W świetle ogłoszonego sprawozdania Państwowej Komisji Wyborczej – zrozumiałe się stają ostatnie poczynania Jarosława Kaczyńskiego.
Strach przed utratą państwowej subwencji, a PiS otrzymuje najwięcej pieniędzy z państwowej kasy ze wszystkich partii politycznych i przepadek na rzecz Skarbu Państwa nieprawidłowo przyjętych pieniędzy - postawiły przed Jarosławem Kaczyńskim konieczność szybkiego znalezienia ucieczki przed zarówno kłopotami finansowymi jak i przed ryzykiem odwrócenia się od PiS elektoratu, wierzącego w uczciwość, a nawet przekonanego, że i sam Jarosław Kaczyński jak i PiS to partia „niebogatych, porządnych ludzi, którzy nie kradną”.
Termin w jakim musi się zmieścić Jarosław Kaczyński z ratowaniem własnego wizerunku i otrzymywanej od państwa subwencji na działalność partyjną – to termin ostatecznego rozstrzygnięcia wszystkich możliwych odwołań PiS od decyzji PKW przed Sądem Najwyższym lub/i przed Trybunałem Konstytucyjnym.
Najprostszym rozwiązaniem jest ogłoszenie nowych wyborów. Następnym krokiem jest powołanie nowej partii – czyli zmiana szyldu.
Ale to nie wystarczy, potrzebne jest jeszcze logiczne uzasadnienie tej zmiany szyldu. Tak by wizerunek „Prawa i Sprawiedliwości” przenieść i zachować nienaruszony w oczach swojego elektoratu a zarazem spełnić wymogi formalne wobec prawa i by zgodnie z nimi partia była nowozarejestrowaną partią.
Rozwiązanie Jarosław Kaczyński ma w zasięgu ręki. Jeśli pozbędzie się Andrzeja Leppera jako szefa Samoobrony i zastąpi go na przykład Ryszardem Czarneckim – to nastąpi szybki „kongres zjednoczeniowy” i powstanie nowa partia Jarosława Kaczyńskiego pod starą nazwą do której wystarczy dodać na przykład dwie literki: RP. Pełna nazwa: „Prawo i Sprawiedliwość Rzeczypospolitej Polskiej” - w skrócie nadal „Prawo i Sprawiedliwość”
Gwałtowność działań podjętych przez Jarosława Kaczyńskiego z włączeniem w nie instytucji państwa, przeciw Andrzejowi Lepperowi, zwlekanie z ogłoszeniem rozpadu koalicji i terminu wcześniejszych wyborów – dowodzą, że „ błyskawiczne uderzenie” Jarosława Kaczyńskiego, które miało poprzedzić komunikat PKW, nie powiodło się i musiał ratować się „planem B” czyli mozolną pracą nad wyciągnięciem z Samoobrony niezbędnej ilości ludzi ( znów zapewne pole do popisu ma Adam Lipiński – biegły w sprawach handlu poltycznego i umiejący kupować posłów) i tworzeniem z tych wyciągniętych ludzi nowej partii z nowym przewodniczącym ( Ryszarfem Czarneckim), z którą po jej zarejestrowaniu się będzie mógł wykonać ujęte w "planie A" zjednoczenie.
Spot wyborczo-reklamowy wymierzony przeciw PO miał swoją wymową nieco osłabić niekorzystny dla PiS i Jarosława Kaczyńskiego wydźwięk komunikatu PKW, stawiający PiS nie tylko w jednym szeregu przekręciarzy finansowych z SLD, ale wskazujący także , że nadużycia w rozliczeniach PiS są wielokrotnie większe niż w SLD, dotyczą ogromnych pieniędzy i mają znacznie większy ciężar gatunkowy.
Wcześniejsze wybory wydają się przesądzone.



Komentarze
Pokaż komentarze (79)