W ostatnich tekstach jak mantra powtarza się określenie, że Adamowi Michnikowi "coś zagraża", więc to co robi, ma temu czemuś zapobiegać.
Przecież gość żyje sobie po swojemu, tych wszystkich krzykliwych razem z resztą ciemnego luda, salonem , łże-elitami, "wykształciuchami i kretynami, "tam stało ZOMO" i "tu gdziemy staliśmy my", prawicą, lewicą i całym środkiem - ma gdzieś.
Pisze sobie kiedy chce i co chce, publikować może wszędzie na świecie w dowolnym momencie.
Ma nazwisko, ma pozycję, ma pieniądze.
Przeszedł do historii.
CO MU WIĘC ZAGRAŻA????
A może to nie jemu "coś zagraża" - może to nie on się boi?



Komentarze
Pokaż komentarze (15)