Definicja tautologiczna to taka, w której następuje pogwałcenie warunku trzeciego, ma to miejsce wtedy kiedy zwrot definiujący powtarza zwrot definiowany, nie przyczynia się to wcale do lepszego zrozumienia definiendum, bowiem jest wyłącznie powtórzeniem definiendum. Przykładowy błąd idem per idem może być zdanie: Dialektologia to nauka o dialektach.
Jeśli ktoś mówi masło maślane, popełnia błąd logiczno-językowy, w którym jedna część wypowiedzi zawiera te same treści, które występują w drugiej części. Jest to błąd w grupie błędów polegających na pogwałceniu reguł ekonomii wypowiadania się. Określa się to jako pleonazm i uznawane jest to za wyrażenie niepoprawne. Nie wspominając już o tym, że nawet dla dziecka brzmi to śmiesznie i niedorzecznie.
Kiedy natomiast ktoś powie - moja wiara opiera się na wierze - traktuje się to niemal jako fakt!? Tylko dlaczego? Czym różni się śmieszność opierania wiary na wierze od tego, że masło jest maślane? Nie ma niestety większego nieporozumienia, jak - opieranie wiary na wierze! Jest to taki sam nonsens, jak pomysł aby opierać swoją prawą nogę o swoją prawą nogę. No nie da się! Niestety niewiele osób tego nie widzi. Mało tego - wiara, to tylko przekonanie, przeświadczenie o czymś! Wiele osób natomiast próbuje swoim WYŁĄCZNIE przeświadczeniem, swoim "widzi mi się" - polemizować z nauką i dowodami naukowymi!? Człowieku - nie obarczaj nikogo oczekiwaniami wynikającymi wyłącznie z Twoich zachcianek. Wiara - w epistemologii to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". ŻADNA nauka natomiast nie będzie nawet DYSKUTOWAŁA z twierdzeniem które jest nieuzasadnione, tym bardziej NIKT nawet nie będzie próbował takiego twierdzenia obalać. Tak naprawdę przecież - nie ma nawet czego!
Jeśli ktoś ma problemy ze zrozumieniem faktów naukowych i nadal mimo lekcji geografii będzie wierzył w to że Ziemia jest płaska to proszę bardzo. Niech tylko tej "dobrej nowin" nie obwieszcza całemu światu w myśl błędnie pojmowanego apostolstwa. I nie płacz człowieku kiedy komuś, Twoja "dobra nowina" wyda się najzwyczajniej - śmieszna. Ciężar przedstawienia dowodów, istnienia takiego lub innego boga, spoczywa w tym momencie wyłącznie na głosicielu "dobrej nowiny" - jako osobie WNOSZĄCEJ pewną teorię. Kiedy masz interesujące fakty, mógłbym się zastanowić nad tym, jednak jeśli pieprzysz brednie, to nie wymagaj powagi.
Zawsze mnie fascynowała postawa osoby wierzącej, kiedy to człowiek nie mający ŻĄDNYCH dowodów, na potwierdzenie swoich racji, każe sobie udowodnić DOWODAMI - że to on się myli!? Wszędzie wniesienie każdej większej i mniejszej teorii zaczyna się od wniesienia pewnych dowodów, potwierdzających daną teorię. Wszędzie poza religią! Wierzący rzuca hasło "bóg", po czym "udowodnij że go nie ma". ZAPOMINAJĄC jednak o tym, że żadna religia NIGDY nie przedstawiła żadnego sensownego dowodu istnienia jakiegokolwiek boga! Tym samym też, jakikolwiek argument przeciwko istnieniu najmniejszego nawet boga będzie mógł powstać dopiero w momencie, kiedy powstanie pierwszy logiczny i racjonalny DOWÓD potwierdzający zakładaną przez tak wielu ludzi przecież, niestety ale tylko pewną teorię, swoiste "widzi mi się". Dowód - z którym będzie można polemizować. Żaden normalny człowiek nie będzie nigdy polemizował z Twoim "widzi mi się". Dzisiaj tak się Tobie widzi, a jutro się Tobie odwidzi.
Tak swoją droga to dlaczego np. wiara w płaska Ziemie miałby mnie zwalniać z płacenia podatków i być powodem wydzielanie niemałych subwencji z budżetu kraju, oraz utrzymywania Funduszu na rzecz płaskiej Ziemi???
[ pleonazm / tautologia ]



Komentarze
Pokaż komentarze (30)