Co ma myśleć, ktoś tak krytycznie nastawiony do rządów braci Kaczyńskich, jak ja, gdy w artykule publicystów, których o nieprzychylność wobec obecnie rządzących, podejrzewać nie można, natknie się na passus, który jeśli jest prawdziwy, powinien całkowicie pozbawić obecną władzę poparcia antykomunistycznych i prawicowych wyborców?
W artykule Piotra Zaremby i Michała Karnowskiego p.t. "Kwaśniewski jeszcze nie wraca z urlopu", opublikowanym dziasiaj (18.12.2006r) w "Dzienniku", poświęconym obecnej sytuacji i perspektywom politycznym Aleksandra Kwaśniewskiego, czytamy m.in.
" Dziś wszyscy - z lewicy i prawicy - powtarzają po cichu o nieformalnym immunitecie, obietnicy nie nękania byłej głowy państwa kłopotliwymi śledztwami. Pośrednikiem w kontaktach między dawnym i obecnym ośrodkiem prezydenckim miał być nieoceniony doradca Lecha Kaczyńskiego Andrzej Urbański. A motyw? Choćby wiara Lecha Kaczyńskiego, że Polacy źle by odebrali represje wobec byłego prezydenta."
Przyznacie Państwo, że ta, jeśli nie porażająca, to co najmniej zadziwiająca informacja, rzuca "różowe" światło na głoszoną przez braci Kaczyńskich, i Lecha i Jarosława, konieczność "walki z układem", z patologią III RP, potrzebę rozliczenia PRL i budowy IV RP.
Jeśli w tych słowach jest prawda, a powrót Andrzeja Urbańskiego, po któtkim wygnaniu, do łask prezydenckich i dość liczne grono byłych PZPRowców zarówno w rządzie, jak i wśród nazwisk przewidywanych przez Prezydenta na najwyzsze funkcje w państwie, wysoce tę prawdę przybliżają - to jak to się ma, do głoszonej Polakom podczas zwycięskiej kampanii wyborczej obu braci Kaczyńskich, potrzeby odnowy moralnej państwa i polityki?
Całość w/w artykułu na stronie:http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=148&ShowArticleId=25383



Komentarze
Pokaż komentarze (6)