Ale polityka w Polsce i jej skutki, nie pozostają bez wpływu na życie moje i moich bliskich.
Drapieżność i nieprzyjazność państwa wobec obywateli godzi w zbyt wielu rodaków, także we mnie.
Wszechobecna, rozdziawiona, rekinia gęba państwa, pochłaniającego nasz spokój, nasze perspektywy, nasz trud codzienny, nasze pieniądze, tworząca z nas ławice małych rybek bez znaczenia, pływające zgodnym rytmem bez wzajemnego porozumienia w kierunkach wyznaczanych koniecznością uniknięcia zderzenia z drapieżnikiem - trwa nieprzerwanie od II wojny.Rekin nie pozwala na na samodzielność i realizację indywidualnych planów młodym rybkom. Rekin bezlitośnie żeruje na najsłabszych, starych rybach, którym zabiera możliwość spokojnej i godnej starości i które osłabione i chore mrą w poczuciu strachu i osaczenia.A ryby w średnim, produkcyjnym wieku jeszcze nie wiedzą o tym, że czeka ich taki sam parszywy i nędzny los na starość, bo rekin sam dla siebie i swoich pobratymców zagarnia wszystko co najlepsze im pozostawiając ochłapy, bo przecież ma świadomość, że musi pozwolić na jakie takie przetrwanie tego z czego i czym żyje.
Ze smutkiem konstatuję, że zmieniają się rekiny - przewodniki stada, ale to wciąż to samo stado i tylko dla lepszego żerowania i zmylenia ławicy wysuwa na czoło co jakiś czas, nieco inaczej z pozoru wyglądające osobniki.
I nawet jeśli udaje się sporej grupie ryb uciec i przyłączyć się do świata wolnych ryb - to tym bardziej widzi się kontrast i beznadzieję naszej sytuacji i tym wyraźniej dostrzega się niepohamowaną żarłoczność panujących nad nami rekinów.
Nie każ mi więc, bym odpoczęła i dla własnego spokoju, rybim zwyczajem zamilkła. Skoro dobry Bóg dał mi dar mówienia - nie mogę tego daru odrzucić, bo rozumiem, że dał mi go po coś, w jakimś Sobie znanym celu.



Komentarze
Pokaż komentarze (23)