21 obserwujących
244 notki
273k odsłony
3417 odsłon

Ludu mój ludu, jakże ci jestem wdzięczny.

Wykop Skomentuj184

Ostatnie wybory to wręcz idealny pretekst by porozmawiać o elitach. Noszę ten tekst ze sobą już od dłuższego czasu, ale brakowało mi właśnie dobrego pretekstu do ilustracji tego co chcę powiedzieć. Przyjrzyjmy się wpierw wykresowi ilustrującemu notkę. Widać na nim, iż główny trzon wyborców psudodemokratycznej lewicy to ludzie po licencjacie. W przestrzeni publicznej pojawiają się czasami pomysły o wprowadzeniu cenzusu wykształcenia. Co ciekawe z różnych stron ideologicznego sporu. Ma to w zamiarze pomysłodawców podnieść wartość wyboru, dokonywanego przez ludzi o szerokich horyzontach intelektualnych. Bierze się to z pewnej estymy jaką cieszy się wykształcenie. W pewnym sensie jest to zrozumiałe, bo ludzie wykształceni zdobywają wyższą pozycję społeczną, dzięki temu mają wyższe zarobki i związane z nimi “łatwiejsze” życie. “Łatwiejsze” wcale jednak nie znaczy “lepsze”, a bardzo często mylą się ludziom te dwa pojęcia.

Ludziom wykształconym przypisuje się też tzw. “szersze horyzonty”, co w połączeniu z większą wiedzą uodparnia ponoć tych ludzi na działania manipulacyjne, przez co ich działania są bardziej racjonalne. Ale czy tak jest w rzeczywistości?

Podczas Powstania Poznańskiego w 1848 roku pewien ksiądz ( późniejszy święty) pisał pamiętniki będąc wówczas uczestnikiem jednej z grup powstańczych. W jego grupie było dwóch delegatów z emigracji, bodaj z Francji, albo Włoch. Ci, naładowani nowymi jeszcze wówczas ideami narodowymi i mając już nowoczesny, negatywny stosunek do religii usiłowali, modą elity wszystkich czasów, narzucić swoje poglądy owej powstańczej grupie. Będący w jej szeregach szlachcice, chętnie przyjmowali owe “nowości”, ale nie stało się tak z chłopami, wówczas już uwolnionymi w zaborze pruskim z pańszczyzny. Ci klękali przy każdej przydrożnej kapliczce, odmawiali modlitwy i do odmawiania ich wspólnie, wręcz zmuszali owych emisariuszy “nowoczesnych” rozwiązań. Ci chcąc czy nie, ulegali owym chłopom, co z pewnym rozbawieniem notował ów ksiądz.

Przenieśmy się o sto trzydzieści lat później. Mamy sierpień 1980. W Stoczni Gdańskiej trwa strajk. Robotnicy za jedną z najważniejszych spraw uznali mszę świętą i uczestnictwo w niej. To była tak głęboka potrzeba, że później choć wśród władz “Solidarności” było około połowy osób wierzących, to wszyscy oni jak jeden mąż brali udział we mszach, a tacy jak Michnik, przecież nieprzejednany wróg kościoła, fraternizowali się nawet z kapłanami.

 Dwie historie i dwie opowieści które łączy jedno. Katolicyzm przetrwał w Polsce nie dzięki swym elitom, ale dzięki swych chłopom i robotnikom i do dziś to ci chłopi i robotnicy, ludzie prości i niewykształceni bronią własnej ojczyzny przed zalewem genderowej pseudonauki. Podczas gdy nasza elita, a jakże o szerokich horyzontach, wykształcona, głęboko wierzy, że z homoseksualizmu nie da się wyleczyć. Co więcej wierzy, że dzieciom nie powinno się narzucać płci. I choć to wszystko są kompletne pseudonaukowe bzdury, to owa elita chętnie by je narzuciła zacofanemu głupiemu ludowi.

Ja rozumiem ludzi po studiach. Co najmniej cztery lata naprawdę ciężkiej pracy, aż się prosi by ją nagrodzić. Choćby tylko by poczuć się ważniejszym i lepszym w społeczeństwie. Znałem pewną parę po studiach licencjackich, którzy pomimo tego, że byli ludźmi o faktycznie szerokich horyzontach, ciągle czuli swą niedoskonałość, nie mając choćby tego małego mgr. przed nazwiskiem. O jakże się mylili.

Dziś kształci się durni inżynierów. Tak wygląda dziś szkolnictwo. Można bowiem wykształcić inżyniera co zbuduje most który się nie zawali ( inna rzecz czy trafi tym mostem w drogę), a który w ogólnej wiedzy o życiu i nawet o świecie będzie stał niżej od swego odpowiednika, absolwenta podstawówki. Ktoś powie, że przesadzam. Chyba jednak nie. Coraz gorzej rozmawia się z ludźmi po studiach. Napakowani są frazesami, a ich wiedza to przydatny zestaw stereotypów na każdą okazję. Człowiek ma wrażenie, że rozmawia z maszyną i to głupią maszyną.

Jakie są tego przyczyny? Chyba prozaiczne. Otóż warunkiem by idee zawarte w gender i pochodnych mogły zostać wprowadzone z dobrym skutkiem trzeba poddać ludzi długotrwałej psychomanipulacji. Trzeba ich ukształtować w oderwaniu od rodziny i poddać wpływowi kształcenia zorganizowanego i to jak najdłużej. Odnoszę wrażenie, że ten końcowy akt robienia młodym ludziom wody z mózgu najskuteczniej przebiega właśnie na studiach. Te cztery lata to taki laur wieńczący dzieło. Oto przed Wami gotowy nasz produkt. nowoczesny, postępowy, tolerancyjny, ekologiczny, demokratyczny, członek nowej elity. On Was doprowadzi do “szczęśliwego” końca ludzkości.

apendix Jeszcze parę słów o Michniku i Ziemkiewiczu. Otóż przewagą ludzi z środowiska Michnika była wiedza na temat zmian intelektualnych na Zachodzie. On znał Teorię Krytyczną, znał “marsz przez instytucje”, znał Reicha. To dlatego Michnik tak bał się polskiego ludu. On rozumiał, że ten lud nie będzie tak łatwo przerobić na genderową mierzwę jak elitę. Odwrotnie Ziemkiewicz, jako typowy inteligent w gruncie rzeczy nie rozumiał w czym tkwi siła ludu. On płakał nad utratą elity. O jakże by się Michnik cieszył gdyby miał tą elitę, nad której utratą płakał Ziemkiewicz. Wszak elita jest najłatwiejsza do sterowania. Michnik który przez długie lata swoją gazetą kształtował poglądy elity wie o tym doskonale. Dziś już, jak zauważyłem Ziemkiewicz coś zaczął tu kumać. Nauka historii robi swoje. Ale czekam kiedy przestanie płakać nad utratą elit, to wówczas uznam, że zrozumiał w czym tkwi nadzieja Polski.


Wykop Skomentuj184
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka