23 obserwujących
262 notki
309k odsłon
  3465   0

"Obyś żył w ciekawych czasach"

Do obarczania winą ciągle jeszcze urzędującego prezydenta USA Trumpa, za rzekomy “atak” czy “wtargnięcie” tłumu protestujących ludzi do Kapitolu, dołączyły wielkie korporacje medialne ze szczególnym udziałem monopolistycznych ponadnarodowych serwisów społecznościowych. Rezultatem tego jest likwidacja kont Prezydenta m.in na Twitterze, Facebooku, YouTube, a nawet likwidacja kont jego kilkunastoletniego syna. Do tego należy doliczyć próbę storpedowania działania alternatywnych serwisów społecznościowych, tych które nie poddają się ogólnej narracji. przez część korporacji. Oraz działania pojedyncze, jak na przykład ban dla Grupy Wyszehradzkiej ( konto zostało już przywrócone) czy decyzję Amazona o wstrzymaniu dotacji dla parlamentarzystów którzy nie zatwierdzili Joe Bidena.

Ta seria działań zaczyna budzić poważne wątpliwości i rodzi pytania.

Po pierwsze czy decyzje podejmowane przez korporacje ( jest już jasne, że to były decyzje uzgodnione między korporacjami ) są konsultowane z nową administracją? To pytanie jest istotne o tyle, że decyzja o banowaniu urzędującego polityka jest decyzją polityczną, a nie prywatną, wewnętrzną sprawą korporacji. Jak zatem należy rozumieć wpływanie na politykę Ameryki przez prywatne korporacje? Nikt przecież nie zagwarantuje, że jutro z jakichś innych przyczyn Facebook, Twitter i YouTube nie zbanują Joe Bidena, jeśli ten nie spełni ich biznesowych żądań. A może jednak Joe Biden ( czy kto tam u niego jest decydentem) zawarł z korporacjami sojusz, a działania są uzgadniane? Jednak rodzi to pytanie o cenę jaką trzeba będzie za ten sojusz zapłacić. No i pytanie o to jak należy traktować rządy Bidena wsparte na monopolu informacyjnym?

A może korporacje prowadzą własną politykę? Może w ten sposób pokazują na już nieliczącym się Trumpie swoją moc sprawczą, czy jak to się mawia w wojskowej strategii “projekcję siły”? A jeśli tak, to jaka jest to polityka? Wpływ na Amerykę to jedno. Ale Ameryka to ciągle światowy hegemon mający zobowiązania sojusznicze wobec kilkudziesięciu państw świata. Co z tym fantem? A Chiny? Jaką rolę pełnią Chiny w ewentualnej polityce wielkich korporacji? Jaką rolę pełni Rosja? Jaką rolę pełni w końcu Europa?

Jest oczywiste, że demokracji już de facto na Zachodzie nie ma. Ta forma rządów przestała obsługiwać w sposób dostateczny oczekiwania podmiotów handlowych, gospodarczych i finansowych. Ta sytuacja prowokuje walkę statusową. Już nie tylko Świat, z rywalizacją Chin i Ameryki, jako głównych antagonistów jest podmiotem rywalizacji, ale poszczególne grupy interesów wewnątrz państw. Zaczyna się wyścig o wpływy. Czy nie w takim kontekście należy rozumieć to co się w Ameryce dziś dzieje?

Tych pytań można by mnożyć, bo im bardziej zagłębiamy się w problem tym więcej widać pytań.

Na odpowiedzi poczekamy. Tak to już jest. Jednak to co już daje się dostrzec nie nastraja optymistycznie. Smutnie można ironizować, że nam właśnie budują Nowy wspaniały Świat nie pytając o zdanie.

"Obyś żył w ciekawych czasach" - ta starożytna klątwa właśnie się ziszcza.


Lubię to! Skomentuj137 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka