Co kryje się pod słowem: nas?
Odpowiem Panu nie na zaproponowanej przez Pana płaszczyźnie ogólności, ponieważ przebija się przez nią w sposób bardzo czytelny nie tyle obrona idei konserwatywnej i prawicowości, co troska o konkretne ugrupowanie polityczne. W obliczu przegranej, w obliczu zjeżdżania ze sceny politycznej Polski bliskiego Panu ugrupowania, nawołuje Pan do wsparcia prawicy konserwatywnej po uprzednim dokonaniu nowego zdefiniowania konserwatyzmu. To nic innego jak nawoływanie do posługiwania się pustą a zarazem oszukańczą retoryką. Ta metoda postępowania właśnie dopiero co, świeżutko, skompromitowała się doszczętnie.
Proszę Pana, konserwatyzmu nie da się zadekretować - i już!
Konserwatyzm musi być czytelny i stwarzać obywatelom możliwość identyfikacji nie przez właśnie świeżo wymyśloną nową definicję - ale przez zgodność słów z czynami wspartymi etyką.
Konserwatyści w polskiej polityce istnieją i czego zdaje się Pan albo nie wiedzieć, albo nie zauważać i są doskonale odbierani przez społeczeństwo.
Nie bez powodu pod Pana tekstem znalazły się przychylne mu komentarze znanych w Salonie24 PiSowskich komentatorów - wrogo i agresywnie nastawionych do "wszystkiego co się rusza" poza PiS. Oni, przede wszystkim oni, odczytali sens Pana tekstu zgodnie z Pana intencjami.
PiS nie jest partią ani konserwatywną ani prawicową ani nawet liberalno-konserwatywną.PiS to partia lewicowa. Oparta na silnych, wzajemnych, powiązaniach personalnych i całkowicie podporządkowana swojemu komitetowi centralnemu z jednym(?) wodzem na czele. PiS ma w sobie tylko tyle konserwatyzmu ile miała nieboszczka PZPR, ile dziś ma SLD - ponieważ do tego zmusza kalkulacja polityczna uwzględniająca stan świadomości elektoratu.
Polska myśl konserwatywna ma swoich głosicieli, swoje zaplecze intelektualne i ideowe, co zapewne jest Panu znane – rozwinięcie tego wątku wprowadziłoby nas na płaszczyznę ogólności rozważań.
Partia polityczna, której obronę podejmuje Pan w zawoalowany sposób odrzuciła środowiska intelektualne, jasno określając ( znów podobieństwo do PZPR) je mianem "wykształciuchów", a ostatnie skandaliczne słowa autora owego miana Ludwika Dorna o „głupcach z dyplomami w tle” potwierdzają, że w tym konkretnym przypadku nie ma mowy o konserwatyzmie.
Konserwatyzm to także stosunek do religii. W warunkach polskich – do katolicyzmu. Wydarzenia związane z wyjściem z PiS Marka Jurka są potwierdzeniem, że i w tym przypadku konserwatyzm PiS jest pozorny, a religijność stała się jedynie narzędziem politycznym.
Stały rozziew między propagandą a konkretnymi działaniami wyklucza PiS jako ugrupowanie konserwatywne. Co oczywiście nie oznacza prawdopodobieństwa istnienia w szeregach członków PiS konserwatystów – choć ich akurat głos ani czyny nie przebijają się do wiedzy i świadomości Polaków.
Proponowany przez Pana ideowy i intelektualny „zjazd zjednoczeniowy” konserwatystów – nie jest możliwy choćby tylko z tego względu, że konserwatyzm w przeciwieństwie do lewicy dopuszcza i szanuje różnorodność myśli i jak diabeł święconej wody unika wszelkiej unifikacji i wszelkiego tworzenia ogólnikowych definicji na doraźny użytek polityczny, zwłaszcza jeśli miałoby to służyć nieprawdzie.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)