Nie ma Pan racji.
Przede wszystkim nazywając obecną władzę konserwatystami. To w najczystszym wydaniu socjaliści z dążnością do hegemonii i kontroli wszystkich grup społecznych i wszelkich dziedzin życia. Wszakże dążność nie oznacza automatycznie realizacji powyżej wymienionych celów.
Odrzucam pańskie określenie: "tradycjonalistyczno-konserwatywne", ponieważ w polskiej tradycji, a zatem i w polskim konserwatyźmie nie mieszczą się podane przez Pana przykłady "obowiązujacej obecnie w Polsce poprawności politycznej". Takie zjawisko dotyczy niewielkiej grupy osób, w żadnym wypadku nie jest obowiązujące w Polsce.
Konserwatyzm przenosi szlachetne idee będące skutkiem rozwoju myśli społecznej, opartej na chrześcijaństwie, w przypadku Polski na katolicyźmie z wszelkim poszanowaniem praw i godności człowieka, ale także z nazywaniem rzeczy i zjawisk po imieniu.
To Pan używając np. kokieteryjnego słowa gej, nieznanego w języku polskim, przeciwstawia je chamskiemu i ordynarnemu określeniu homoś. Konserwatysta używa określeń zgodnych z językiem, nauką i kulturą polską, czyli pederasta lub homoseksualista. W języku potocznym, a ten dotyczy także liberałów i lewicowców znamy określenia: pedał, ciota - i nie mają one nic wspólnego z poglądami politycznymi, a jedynie z kulturą.
To Panu słowo: "kaleka kojarzy się negatywnie, jako ktoś godny pogardy" - żaden konserwatysta takich skojarzeń nie ma, przeciwnie, w słowie "niepełnosprawny" dostrzega właśnie chęć znalezienia wytrycha, żeby problem ludzi kalekich zepchnąć na margines i czyniąc z nich (poprzez język - w pojmowaniu) "sprawnych inaczej" odciążyć poprawne politycznie społeczeństwo z odpowiedzialności za ich los i za ich kalectwo.
To, że Cyganie sami siebie określają mianem Romów nie jest wystarczającym powodem do zamiany słowa Cygan, na Rom i to bez wzgledu na skojarzenia, które zresztą są wynikiem wielowiekowych doświadczeń. Przecież w języku chińskim istnieje wiele określeń narodowości, ale nikt nie proponuje, żeby jakimkolwiek z nich, a tym bardziej wszystkimi, zastępować w Polsce słowo Chińczyk, jakkolwiek by źle się ono nie kojarzyło.
Kłamstwem zaś jest Pana twierdzenie:"śmiech konserwatystów nad takimi pomysłami semantycznymi był zazwyczaj rechotem ludzi sytych z dążenia biedaków i wykluczonych do elementarnej godności."
Nie ma w konserwatyźmie takiej antynomii.
Jest natomiast głęboka niezgoda na propagowanie relatywizmu moralnego, zacieranie znaczeń, zmienianie sensu zjawisk - słowem tego wszystkiego co niesie w sobie "poprawność polityczna" jako twór lewicowej ideologii.
Proszę zauważyć, że nie używam określenia: "liberalnej" ideologii. Nie używam, ponieważ liberalizm jest tak niejednorodny i tak różne zawiera treści, często sprzeczne, że należałoby za każdym razem gdy mowa o liberaliźmie używać co najmniej kilku przymiotników dla uściślenia z jakim to liberalizmem mamy do czynienia.
To tyle w kwestiach semantycznych.
Co do kwestii nazwanych przez Pana merytorycznymi, proszę wybaczyć, ale potraktuję je en bloc : pomylił Pan zwyczajne chamstwo z konserwatyzmem, tradycją i prawicowością. Jednakże sam fakt możliwości takiej pomyłki wystawia Pana rozumowaniu nienajlepsze świadectwo.
Przytoczone przykłady nijak się mają do konserwatyzmu i jeśli nawet są wynikiem języka, retoryki i stylu ludzi obecnej władzy, to także są raczej przejawem dosadności określeń, a nie odzwierciedleniem niecnych i realizowanych zamiarów, które Pan opisuje. Proszę mi wierzyć, że nikt w Polsce, nawet PiS czy LPR nie nawołuje do bicia dzieci, nie nazywa ludzi innych wyznań gorszymi, czy dąży do ograniczenia ambicji zawodowych i społecznych kobiet. I istotnie w wolnym kraju, a takim, dzięki Bogu, jest Polska, w kraju wolności słowa, poglądów i myśli - jeden wybiera Michnika, a drugi Łysiaka jako autorytet, a jeszcze trzeci np. Jana Pawła II.
Fakt, że i Pan i ja możemy o tym swobodnie pisać jest tego wymownym dowodem



Komentarze
Pokaż komentarze (10)