Gdy czytam o niewinnie – ładnej ( chociaż politycznie raczej kiepskiej) akcji Intuicji – to sobie myślę, ze ludziom może bardziej zależeć na tym, by się wzajemnie poznać. I być może także ci „ z drugiej strony” wybiorą się przyjrzeć oznakowanym na różowo uczestnikom akcji „czytamy obciachowe gazety”. Zwłaszcza, że większość i tak jest już nieanonimowa, dzięki propagowaniu akcji na Facebooku. To, że takie akcje mają bardziej towarzyski wymiar niż polityczny czyni je sympatycznymi – chociaż moje osobiste odczucia wobec popieranych przez „akcjonariuszy” gazet są zdecydowanie negatywne. I mogę się dobrotliwie natrząsać z takich form „protestu” - ale nie mogę odmówić im wdzięku i kultury a być może także i jakiejś tam skuteczności.
Natomiast, gdy krytykujący tę akcję bloger, z tej samej strony barykady, proponuje zawłaszczanie wulgarne Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznych na polityczny, hucpiarski wiec partyjny, grając przy okazji tragedią cudzych rodzin – oburzam się.
Bo czym innym jest akcja: pokażmy się światu – a czym innym: my WAM pokażemy - zawłaszczanie miejsc drogich ludziom, pełnych wzruszeń bolesnych i wspomnień, jakimi są cmentarze. To po prostu jest wyjątkowo nieprzyzwoite i bezczelne – pomijając fakt, jak głęboko jest to niekatolickie. Aż wydaje się, że tylko w głowie antypisowskiego prowokatora mógł zrodzić taki chory, tak antypolski pomysł. Tymczasem autor pomysłu jest jak najbardziej zwolennikiem PiS..
***
Po przyjęciu przez katarynę propozycji ugody z Axel Springer i dogadaniu się poza sądem – sprawy o zakres swobód anonimowych użytkowników sieci – nie będzie. Również reakcja Kataryny na akcję z jej usuwaniem z Facebooka wzbudziła zażenowanie, zwłaszcza u wielu jej dotychczasowych zwolenników – dla których ideał sięgnął bruku. Podwójnie.
No cóż – ludzie są tylko ludźmi.
***
Na Onet.pl, w dziale „dziennikarstwo obywatelskie” od dłuższego czasu próbuje swoich sił blogerka 1 maud. Zamieszcza tam nie tylko swoje teksty, ale pracowicie pisze też komentarze. I jakoś nie brzydzi się tym onetem ani jego użytkownikami., A ponieważ o zamieszczaniu tekstów w tym dziale decyduje redakcja Onet.pl – bo to nie to samo, co blog – więc widać, że naszej specjalistce od Anny Walentynowicz, bez trudu przychodzi zawierzanie swoich tekstów gustowi i odpowiedzialności redaktorów wrażego portalu.
Ech, ta potrzeba sławy!
***
Sporo blogerów zapowiada swoje odejście z Salonu 24 z własnej nieprzymuszonej woli. Z reguły na skutek poczucia drastycznego niedoceniania przez adminów. I może nawet mają w tym trochę racji - ale teksty te śmieszą swoim narcyzmem i widocznym z każdego słowa błaganiem: zatrzymaj mnie, zatrzymaj mnie...A jak nie ma zbyt wielu zatrzymujących – to i tak niewielu odchodzi i bez zażenowania pisze sobie tutaj dalej, jakby nigdy nic.
Zbanowani przez administrację S24 też tu nadal są. Przynajmniej większość. Pod nowymi nickami, z rozpoznawalnym ubogim zakresem słów i posługiwaniem się „gotowcami” - tak samo agresywni i prymitywni. Może tylko bardziej uważają, by nie używać słów powszechnie uznawanych za obelżywe.
***
Ale jeden zniknął całkowicie i tylko „404” po nim pozostało
Pojawił się już jakiś czas po katastrofie smoleńskiej. Zasypywał S24 kilkoma notkami dziennie. Puszył się, prężył, waląc na oślep w przeciwni8kiow PiS. Odważny do bólu (palców od stukania w klawiaturę). Za coś tam został zablokowany na chwilę. Potem założono mu blokadę bezterminową. I można było znaleźć ten fakt wśród innych „ofiar” naruszenia Regulaminu S24, szczególnie pktVI – 1.
I nagle znikł – stamtąd , ze strony: blokady kont – też. Jak kamfora. Jak się Nathanel pojawił tak znikł. Chociaż może dalej tu jest, jako jakiś inny prorok?
***
Szkoda mi saligii – widać nerwy go poniosły. Ale myślę, że wielu pisowskich blogerów ceniło jego ostre komentarze. Wkurzały ich, złościły – ale przecież zawsze zawierały duży ładunek trzeźwego spojrzenia, który myślącym ludziom zawsze się przydaje. Chociażby jako kontrapunkt.
***
Zbanowany także, już po raz drugi, okresowo został Mireks. Ale tu widzę ogromnie nabrzmiały konflikt i wzajemne rozżalenie obu stron. A szkoda – bo Mireks potrzebny był, jako wyrzut sumienia administracji i właścicieli Salonu 24 – a jemu to miejsce, gdzie mógł swoje trzeźwe sądy zamieszczać mając pewność, że dotrą do wielu czytelników.
***
Trochę nowych i całkiem interesujących blogerów i straszliwy zalew bezwartościowych powtarzanych za propagandą pisowską wypocin, których czytać nie warto.
***
No i tak się zastanawiam: do Warszawy na Rozdroże nie pojadę. Ale może na Rynek, pod Adasia, po konwencji PO, się wybiorę? Z Bagateli to tylko rzut beretem przez Szewską. Koniecznie moherowym Koniecznie w różowym kolorze. A to przecież w naturalny sposób, miły kolor dla zwolenników PiS.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)