
Starzy ludzie w moim domu mawiali:
„Obyśmy się w przyszłym roku o tej porze wszyscy spotkali w tym samym miejscu, co dziś, jeśli nie możemy w Lwowie”.
Babcia – dopowiadała:
„Oby tylko ten przyszły rok nie był gorszy od mijającego”
Ciocia Nusia zwykle życzyła wszystkim:
"Zdrowia, pieniędzy i pomyślności".
Wujek Gienek wznosił toast:
„Dosiego Nowego Roku!”
Mama – cicho dopowiadała:
„Miłości, szczęścia i radości z dzieci i żeby były zdrowe i dobrze się uczyły”
Oddzielony granicami Tata słał telegram:
”Kocham Was i oby w przyszłym roku już razem”
A Pani Marysia rezerwując sobie końcówkę życzeń wygłaszała mały spicz:
„ Spokoju, pogody ducha, wytrwałości i spełnienia marzeń. Satysfakcji z przedsięwzięć, szczęścia w rodzinie i boskiej opieki – życzę Wam, moim najbliższym, z całego, mojego, lwowskiego serca tego wszystkiego, czego i sobie życzę. A wszystkim innym życzę najserdeczniej dokładnie tego samego, czego oni mi życzą.”
Składając dziś o północy życzenia moim bliskim, przy otwartym oknie, za którym jakby tylko dla nas, ponad krakowskimi dachami Starego Miasta będzie trwać feeria świetlnych ogni – będę z miłością i czułą pamięcią o Tych, których życzenia zawsze mi towarzyszą, powtarzać te same słowa, jakie słyszałam w dzieciństwie i jakie w milionach domów z nadzieją powtarzają ludzie każdego roku..
A Wam moi Czytelnicy, Komentatorzy, Blogerzy, Redakcjo - składam noworoczne życzenia słowami Pani Marysi.
Niech się spełnią!




Komentarze
Pokaż komentarze (8)