Kiedy odpowiadałam na pytania Sosenki, rozumiejąc jej dobre intencje, starałam się mówić o polityce nie poruszając tematów politycznych.
Pomysł Sosenki, by dla Saloniku Kameralnego przeprowadzać wywiady/rozmowy z blogerami Salonu 24 uznałam za zabawny. Bo oto w kąciku Salonu 24, miejscu przez lata starannie odgraniczanym od polityki – polityka miała zagościć w postaci blogerów piszących o niej w głównym nurcie Salonu 24.
Ale też uznałam ten pomysł za sympatyczny i wart realizacji, ponieważ nie naruszając niczyjej prywatności wywiady mogą pokazać ludzi z innej perspektywy. A to akurat jest ważne, by wobec toczącej się nieustającej wojny PiS z resztą świata, piszący tutaj mieli szansę spojrzeć na siebie pod innym kątem.
Zdawałam sobie sprawę, że wywiad/rozmowa akurat ze mną wywoła nieprzychylne PISOWSKIE komentarze.
Ale nie spodziewałam się, że wywoła aż taką agresję, tyle chamstwa, grożenie palcem Sosence przez ludzi, którym się wydaje, że mogą określać granice zachowań innych, chociaż sami prezentują się jako niemoralni i głupi, że ataki zawiści, wręcz histerii zaczną przelewać się w komentarzach, że pojawią się zwyczajne trolle i zawodowcy od propagandy, oraz pospolite buractwo intelektualne. I to całe „bogactwo inwentarza” z jednego tylko środowiska: z PiS Jarosława Kaczyńskiego.
A wszyscy oni przerażeni i rozwścieczeni faktem, ze ktoś, kogo mają za „swojego” rozmawia z kimś, kogo za „swojego”nie mają.
I nie jest ważna treść rozmowy, ale sam jej fakt.
Jeśli myślicie, że środowisko PiS mieści się w kategoriach politycznych – to się mylicie. To jest sekta, której szef myśli o sobie, że jest tak ważny i wielki, jak co najmniej papież lub jakiś Napoleon naszych czasów albo i sam towarzysz Lenin, i ma prawo do każdej haniebnej zniewagi, każdego prostacko-obraźliwego porównania, do kłamstw i oszczerstw, którymi obrzuca przeciwników politycznych różnych partii, ale nigdy z PZPR.
Nic więc dziwnego, że skoro nazywany „zbawicielem” szef, nieustannie o boskość się ociera to i pomniejsi wyznawcy też czują się niemal bosko. I jak on, sami z siebie wielce zadowoleni, nie wiedzą co mówią, śmiejąc się przy tym głupkowato.
Ten rys „boskości” w Kaczyńskim wychwycił świetnie Piotr Rachtan:
„Przemawiając w niedzielę 25 lutego na spotkaniu z członkami PiS w Lublinie Jarosław Kaczyński mówił, że w 1991 roku Jan Paweł II podjął w swoich homiliach wątki, które sugerował mu dzisiejszy prezes PiS. A więc przed Jarosławem otwierają się jeszcze wspanialsze perspektywy… Tylko co z tym cygarem, które go gnębi: prezes PiS uważa, że ”królowie życia”, czyli Tusk i jego ministrowie, palą ciągle cygara i do tego wątku wraca wielokrotnie w swoich wypowiedziach. Jakby też chciał zapalić, tylko wstydzi się przyznać. Czy papież może palić cygaro?”
http://studioopinii.pl/artykul/6549-piotr-rachtan-kim-jest-kaczynski
http://sosenka.salon24.pl/394067,rozmowy-saloniku-z-salonem-dzis-rrk


Komentarze
Pokaż komentarze (68)