My - sieroty po POPiSie, każde przydzielone do jednego rodzica, niepewne przyszłości, nowych związków rodzinnych, nowych układów, nowych prawd podawanych do wierzenia, nowych reguł, którym trzeba będzie się podporządkować.
Jeden z rodziców juz zawarł nowy związek, który się nam nie podoba, który nas drażni i oburza, który próbujemy usprawiedliwiać i znaleźć dla niego wytłumaczenie.
Drugi wdaje sie w przelotne i zmienne flirty.
Ale zanosi sie na inne, znacznie gorsze związki - i tego się boimy, bo może okazać się, że braknie nam argumentów w obronie i oparcie jakiego szukaliśmy i jakiego bylismy na swój sposób pewni - legnie w gruzach naszych marzeń i wyobrażeń.
Tak, wiemy jak mogłoby być pięknie.
Ale nie znamy prawdy, nie znamy rachunku zdrad i nieporozumień w tym małżeństwie, które rozpadło się zanim powstało.
Budujemy na lotnych piaskach zawierzenia nie na twardych realiach. Jesteśmy emocją, uczuciem - a oni są polityką, ambicją i władzą.
Czas dorosnąć.



Komentarze
Pokaż komentarze (11)