6 obserwujących
236 notek
111k odsłon
  950   0

Powołać Międzynarodową Radę Oświęcimską z Prof. Barbarą Engelking na czele. Od zaraz.

W wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej Pan Piotr Cywiński, Dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau zdaje się apelować do Pana Premiera Mateusza Morawieckiego o powołanie Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej. Ostatnia kadencja MRO wygasła w roku 2018.
Pan Dyrektor wskazał kilka powodów dla których Rada powinna zostać powołana. Osobiście, dla Pana Dyrektora, „stanowiła ogromną pomoc merytoryczną” (w jej skład wchodzili „najwięksi specjaliści od Zagłady”). Jako gremium  o olbrzymim autorytecie miała liczący się głos w ważnych kwestiach dotyczących Holokaustu. Pozwalała budować „pamięć o Holokauście na skalę światową” i „w sposób, którego nikt nie był w stanie podważyć.” Miała też, zdaniem Pana Dyrektora „łagodzić napięcia wokół Muzeum Auschwitz.”


W dalszej części wywiadu padł konkretny przykład pożytków płynących z dawnej działalności MRO. Efektem tej pracy miał być min. protest członków Rady Panów Laudera i Harrisa wobec głośnej ostatnio publikacji w „New Yorkerze”, w której oskarżono Polaków o śmierć 3 000 000 Żydów. Czy mam rozumieć, że gdyby Panowie nie byli wcześniej członkami MRO zachowaliby się w przywołanej sytuacji inaczej?         

Bez wątpienia Pan Dyrektor dobrze wspomina MRO. Gdy działalność Pana Dyrektora poddana została krytyce (zjawisko dopuszczalne w kraju demokratycznym) przez członków Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Niemieckich Obozów Koncentracyjnych, MRO wystąpiła w jego obronie protestując przeciwko „fali kłamliwych ataków i jawnych oszczerstw”. Nie stać było Rady na rzeczową polemikę choćby z zarzutem o wyjątkową nieudolność w zorganizowaniu nowej tzw. polskiej ekspozycji, tym bardziej niezrozumiałym, że dotyczył osoby, która, zdaniem MRO, „z trudną do przecenienia troską … dba o zachowanie Miejsca Pamięci”. Równie zdecydowanie Rada wystąpiła przeciwko nowelizacji Ustawy o IPN. Rada zaznaczyła, że angażuje się w walkę z kłamliwymi sformułowaniami o „polskich obozach”, ale obawia się „ograniczenia wolności w odkrywaniu prawdy o Holokauście”. Tu warto wrócić do wywiadu. Rozmówca zapytał Pana Dyrektora o przyczyny spadku ilości tych sformułowań („polskie obozy”) w światowych mediach z 277 w roku 2015 do 99 pięć lat później. Czy trzeba wyjaśniać, że Pan Dyrektor w żaden sposób nie skojarzył tego zjawiska ze zmianą władz w Polsce i następstwami tej zmiany na polu tzw. polityki historycznej.

Na innych polach Rada wykazywała większą strzemięźliwość. Raczej nie uda się znaleźć informacji o reakcji MRO na znaną wypowiedź Pana Guya Verhofstadta o „60 000 faszystów” maszerujących 300 km od Auschwitz, będącą oburzającym przykładem instrumentalizacji Zagłady. Rada, która gotowa była bronić swojego członka, nie skorzystała ze swojego autorytetu by bronić np. byłego więźnia Auschwitz Pana Karola Tendery w jego procesie z niemiecką ZDF.

Ciekawym wątkiem wywiadu jest sugestia jakoby zniecierpliwienie brakiem nowej Rady skutkowało wyrażanymi za granicą sugestiami o potrzebie jej powołania niezależnie od decyzji Premiera Polski. Jakkolwiek Pan Dyrektor dystansuje się od tego pomysłu („nie jestem zwolennikiem powstania innego ciała niż dobrze – do roku 2018 – działającej MRO”) to jednak nie mówi stanowczo i zdecydowanie, że ani on sam, ani tym bardziej kierowana przez niego instytucja w żadnym wypadku nie poprze takiej inicjatywy.      

Mimowolnie inny wątek wywiadu zdaje się tłumaczyć problemy związane z nie/powołaniem MRO. Pan Dyrektor elegancko odpowiada na pytanie o powołanie do innej Rady (Muzeum) Pani Premier Beaty Szydło „To kompetencja i przywilej ministra, a moją rolą nie jest komentowanie tych decyzji”. W mniej elegancki sposób zrobiła to za Pana Dyrektora członkini ostatniej MRO Pani Agnieszka Magdziak-Miszewska. Sam Pan Piotr Cywiński wyraził jedynie ubolewanie z powodu rezygnacji z członkostwa w Radzie Muzeum kilku wybitnych specjalistów. Tu rodzi się refleksja nad raczej wybiórczą wrażliwością „specjalistów od Zagłady”. Nie mniej dyplomatycznie Pan Dyrektor zareagował na krytyczną ocenę słów wypowiedzianych przez Panią Premier podczas jednej z uroczystości: „Auschwitz to … wielka lekcja tego, że należy uczynić wszystko, aby chronić swoich obywateli”. Prowadzący wywiad skojarzył je jednoznacznie z kryzysem migracyjnym, zapominając, że są tacy, którzy uważają, że Zagłada w  takiej skali była możliwa także dlatego, że Żydzi nie mieli swojego państwa. Pan Dyrektor zauważył, że „Auschwitz jest miejscem, w którym słowa waży się inaczej”. Powstaje pytanie – dlaczego tylko słowa? A czyny? Zachowania, w tym raczej manifestacyjne rezygnacje? Mają one w kontekście Auschwitz taki sam charakter jak np. w przypadku dowolnego związku sportowego? Muzeum Auschwitz jest partnerem programu ItStartedFromWords (temat na osobną notkę). Na stronie tej „kampanii edukacyjnej” prezentowane są min. wypowiedzi ocalałych z Holokaustu. Przewija się wśród nich wątek żydowskiej dziewczynki, której w pewnym momencie „historii” zabroniono spotykania się z jej nieżydowską koleżanką.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka