczędności swojego życia. Całych nie stracą, o to nie może być obaw. Bank ma depozyty, co prawda - dzięki rzucaniem kredytami na prawo i na lewo - bardzo uszczuplone. Ale tutaj znowu pojawia się państwo w roli wybawcy, gwarantując zwrot do 90% oszczędności. Ostatnio w licytacji hojności państwa doszły nawet do 100 procentowej całości.
A jak powinno być w gospodarce WOLNORYNKOWEJ, a nie socjalistycznej?
Bank upada, państwo się do tego nie miesza. Klienci banków a i owszem, mogą stracić i w tym nie powinno być nic dziwnego. Ludzie powinni uważnie przyglądać się tym komu powierzają pieniądze. Czy powierzyłbyś na przechowanie pieniądze osobie, która może Cię okraść? Na pewno nie. Sytuacja jest taka sama w przypadku bankowości. A gospodarce na prawdę nic się nie stanie, gdy upadnie kilka banków. Spadnie zaufanie do bankierów, ale z czasem wszystko wróci do normy. A gdy na giełdach zaczną się wzrosty. Gdy hossa osiągnie ostatnią fazę euforii, ludzi zaczną szukać zysków rzędu kilkunastu procentów w "ryzykownych" aktywach, rynek zostanie przesycony, przez motłoch i sytuacja się powtórzy. I tak w kółko.


Komentarze
Pokaż komentarze