A przez tyle czasu cicho siedział, wszystko mu się podobało.
Delektował się kolejnymi wytryskami kremlowskiej miłości.
Wszystko było doskonale, wzorowo, nie wymagało żadnych interwencji,
Cicho siedział?
Mało tego.
Innych uciszał, razem z Bronkiem szczuł Palikotem, obywatelom groził użyciem siły, razem z cieciem Grasiem rodzinom ofiar ubliżał za "bezczelne pytania", wykorzystał stanowisko premiera dla poparcia jednego kandydata a poniżania drugiego wkładaniem mu czapeczki czerwonego kapturka.
A po 8 miesiącach sielanki - nagle rasserdywsja!
Może lepiej późno niż wcale.
Ale dlaczego teraz kiedy sam zrobił piruet, udaje głupiego : Nie wiem czemu prezes PIS dopiero po 8 miesiącach zgłasza swoje wątpliwości.
Z tego samego powodu panie Pytek, co Pan zmienia front.
J. Kaczyński jeszcze wtedy nie przypuszczał, jak daleko Kreml może zajść w swoich matactwach. Nawet jeśli coś wyglądało dla niego wątpliwie, to wtedy jeszcze nie wiedział, co mogli tamci nawyczyniać z trumnami. Czy uporządkowali ten chaos, jaki był wtedy widoczny, jeśli tamtych nie kontrolował nikt z naszych służb - jak się okazuje po tych kilku miesiącach. Wtedy nie było powodu, żeby podnosić wątpliwości. Teraz wiemy zbyt dużo, żeby się nimi nie dzielić. Nie jest to żadna zmiana stanowiska.
A teraz obaj to Panowie wiecie jak działa kremlowskie "wyjaśnianie".
Różnica jest taka, że Kaczyński walczył cały czas o śledztwo niezależne od Kremla, a pan Pytek dawał się z ochotą dymać, i po 8 miesiącach sielankowego dymania dostał kopa i jakże poczuł się oszukany.
Chlip chlip.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)