Ten tekst dedykuję tym wszystkim którzy wolność pojmują jako stan przyrodzony i którym trudno wyobrazić sobie jak łatwo sprawy komiczne przekształcają się w sprawy grożne dla wolności obywatelskich./RRK/
W czasach rozemocjonowanych dyskusji o teczkach, o ujawnianych TW, o prawdzie zawartej w teczkach SB, ludzie wspinają się na wyżyny wyobrażeń o własnej wysokiej moralności, wypowiadają się, wymądrzają, potępiają, krytykują bezlitośnie tych, którzy zdecydowali się na współpracę i donosili.
A tu w Salonie 24 powstała inicjatywa „archiwisty” obnażająca ( choć wbrew woli autora) i naśladująca ( zgodnie z wolą autora) mechanizmy powstawania i działania Urzędu Bezpieczeństwa czy Służby Bezpieczeństwa w PRL.
Świadcząca o tym, że nie trzeba było zastraszania i zmuszania do współpracy, że działał również jak w przypadku Mąciora mechanizm gorliwości, służalczości i OCHOTY do współpracy z władzą, z własnej, nieprzymuszonej woli - tak jak to widać na przypadku donosiciela/ki podpisującego się "Maryla"
Jest mi dość łatwo pisać o sytuacji, gdyż to na mnie, czy też przeciw mnie głównie założono tę swoistą „teczkę” w tej swoistej „SB”, do której spływają poszczególne raporty i donosy. różnych TW. I to moja osoba podlega temu swoistemu Systemowi Operacyjnego Rozpoznania jakiego autor (czy autorzy) już w momencie powstania musiał zakładać, że będzie bazować na najniższych instytnktach ludzkich i syndromie donosiciela.
Zabawne i nieco przerażające i jest czytanie zawartości SBckich teczek, w których odnajdujemy w donosach i raportach, sprawozdaniach i relacjach, notatkach i wskazówkach (dziś powiedzielibyśmy: linkach) „życzliwych” własne nazwiska.
Identyczne uczucie towarzyszy mi przy czytaniu zgromadzonych „dowodów szkodliwości czynów i słów RRK skierowanych i wymierzonych przeciw władzy”
Kiedy czytam te pseudonimy, kryptonimy, te podpisane lojalki wyrażające gotowość do współpracy - mniej ważna staje się dla mnie treść tych donosów, a bardziej nurtują mnie pytania:
Ilu z tych co donoszą na mnie czyni to z nawyku donoszenia?
Ilu robiących to dziś, robiłoby to w każdych okolicznościach politycznych?
Ilu rzeczywiście donosiło dawniej i donosi teraz?
Czy kapuś „Maryla” – to synonim a zarazem syndrom wszystkich kapusiów?
Jaka jest różnica między donosicielstwem czasów PRL a donosicielstwem czasów PiS?
Kto nie wiedział w oparciu o jaką mentalność i jakich ludzi mógł się rozwijać PRL i jak łatwo przychodzi dziś jego beneficjentom odcinać się od własnej przeszłości – niech spróbuje odpowiedzieć sobie na moje pytania.



Komentarze
Pokaż komentarze (28)