Ta wigilia "jak prawdziwa" - nie jest prawdziwą wigilią Bożego Narodzenia. Jest załatwieniem sprawy czystego sumienia. Zwolnieniem się z obowiązku usadzenia kogoś przy prawdziwym stole wigilijnym, przy którym do końca wieczerzy pozostanie jedno puste nakrycie. I już. Tradycji stanie się zadość. A gdzieś za ścianą, tuż obok jest ktoś, kto "na co dzień nie ma takiej możliwości" by porozmawiać "jak z rodziną".
W dramatycznej sytuacji bytowej, większości starych ludzi - wszystko czym możemy ich wspomóc, ma znaczenie. I dobrze, że dokładamy się do darów - szkoda, ze raz w roku. Szkoda, ze nie przyczyniamy się do tego, by wspólna wigilia na krakowskim Rynku była radosnym świętem wszystkich krakowian, a nie smutną okazją wsparcia biedaków. By NIE MUSIELI od rana gromadzić się na zimnie i deszczu z nadzieją, że coś zjedzą, a i być może uda się otrzymać coś, co zostanie na święta.
30 000 ludzi, to pełny, sporej wielkości stadion sportowy.
To 100 pełnych sal kinowych.
To 600 wypełnionych autokarów, które ustawione jeden za drugim zajmują około 7 kilometrów! - czy uzmysławiacie to sobie?
Tyle potrzebujących przyszło na krakowski Rynek. A ilu nie mogło, bo stan zdrowia nie pozwala? A ilu nie chciało przełykać łez upokorzenia i wyciągać rękę po jałmużnę?
Jest mi wstyd, że w moim kraju jest tyle biedy, tyle krzywdy, że po 30-to, 40-toletniej pracy, ludzie, którzy uczciwie i rzetelnie pracowali, którzy włozyli ogromny wysiłek by zmienic Polskę i wyrwać ją z łap komuny, otrzymują grosze szumnie nazywane emeryturą, które na nic nie wystarczają i za które NIE DA SIĘ PRZEŻYĆ miesiąca. Szczególnie tragiczny jest los samotnych, lub porzuconych przez rodziny starych ludzi.
Jak to możliwe, ze nasze państwo stać na luksusy władzy, na niebotyczne pensje wysokich funkcjonariuszy państwa, na limuzyny, gabinety i inne atrybuty przypisane do „elit rządzących”, na marnotrawienie pieniędzy przeznaczanych na cele zgoła nie „taniego państwa”.
Jak to możliwe, że w powodzi ustaw uchwalanych przez Prześwietny Sejm i Równie Prześwietny Senat jestJEDNA, która daje wsparcie najbiedniejszym emerytom, co zresztą nie zmieni losu ani ich ani pozostałych nędzarzy – skoro średnia emerytura mieści się wciąż w przedziale 1000 – 1100 zł.
To nie jest uregulowanie sprawy - to tylko pozór, dla czystego sumienia rządzących, „że COŚ dla emerytów się zrobiło”. I juz! Odfajkowane!
Zwłaszcza, że rusza fala podwyżek wszystkiego – od czynszów, poprzez gaz aż po żywność, co przecież także „zawdzięczamy” rządzącym.
O mieszkaniach, których ceny w ciągu roku wzrosły o prawie połowę – nie ma co nawet rozpisywać się.
Czy nasi ministrowie, posłowie, senatorowie, pracownicy kancelarii prezydenckiej mają świadomość, że na ich wysoki komfort życia składają się także podatki od 10 milionów emerytów? Że babcia, czy dziadek, który otrzymuje 500 zł emerytury oddaje im co miesiąc prawie 100 zł, a „bogatszy” emeryt od 1000 zł daje im 200 zł?
Że trzymając w ręce banknot 100 lub 200 złotowy trzymają w ręce lekarstwa, z których stary, chory człowiek musiał zrezygnować?
Czy nie staje im kością w gardle wykwintny posiłek,w restauracji sejmowej , w której obsługują kelnerzy ubrani w smokingi kupione za pieniądze uchwalone specjalnie na ten cel przez nasz Sejm - za który ktoś inny płaci swoim głodem?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)